„Kultura i Historia” nr 1/2001

Marek Woźniak
Między antropologią a historią: mechanizm kozła ