Beata Bryś
Rozwój dolnośląskiej prasy i kinematografii po II wojnie światowej jako przykład kultury masowej

Abstrakt

Artykuł jest próba odpowiedzi na pytanie czy dolnośląska prasa i kinematografia po II wojnie światowej stanowiły jedynie jeden z elementów kultury masowej. Czy może w zamierzeniach władz – w trudnej rzeczywistości dnia codziennego – kultura masowa miała do spełnienia jeszcze inne zadania?

Abstract

The article is an attempt at answering if the Lower Silesian press and cinematography were only the elements of the mass culture after the Second Word War. Perhaps the then authority expected something more. Were the press and cinematography to play a more important role in those difficult times?

Kilka słów o kulturze masowej

Kultura masowa to ogół jednolitych form powszechnego uczestnictwa kulturalnego, jednolitych wytworów kultury, użytkowanych przez wielkie, zróżnicowane masy odbiorców. Treści przekazu kultury masowej muszą być zrozumiałe i przedstawione w najprostszej formie – tak, aby docierały do ogółu.

A. Kłoskowska definiuje kulturę masową jako zjawisko przekazywania wielkim masom odbiorców identycznych lub analogicznych treści, płynących z nielicznych źródeł oraz jednolitych form zabawowej, rozrywkowej działalności wielkich mas ludzkich[1].

Kultura masowa nie jest zjawiskiem nowym. Chociaż jej rozwój przypada na lata powojenne, to początki związane są z rewolucją przemysłową, urbanizacją oraz upowszechnieniem druku, a w konsekwencji – z pojawieniem się gazet. Kolejnym stopniem jej rozwoju było umasowienie radia i telewizji. Trzeci etap to powszechny dostęp do komputerów osobistych, Internetu oraz telefonii komórkowej. Uwzględniając kryteria charakteryzujące kulturę masową, jej początki można lokować w różnych epokach historycznych. Część badaczy uważa, że sięgają one starożytności, kiedy to władcy zaspakajali potrzeby społeczeństwa przez realizację dezyderatu chleba i igrzysk, a przedstawienia teatralne gromadziły rzesze widzów. Swój wkład w upowszechnianie kultury masowej wnieśli też władcy, w szczególności ustroju totalitarnego, narzucający określony – korzystny dla siebie – sposób myślenia i działania.

Zastanówmy się zatem, jakie można wymienić kryteria charakterystyczne dla kultury masowej. Ze względu na środki komunikowania będą to: kryterium ilości i standaryzacji. Kryteria te są powiązane ze sobą, zakładają jednolitość i standaryzację przedmiotu. Standaryzacja treści kultury wymagała stworzenia określonego typu odbiorcy masowego, który posiadał pewne konkretne cechy czy umiejętności. Nie wystarczy tylko znaczna liczba odbiorców, jaką bowiem rolę pełniłaby prasa w milionowych nakładach w społeczeństwie analfabetów?[2]

Standaryzacja treści, powtarzanie tych samych form i rozwiązań to jeden z zarzutów kierowanych w stronę kultury masowej. Mówi się nawet o standaryzacji gustów odbiorcy. Przykładem może być literatura dla określonej grupy, która jeszcze kilka lat temu biła rekordy popularności – tzw. harlekiny. Jej czytelnik, biorąc książkę do ręki, dokładnie wiedział, jakiej treści ma się spodziewać i jakiego oczekiwać zakończenia. Całości dopełniała jednolita szata graficzna, format etc.

W dobie rozwoju cywilizacyjnego standaryzacja nie jest tak negatywnie postrzegana, jak –stanowiące odpowiedź na nią – zjawisko uniformizacji zachowań[3].W naturze trudno znaleźć dwa jednakowe organizmy, zatem uniformizacja zachowań ludzkich pozostaje w sprzeczności z naturą, powoduje jej deformację, zabija indywidualizm jednostki. Z drugiej strony każde społeczeństwo, żeby istnieć, musi przyjąć określone normy postępowania. Jednostka musi zrezygnować z szeroko rozumianej indywidualności i dostosować się do ogółu, aby móc w nim funkcjonować[4]. Kolejnym kryterium określającym kulturę masową jest sposób jej wytwarzania i system dystrybucji. Zajmują się nim wyspecjalizowane instytucje. Przed wiekami pieśni wędrownych bardów, tworzone przez nich samych i przekazywane bezpośrednio odbiorcy, pozwalały twórcy na nawiązywanie bliższych interakcji z publicznością, potęgowały przeżycia emocjonalne związane z odbiorem sztuki, dawały możliwość natychmiastowej wymiany wrażeń. Zanik tej formy kontaktów (dziś kto inny tworzy, kto inny „sprzedaje” dzieło) oraz heterogeniczny charakter publiczności masowej spowodował zatracenie pierwotnych form więzi społecznych. Współcześnie reakcje widzów bada się po pewnym czasie poprzez sondy, opinie, wpisy na forach internetowych czy tworząc słupki oglądalności.

Kultura masowa często postrzegana jest jako zjawisko pejoratywne, indoktrynacyjne, które prowadzi do deprecjonowania wartości, homogenizacji oraz obniżania poczucia estetyki. Twórcy kultury masowej za priorytet uważają rozrywkę, kosztem wartościowych treści społeczno–wychowawczych. Deteriorację kultury masowej przypisuje się też masowym środkom przekazu, które lansują bierny odbiór. Audytorium, które aprobuje bądź nie prezentowane treści, przekształca się w publiczność, która jedynie je obserwuje. Nie wyraża swoich opinii, a nawet nie ma potrzeby ich artykułowania.

Aby skutecznie dotrzeć do masowegoodbiorcy, należy zastosować metody z wykorzystaniem dostępnych środków technicznych. K. T. Toeplitz zauważa, że komunikaty dostarczane przez kulturę masową, a w szczególności przez elektroniczne środki przekazu, przyjmowane są przez większość odbiorców jako treści dostarczające rozrywki i zapewniające relaks[5]. Zwykle nie wymagają większego zaangażowania – nie tylko intelektualnego, ale również percepcyjnego. Jako dostarczające rozrywki będą preferowane przez widownię, a tym samym przez środki masowego przekazu.

Kim jest przeciętny odbiorca kultury masowej? Najczęściej określa się go jako mieszkańca dużego miasta, przynależącego do warstwy pracującej, o wyrobieniu kulturalnym wykształconym w okresie, kiedy nie poświęcał się specjalizacji zawodowej, korzystającego z czasu wolnego[6]. Odbiorca kultury masowej czeka na produkt mu znany i zrozumiały. Odwrotnie jest z widzem poszukującym wytworów innych, niż te oferowane przez kulturę masową. Jest on żądny silnych wrażeń, fascynuje go niepospolitość, oczekuje nowości, a odbiór prezentowanych treści wymaga od niego określonego zaangażowania.

Według J. Ortegi y Gasseta „człowiek masowy” charakteryzuje się nie tylko biernością, ale połączeniem prymitywizmu myślowego, „hermetyczności intelektualnej” z „niesfornością intelektualną i moralną”[7]

Kultura popularna (przez wielu kulturoznawców utożsamiana z masową, zob. A. Jawłowska, Kultura popularna – nowe formy starego zjawiska)[8] prezentowana jest jako bliska i realna, dająca poczucie bezpieczeństwa. Niedostępność, obcość, skomplikowany charakter tworzą obraz kultury elitarnej[9]. Jednak wiążą je określone relacje, bowiem niektóre składniki świata związane z kulturą popularną postrzegane są w kontekście kultury elitarnej, ta ostatnia z kolei odbija się w zwierciadle pojęć i wartości kultury popularnej[10]

Stałą tendencję do obniżania poziomu treści intelektualnych i kulturalnych przekazywanych za pośrednictwem środków masowego przekazu jako pierwszy zaobserwował i opisał amerykański badacz Dwight McDonald. Jego zdaniem kultura masowa nie jest formą artystyczną, lecz produktem użytkowym, jej przyrodzoną tendencją jest obniżanie się, ześlizg w stronę taniości i standaryzacji – jak w produkcji przemysłowej[11]

Powielanie pewnych schematów, szablonowość, banał charakteryzujące kulturę masową skutkują tendencją do umniejszania jej roli. Ale czy posiada ona jedynie aspekt negatywny? Należy wspomnieć, że kultura masowa ma swoich obrońców. Ich zdaniem odgrywa ona pozytywną rolę, gdyż dociera do środowisk, których uczestnictwo w tzw. kulturze wyższej byłoby nieosiągalne. Inną jej zaletą jest lansowanie sukcesu. Staje się on motorem napędzającym działania jednostki oraz miarą wartości człowieka. Odbiorca kultury masowej nabiera przekonania, że podejmowane wysiłki są gwarancją sukcesu i tylko od niego samego zależy, kiedy go osiągnie.

Kultura masowa może też pełnić inne funkcje, w zależności od potrzeb społecznych. Mogą one mieć charakter polityczny, agitacyjny, integracyjny czy stabilizacyjny w szczególnie ważnych momentach w dziejach państwa i narodu. Mimo iż masowa, oddziałuje na jednostkę – jak pisał cytowany wcześniej K. T. Toeplitz – zagubionym, pozbawionym indywidualności jednostkom przywracając świat wierzeń, tęsknot i marzeń. Przywracając im więc – co brzmi być może paradoksalnie – nikłe poczucie wolności[12]

Znając ogólne założenia kultury masowej, zastanówmy się, w jaki sposób rozwijająca się po II wojnie światowej na Dolnym Śląsku kinematografia i prasa realizowały jej zadania.

Rola i znaczenie prasy

Prasa w powojennym chaosie, przy braku środków masowego przekazu – i tym samym ograniczonym dostępie do aktualnych wiadomości – pełniła rolę informacyjną oraz propagandową. Było zatem rzeczą niemożliwą, aby wraz z pierwszymi osadnikami nie pojawiła się polska prasa. Gazety informowały o aktualnej sytuacji na Dolnym Śląsku, w kraju i na świecie, propagowały imprezy kulturalne, różnego rodzaju akcje społeczne, walczyły z przestępczością i szabrownictwem oraz śladami niemieckiej obecności. Każdy dzień przynosił nowe wydarzenia – otwarcie fabryki, szkoły czy sklepu, uruchomienie kolejnego odcinka linii tramwajowej, inaugurację imprez kulturalnych – o czym pisano, ponieważ czytelnicy czekali na takie wiadomości.

Problemy prasy dolnośląskiej

Okres powojenny charakteryzował się intensywnym rozwojem dolnośląskiej prasy. Ważną rolę w tym procesie – poza Wrocławiem – odegrała tzw. prasa terenowa, czyli gazety wychodzące m.in. w Legnicy, Jeleniej Górze, Wałbrzychu, Kłodzku, Trzebnicy i Świdnicy. W miastach tych istniały drukarnie, nie było jednak dziennikarzy, którzy mogliby redagować periodyki [13]. Problem dotyczył także Wrocławia, gdzie bezskutecznie poszukiwano nie tylko redaktorów, ale też sekretarzy, buchalterów, maszynistek, gońców, kolporterów i woźnych[14].Sprawą komplikującą wydawanie gazet był brak źródeł informacji [15]. Brakowało też papieru, który sprowadzano aż z Łodzi. Ze 120 drukarni istniejących przed wojną we Wrocławiu, pozostało zaledwie 14[16].Z braku pracowników zatrudniano osoby niewykwalifikowane, a ich zapał i dobre chęci musiały być i były wystarczającymi referencjami.

Mimo radości z pojawienia się polskiej prasy, czytelnicy potrafili zachować obiektywizm. Wielokrotnie okazywało się, że przekazywane wiadomości są nieścisłe. Podawano błędne daty, godziny oraz miejsca anonsowanych spotkań. Wiele informacji okazywało się być zwykłą kaczką dziennikarską. Naocznie przekonała się o tym m.in. mieszkanka Wrocławia – J. Konopińska[17].

Pierwsze gazety

Pierwszym pismem wydawanym na Dolnym Śląsku od 4 do 25 maja 1945 r. był Dziennik Legnicki. Miał on formę ulotki przepisywanej na maszynie w… 10 egzemplarzach i rozlepianej na ulicach Legnicy. Dodajmy, że na początku maja we Wrocławiu trwały jeszcze walki[18].

Po legnickiej efemerydzie przyszedł czas na prasę profesjonalną. We Wrocławiu od 10 czerwca 1945 r. przez miesiąc ukazywała się pierwsza polska gazeta Nasz Wrocław. Tygodnik obok spraw lokalnych przekazywał najistotniejsze informacje z kraju i zagranicy[19]. Z powodu małej liczby Polaków we Wrocławiu Nasz Wrocław w nakładzie 3 tys. egzem-plarzy w większości kolportowano poza Dolnym Śląskiem, nawet w Krakowie, Łodzi, Katowicach, Poznaniu i innych miastach.

Kolejny, 4 numer Naszego Wrocławia, nosił nowy tytuł – Gazeta Dolnośląska. Jako tygodnik miał zasięg ogólnowojewódzki. Po wydaniu 15 numerów – 27 sierpnia 1945 r. Gazetę Dolnośląską zastąpił Pionier[20].Pomimo braku odpowiedniego sprzętu, który ostatecznie sprowadzono z Dzierżoniowa, początkowo miejscem jego redagowania była Legnica. Redakcja została jednak przeniesiona do Wrocławia 17 października 1945 r. W wyniku plebiscytu czytelników na nową nazwę (1 listopada 1946 r.) została ona zmieniona na Słowo Polskie[21].

Oddziały tego pisma powołano w Jeleniej Górze, Świdnicy, Wałbrzychu, Legnicy oraz Częstochowie. Słowo Polskie w 1948 r. posiadało swoje mutacje: AB – Lubuskie Słowo Polskie, ABC – Wałbrzyskie Słowo Polskie, ABCD – Jeleniogórskie Słowo Polskie, ABCDE – z kroniką dla Świdnicy, Legnicy (późniejsze Legnickie Słowo Polskie) i Opola[22].

Kolejną gazetą ukazującą się od 26 czerwca 1945 r. – początkowo jako tygodnik, potem jako dziennik – był organ prasowy PPS: Naprzód Dolnośląski. Powstał on z inicjatywy jednego z pierwszych dziennikarzy przybyłych na Dolny Śląsk, pomysłodawcy powołania Dziennika Legnickiego – Bronisława Winnickiego. Jego miejsce zajął 15 lipca 1947 r. Wrocławski Kurier Ilustrowany. Gazeta oprócz mutacji A – miejskiej, posiadała również wersję terenowe dla powiatu wałbrzyskiego oraz jeleniogórskiego. Wrocławski Kurier Ilustrowany obok przekazu codziennych informacji poruszał aktualne problemy[23].

Konkurencją dla tych gazet była wydawana przez PPR, a założona przez Tadeusza Galińskiego Trybuna Dolnośląska. Jej pierwszy numer trafił do rąk czytelników 14 sierpnia 1945 r. Po powstaniu w grudniu 1948 r. PZPR Trybunę Dolnośląską i Wrocławski Kurier Ilustrowany połączono w Gazetę Robotniczą. Jej pierwszy numer wydano 16 grudnia 1948 r. w Wałbrzychu. Gazeta posiadała swoje mutacje: A – dla prowincji dolnośląskiej, B – dla Wrocławia oraz wychodzącą od 1 kwietnia do 15 grudnia 1948 r. Wałbrzyską Trybunę Dolnośląską[24].

Gazeta Robotnicza prezentowała obszerne informacje o życiu politycznym, gospodarczym oraz społecznym. Tworzyła 9 mutacji terenowych oraz 6 oddziałów: w Wałbrzychu, Zgorzelcu, Świdnicy, Legnicy, Dzierżoniowie i Kłodzku[25].
Wychodząc naprzeciw społecznym oczekiwaniom, powyższe tytuły prasowe ukazywały się w systematycznie rosnących nakładach: Nasz Wrocław – 3 000 egz. (1945 r.), Gazeta Dolnośląska – 3 000 egz. (1945 r.), Naprzód Dolnośląski – 4 000 egz. (styczeń 1946 r.), Wrocławski Kurier Ilustrowany – 100 000 egz. (1948 r.), Trybuna Dolnośląska – 5 000 egz. (sierpień 1946 r.), 28 000 egz. (1946 r.), 78 000 egz. (1947 r.), 153 000 egz. (1948 r.), Pionier – 3 000 egz. (1945 r.), 20 000 egz. (1946 r.), Słowo Polskie – 30 000 egz. (1947 r.), 60 000 egz. (1948 r.)[26].
Dzienniki wrocławskie miały swoje odpowiedniki w innych miastach. Słowo Polskie ukazywało się w Wałbrzychu jako Wałbrzyskie Słowo Polskie, zaś w Jeleniej Górze – Jeleniogórskie Słowo Polskie. W Wałbrzychu ponadto wychodził lokalny tygodnik Wałbrzych. W Jeleniej Górze w latach 1945-1948 wydawano kwartalnik Nauka i Sztuka – cenne źródło informacyjne o dziejach kultury Dolnego Śląska – oraz w okresie 1946-1948 – miesięcznik Śląsk. We Wrocławiu podobny charakter miały Zeszyty Wrocławskie i Scena Wrocławska[27].

Dodatki do lokalnych gazet

Część gazet starała się uatrakcyjniać swoją ofertę redagując specjalne dodatki. Pierwszy dodatek literacki wprowadził Pionier 24 listopada 1945 r. Rok później dodatek Zwierciadło Polski i Świata zaczął wychodzić również w Słowie Polskim. Poświęcony był m.in. polskim tradycjom kulturalnym Dolnego Śląska i zbiorom Ossolineum[28].

Peperowska Trybuna Dolnośląska miała kilka dodatków: Przyjemne z pożytecznym, Na drogach wiedzy i Panorama. W pepesowskim Na przodzie Dolnośląskim od 1947 r. ukazywał się co dwa tygodnie specjalny dodatek niedzielny Ekran. W dodatkach istotną rolę odgrywały problemy kultury, literatury, teatru i kina. Obok zadań informacyjnych pełniły one także funkcję rozrywkową, co w okresie wielu trudności dnia codziennego nie pozostawało bez znaczenia[29] .

Czasopisma tematyczne

Obok wydawnictw prasowych pojawiały się periodyki redagowane przez powiatowe i miejskie urzędy informacji i propagandy. Ich celem było dostarczenie niezbędnych informacji urzędowych. Większość z nich to biuletyny i czasopisma prawno-administracyjne[30].

Należał do nich Biuletyn Urzędu Centralnego Pełnomocnika dla Ziem Odzyskanych. Pismo, wydawane w Legnicy od 19 czerwca do 30 września 1945 r., zostało przekształcone w Wojewódzki Dziennik Pełnomocnika Rządu. Od 28 czerwca 1946 r. tytuł gazety brzmiał: Wrocławski Dziennik Wojewódzki. W okolicach Lwówka w sierpniu i wrześniu 1945 r. kolportowano Biuletyn Radiowy i Prasowy[31].

Pierwszym czasopismem społeczno-politycznym był publikowany w Wałbrzychu od 1 lipca do 29 września 1945 r. Tygodnik Polski. W Środzie od 19 lipca 1945 r. redagowano Biuletyn Informacyjny, w Jaworze od 22 lipca 1945 r. Biuletyn, zaś w Bolesławcu od 16 grudnia 1945 r. – Prawdę Bolesławiecką. W Zgorzelcu od 1 sierpnia 1945 r. rozpowszechniano poświęcony sprawom miasta miesięcznik Granica[32].

W Świdnicy uznanie czytelników zdobyły Wiadomości Świdnickie wydawane przez miejscowy Urząd Informacji i Propagandy. Pismo wychodziło od 29 lipca 1945 r. do 28 kwietnia 1947 r. Poświęcone było m.in. sprawom miasta. Zamieszczano w nim lokalne ogłoszenia i informacje, podawano repertuar teatrów i kin, recenzje z przedstawień oraz aktualne wiadomości polityczne z kraju i zagranicy. Gazetę zlikwidowano wskutek centralistycznej polityki państwa, dążącej do podporządkowania i kontroli wydawnictw prasowych[33].

Czas wydawania powyższych czasopism nie był długi i zwykle kończył się na kilkunastu numerach. Główny powód stanowiły problemy personalne oraz finansowe[34].

W kategorii czasopism społeczno-kulturalnych pierwszym redagowanym na Dolnym Śląsku był trzebnicki dwutygodnik Brzask. Gazeta, wydawana od 1 lipca 1945 r., miała charakter informacyjno-kulturalny. Jej żywot był krótki. Wydano ok. 5 numerów[35].

W Jeleniej Górze wydawano miesięcznik społeczno-kulturalny Nauka i Sztuka (październik 1945 r. – wrzesień 1948 r.) oraz Śląsk (marzec 1946 r. – październik 1948 r.) – miesięcznik publikujący artykuły i rozprawy historyczne związane z dziejami Dolnego Śląska[37].

Wśród tytułów prasy dolnośląskiej nie brakowało czasopism gospodarczych i rolniczych. Najpopularniejsze to: Ogrodnik Dolnośląski, Rolnik Dolnośląski, Dolnośląski Biuletyn Gospodarczy, Dolnośląskie Wiadomości Młynarskie.
Również mniejszości narodowe wydawały swoje gazety. Komitet Żydowski na Dolnym Śląsku rozpowszechniał od 15 lipca 1946 r. do 1947 r. Nowe Życie. Redaktorem naczelnym czasopisma był L. Turkow. Dwutygodnik Nider – Szlezje wydawany był w latach 1946–1949, a w 1947 r. redagowano Unzer Cukunft[38].

Komitet Organizacyjny Karaimskiego Związku Religijnego rozprowadzał wśród swoich wiernych rocznik naukowo-społeczny Myśl Karaimska, redagowany przez Ananiasza Zajączkowskiego[39].Dla katolików Administracja Apostolska Dolnego Śląska publikowała Wiadomości Kościelne. Redaktorem odpowiedzialnym był ks. Alfons Przybyła[40].

Większość gazet w pierwszych powojennych miesiącach wydawano w południowej, mniej zniszczonej, części województwa oraz we Wrocławiu, Trzebnicy i Legnicy. Powyższe miasta pełniły rolę stolicy Dolnego Śląska i posiadanie własnego tytułu prasowego było dla nich sprawą nadrzędną. Początkowo ukazywały się periodyki opisujące aktualne wydarzenia polityczno – gospodarcze z kraju i zagranicy. Stopniowo tematyka poszerzana była o rozrywkę i wiedzę specjalistyczną. Prasa starała się unikać tematów mogących wzbudzić niepokój społeczeństwa. Jej zadaniem było mobilizowanie do zasiedlenia i zagospodarowania tzw. Ziem Odzyskanych, które miało być potwierdzeniem, że znaleźliśmy się w odpowiednim czasie na odpowiednim miejscu.

Co robił szczur w kinie – czyli o początkach kinematografii na Dolnym Śląsku po II wojnie światowej.
Film w pierwszych latach po II wojnie światowej był tym środkiem przekazu, który łatwo docierał nawet do małych miasteczek i wsi, a co ważne – dla każdego widza był przystępny w odbiorze.

Początki kinematografii na Dolnym Śląsku nie były łatwe. W czasie wojny większość budynków i aparatury kinowej uległa zniszczeniu. Spowodowało to ograniczony dostęp większości mieszkańców miast do sztuki filmowej. Tam, gdzie nie można było liczyć na kina stałe, ich funkcję przejęły ruchome. Już nigdy nie cieszono się tak z przyjazdu kina, jak wówczas – wspominał kierownik pierwszego ruchomego obrazu Michał Zawalnicki, który z grupą zapaleńców w lutym 1946 r. wyruszył w trasę[41].

Druga ekipa kina ruchomego pojawiła się na Dolnym Śląsku w kwietniu 1946 r. Dodajmy, że w kraju było ich już 19. W okresie 1945-1946 we Wrocławiu działało 6 kin stałych i tyle samo objazdowych, docierających do 120 miejscowości[42].
Pierwsze kino na Dolnym Śląsku – o znamiennej nazwie Polonia – uruchomiono w Trzebnicy w kwietniu 1945 r. W czasie pierwszej projekcji filmowej zaprezentowano polski film Do ciebie, Polsko[43].

We Wrocławiu kinomani najwcześniej mogli odwiedzić Palast – Theater, które 16 czerwca 1945 r. rozpoczęło działalność jako kino Warszawa. Kolejne to Wyzwolenie, Polonia, Pionier i największe – nie tylko we Wrocławiu, ale w całej Polsce – kino Śląsk[44].W Świdnicy w lipcu 1945 r. uruchomiono pierwsze kino Gdynia[45].

Już we wrześniu 1945 r. oddano do użytku 17 kin, m.in. w Jeleniej Górze, Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Kłodzku, Nowej Rudzie, Wołowie, Ząbkowicach. Do końca roku funkcjonowało ich już 31 – 1,6 milionowej publiczności zaprezentowano tam 8,1 tysiąca seansów[46].

Problemy z pozyskaniem odpowiedniego lokalu spowodowały, że sale kinowe często służyły nie tylko do projekcji filmów. We Wrocławiu w sali dzisiejszego kina Lalka odbywały się np. nabożeństwa religijne[47].
Mimo nakładów finansowych i starań Dolnośląskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej oraz Urzędu Informacji i Propagandy nie wszyscy chętni, nawet w dużych miastach (a było ich wielu), mogli pójść do kina[48]. Zresztą nawet po zdobyciu biletu i zajęciu dobrego miejsca nie zawsze można się było oddać przyjemności oglądania filmu. Przeszkadzała młodzież – hałasująca i komentująca akcję filmu oraz gryzonie. Przykładowo: w grudniu 1947 r. wrocławska prasa pisała o szczurze biegającym po widowni kina Warszawa, a w wałbrzyskim kinie Polonia w czasie seansu szczur zjadł widzowi 4 bułki, kiełbasę i nadgryzł teczkę[49]. Problem był na tyle poważny, że wałbrzyska prasa, widząc bezsilność władz miejskich, pozwalała sobie na żartobliwe fraszki:

Na porządek dzienny
znowu się wyłania
w ramach już konkretnych
akcja odszczurzania
Na ten temat jednak
krążą dziwne grypsy,
szczury się utuczą
zdechną koty i psy.

Eugmat [50]
Zapotrzebowanie na sztukę filmową występowało zarówno na wsiach, jak i w małych miasteczkach. Odpowiedzią na tę społeczną potrzebę było powoływanie kin ruchomych. W 1949 r. działały 23 kina objazdowe, które były w stanie w ciągu miesiąca obsłużyć 600 wsi i 2,5-milionową widownię. Jak ważną rolę pełniły w upowszechnieniu sztuki filmowej i niwelowaniu różnic społecznych, świadczy wypowiedź jednego z kierowników kina objazdowego G. Cieplińskiego: Prawdą jest, że dzieci na seansie filmu Bitwa o szyny uciekały do wyjścia przed nadjeżdżającą z ekranu lokomotywą. Prawdą jest, że ludzie w remizie strażackiej siadali tyłem do ekranu i patrzyli na projektor nie wiedząc, w którą stronę rzuci obraz. Bywało, że w pierwszym kinie objazdowym oburzona publiczność wiejska i robotnicza obrzucała ekran kamieniami[51]

Liczba kin stacjonarnych w 1949 r. wzrosła do 86 i przewyższyła liczbę tych objazdowych[52].

Mała liczba kin spowodowała wzrost cen biletów. Wahały się one od 5 do 15 zł, a w niektórych kinach miejskich dochodziły nawet do 150 zł (dla porównania – litr mleka kosztował ok. 47 zł, jajko ok. 26 zł, szynka ok. 480 zł). Z powodu wysokich cen organizowano bezpłatne seanse, głównie dla młodzieży. Taką akcję przeprowadziło np. kino Pionier w Jaworze. Również związki zawodowe rozdawały swoim członkom tzw. karty kinowe. Osobne pule biletów zniżkowych dla robotników, żołnierzy i studentów wprowadzono w 1948 r.[53].

Warto też wspomnieć, choćby w kilku zdaniach, o tzw. polityce repertuarowej. Dbano, aby prezentowane filmy miały odpowiedni wydźwięk wychowawczo – społeczny. Preferowano produkcje o zabarwieniu ideowym, nie zawsze na odpowiednim poziomie artystycznym. Nie odpowiadało to oczekiwaniom społecznym. Jak podaje M. Sznajder, największa zgodność repertuaru z oczekiwaniami widzów miała miejsce w latach 1946–1949 [54].

Badania przeprowadzone na Dolnym Śląsku przez Wrocławski Urząd Informacji i Propagandy wykazały, iż popularnością cieszyły się filmy fabularne, dokumentalne i edukacyjne. Przedstawiciele urzędu, uczestnicząc w premierach filmowych, badali reakcje widzów. Największym uznaniem widowni cieszyły się filmy produkcji polskiej, głównie przedwojenne. Gustu tego nie podzielała prasa, krytykując wspomniane produkcje za ich niskie walory artystyczne. W repertuarze kinowym przeważały filmy produkcji radzieckiej: Najazd, Mściciele ludowi, Iwan Groźny, Za siedmioma górami, Antoni Iwanowicz gniewa się, Świniarka i pastuch, Imię Ojczyzny, Dzieciństwo Gorkiego, Sekretarz Rejkomu, Cztery serca, Czekaj mnie, Ona broni ojczyzny, O szóstej wieczorem po wojnie, Dwaj żołnierze, Muzyka i miłość, Grzesznica bez winy, Trzewiczki, Skrzydlaty dorożkarz, Stalingrad, Świat się śmieje, Chłopiec z naszego miasta, Wielkie życie, Cyrk, Wielki przełom [55].

Rok 1947 przyniósł zmiany w repertuarze. Pojawiły się filmy produkcji polskiej, np. Zakazane piosenki, Skarb, Ostatni etap, Ulica graniczna; amerykańskiej – Konwój, Mściwy Jastrząb, Zenobia, Uwodziciel, Orkan, Złote wrota; angielskiej – Siódma zasłona, Zwycięscy stepów, Zwycięstwo w Tunisie; szwedzkiej – Rywal jego królewskiej mości, Elwira Madigan; francuskiej – Ulica złoczyńców, Kobieta sama oraz radzieckiej – Tęcza, Dzieci kapitana Granta, Lermontow, Pewnej nocy, Syn pułku, Bohaterowie pustyni, Dusze nieujarzmione[56].

Ponowny wzrost liczby filmów produkcji radzieckiej nastąpił w 1948 r.: Błyskawica, Imię życia, Bohaterowie pustyni, Skrzydlaty dorożkarz, Przysięga, Statek pułapka, Dwaj żołnierze, Konik Garbusek. Wyświetlano również filmy zagraniczne: Skarb Tarzana, Ludzie i myszy, Podejrzenie, Awantura w zaświatach, Guwernantka, Noc w Casablance, Dwulicowa kobieta – produkcji amerykańskiej; Oflag 27, Niepotrzebni mogą odejść, Spotkanie, Na tropie zbrodni – produkcji angielskiej; Tchórz, Ostatni Mohikanin, Ludzie bez skrzydeł – produkcji czeskiej; Piękna przygoda, Ojczyzna – produkcji francuskiej [57].

We Wrocławiu nie tylko filmy wyświetlano, ale również je kręcono. Ekipa polsko-radziecka tworzyła tu film dokumentalno-reportażowy dla zagranicy (Ameryka, Anglia, Belgia) pt. Odrodzona Polska[58].

Pierwsze kina powstawały w północnej części województwa – w Trzebnicy, Legnicy i Wrocławiu. Jednak więcej było ich w południowej części Dolnego Śląska. Mniejsze zniszczenia powodowały, że łatwiej było tam pozyskać salę kinową, jej wyposażenie czy projektor. Dla wielu osób, zwłaszcza w małych miejscowościach, film był często jedyną dostępną formą rozrywki i kontaktu ze sztuką. Popularność kin brała się stąd, że widzowie na czas seansu przenosili się z szarej rzeczywistości do dalekich miejsc, których nigdy nie mogliby odwiedzić naprawdę.

Realizacja złożeń kultury masowej na Dolnym Śląsku po II wojnie światowej

Dolny Śląsk w 1945 r. stał się miejscem peregrynacji osadników przybywających z Polski centralnej i spoza jej granic. Władze zamierzały szybko zasymilować i zaadoptować do nowych, niełatwych warunków owe niejednolite społecznie grupy, z mocno zakorzenionym poczuciem swojej tożsamości, przywiązane do poprzedniego miejsca zamieszkania. Sposobem realizacji tych zamierzeń było lansowanie kultury masowej, która spełnić mogła dwa najważniejsze zadania. Po pierwsze – informować i dostarczać szerokim masom rozrywki, która nie wymagała zbyt wielkich nakładów, a pozwalała zapomnieć o trudach dnia codziennego, po drugie – dać poczucie normalizacji warunków życia oraz zachęcać osadników do intensywnej pracy przy usuwaniu zniszczeń. Zaangażowanie w proces odbudowy umiejętnie łączono z osiągnięciem własnego sukcesu, tj. możliwością szybkiego awansu zawodowego i społecznego. To, jak łatwo było w 1945 r. zostać urzędnikiem piastującym wysokie stanowisko państwowe, pokazują przykłady z Bolesławca, gdzie burmistrz został wybrany, ponieważ… był jedynym Polakiem[59], a Mieczysław Juszczyk – burmistrz Oławy – miał zaledwie 27 lat [60].

Film za pomocą dźwięku, ruchu, koloru i obrazu wywoływał i wywołuje u widza zamierzone przeżycia psychiczne. Jego odbiorców można podzielić na biernych i aktywnych. Odbiór bierny nie uwzględnia wrażeń psychicznych i stosunku widza do prezentowanych treści. Film narzuca odbiorcy gotowy obraz, ograniczając jego wyobraźnię[61].

Wraz z pojawieniem się kinematografii i prasy na Dolnym Śląsku rozpoczęto kształtowanie biernego odbiorcy kultury masowej. Jego gusta formowano tak, aby w przyszłości był bezkrytycznym obserwatorem zachodzących wokół niego zmian. Zasięgiem działania objęto głównie duże miasta, chociaż kina ruchome docierały do małych miasteczek, a nawet wiosek. We wrześniu 1945 r. funkcjonowało 17 kin stałych, zaś do końca roku ich liczba wzrosła do 31. Ponad 8 tys. seansów obejrzało 1,6 mln widzów. O pozyskanie widza – mało wymagającego i krytycznego, nastawionego na odbiór określonego repertuaru – dbał po wojnie Urząd Informacji i Propagandy, dobierając filmy, które miały nie tylko dostarczać rozrywki, ale też urabiać ideologicznie. Filmy, które się podobały i zdobyły największe uznanie widzów, były krytykowane za niską wartość artystyczną.

Podobnie, w zamierzeniach władz, prasa dolnośląska miała docierać do największej liczby odbiorców. W maju 1945 r. (z relatywnych przyczyn) pierwszy dziennik wydano tylko w 10 egzemplarzach, ale już kolejne gazety przeznaczone były dla szerokich rzesz społeczeństwa. Nasz Wrocław w 1945 r. posiadał nakład 3 tys. egzemplarzy, a Słowo Polskie w 1948 r. – 60 tys. Dystrybucją prasy i filmów zajmowały się powołane do tego instytucje.

Tematyka artykułów prasowych zgodna była z oczekiwaniami czytelników. Pisano o wydarzeniach kulturalnych, podawano aktualne wiadomości, propagowano akcje społeczne, piętnowano przestępczość. Zgodnie z zaleceniami władz nie poruszano kwestii mogących wzbudzić niepokój czytelników (wśród osadników często pojawiały się pogłoski o wybuchu III wojny światowej czy odebraniu Polsce tzw. Ziem Odzyskanych). Wiadomości prasowe podawano w prostej formie – tak, aby były zrozumiałe dla czytelników, bowiem większość osadników przybyłych na Dolny Śląsk pochodziła ze środowisk wiejskich.

Należy odnieść się również do propagandy sukcesu, który to sukces był lansowany zarówno przez prasę, jak i kino. Powszechnie przekonywano czytelników oraz widzów, że znajduje się on w zasięgu ręki – wystarczy tylko chcieć…
Kultura masowa i jej wytwory w warunkach powojennej rzeczywistości, kiedy wszystko trzeba było budować od nowa, stawała się drogowskazem, uczyła, jak radzić sobie w trudach dnia codziennego. Wpływała na stabilizację życia, wskazywała normy społeczne, kulturowe oraz wzorce osobowościowe – oferowała wszystko to, czego pozbawione było społeczeństwo w czasie II wojny światowej. I chociaż można wiele mówić o jej irrelewantnym charakterze, to jednak pozostaje faktem, że pozwoliła ona swym odbiorcom przystosować się do istniejących warunków i jednocześnie przygotować na „nowe”, które miało wkrótce nadejść.

Przypisy:
[1] A. Kłoskowska, Kultura masowa. Krytyka i obrona, Warszawa 1980, s. 95.
[2] Ibidem, s. 96.
[3] K. Toeplitz, Wszystko dla wszystkich, Warszawa 1978, s. 22.
[4] Ibidem, s. 24.
[5] Ibidem, s. 89.
[6] Ibidem, s. 82.
[7] J. Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma socjologiczne (w tłum. P. Niklewicza i H. Woźniakowskiego), Warszawa 1982, ss. 74-75.
[8] A. Jawłowska, Kultura popularna – nowe formy starego zjawiska [w] Kultura polska w dekadzie przemian, Warszawa 1999, s. 121.
[9] M. Wojtak, Zderzenie składników kultury popularnej i elitarnej w prasowych tekstach rozrywkowych [w] Relacje między kulturą wysoką i popularną w literaturze, języku i edukacji pod red. B. Myrdzik, M. Karwatowskiej, Lublin 2005, s. 199.
[10] Ibidem, s. 202.
[11] K. Toepliz, op. cit., s. 57.
[12] Ibidem, s. 42.
[13] W. Ćwiertnia–Bernaś, Dolnośląska prasa terenowa w latach 1945-1974 [w] Kultura na Dolnym Śląsku pod red. J. Trzynadlowskiego, Warszawa-Wrocław 1977, s. 75.
[14] M. Ordyłowski, Życie codzienne we Wrocławiu 1945-48, Wrocław 1991, s. 51.
[15] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 75.
[16] M. Żywień, Ze „Słowem Polskim” przez ćwierćwiecze Dolnego Śląska, Wrocław 1971, ss. 12-13, 16.
[17] J. Konopińska, Tamten wrocławski rok 1945-1946, Wrocław 1987, s. 157.
[18] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 76.
[19] Zeszyty Wrocławskie, Nr 1-2, styczeń-czerwiec 1949, s. 79.
[20] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 76,
Zeszyty Wrocławskie, op. cit., s. 79.
[21] M. Żywień, op. cit., s. 18.
[22] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 76.
[23] M. Żywień, op. cit., s. 18.
[24] Ibidem, s. 18.
[25] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 76.
[26] R. Gomerski, Powstanie i rozwój prasy wrocławskiej w latach 1945-1948, Sobótka, R. XXIV(1969), z.1, ss. 94-96.
[27] T. Mikulski, Temat Wrocław, Wrocław 1975, ss. 271, 373, 626.
W. Misiak, Działalność kulturalna na Dolnym Śląsku w latach 1945-1949, Wrocław 1973, ss. 18-20
[28] T. Mikulski, op. cit., ss. 271, 373, 626,
W. Misiak, op. cit., ss. 18-20
[29] T. Mikulski, op. cit., ss. 271, 373, 626,
W. Misiak, op. cit., ss. 18-20
[30] W. Ćwiertnia – Bernaś, op. cit., s. 77.
[31] Ibidem, s. 77.
[32] Ibidem, s. 77.
[33] Świdnica. Zarys monografii miasta, pod red. W. Korty, Wrocław-Świdnica 1995, s. 296.
[34] W. Ćwiertnia–Bernaś, op. cit., s. 78.
[35] Ibidem, s. 78.
[36] Ibidem, s. 78.
[37] Ibidem, s. 78.
[38] Ibidem, s. 78.
[39] Ibidem, s. 78.
[40] Ibidem, s. 78.
[41] M. Sznajder, Upowszechnienie kultury filmowej na Dolnym Śląsku w latach 1945-1975 [w] Kultura na Dolnym Śląsku pod red. J. Trzynadlowskiego, Warszawa – Wrocław 1977, s. 262.
[42] Ibidem, s. 262.
[43] Ibidem, s. 262.
[44] Ibidem, s. 262.
[45] F. Jarzyna, Kronika Miasta Świdnicy 1945-1975, Świdnica 1988, s. 6.
[46] M. Sznajder, op. cit., s. 262.
[47] M. Ordyłowski, op. cit., s. 41,
[48] J. Konopińska, op. cit., s. 66,
F. Jarzyna, op. cit., s. 6,
„Wrocławski Kurier Ilustrowany”, Nr 137 (30 listopada 1947), s. 4.
[49] „Jeleniogórskie Słowo Polskie”, Nr 62 (3 marca 1948), s. 4,
M. Ordyłowski, op. cit., s. 171.
[50]„Jeleniogórskie Słowo Polskie”, Nr 66 (7 marca 1948), s. 4.
[51] M. Sznajder, op. cit., 263.
[52] Ibidem, s. 263.
[53] „Słowo Polskie”, Nr 245 (6 września 1949), s. 6,
W. Misiak, op. cit., s. 143,
M. Ordyłowski, op. cit., ss. 170-171.
[54] M. Sznajder, op. cit., s. 267.
[55] „Jeleniogórskie Słowo Polskie”, Nr 160 (2 czerwca 1948), s. 4,
„Wałbrzyskie Słowo Polskie”, Nr 160 (13 czerwca 1949), s.
[56]„Jeleniogórskie Słowo Polskie”, Nr 160 (2 czerwca 1948), s. 4,
„Wałbrzyskie Słowo Polskie”, Nr 160 (13 czerwca 1949), s. 4.
[57] „Jeleniogórskie Słowo Polskie”, Nr 160 (2 czerwca 1948), s. 4,
„Wałbrzyskie Słowo Polskie”, Nr 160 (13 czerwca 1949), s. 4.
[58] „Wrocławski Kurier Ilustrowany”, Nr 53 (6 września 1947), s. 4.
[59] B. Pasierb, op. cit., s. 135.
[60] Oława. Zarys monografii miasta, pod red. K. Matwijowskiego, Wrocław-Oława 2004, s. 237.
[61] J. Lisiecki, Warunki odbioru filmu jako dzieła sztuki [w] Relacje między kulturą wysoką i popularną w literaturze, języku i edukacji pod red. B. Myrdzik, M. Karwatowskiej, Lublin 2005, ss.388-389.

Comments are closed.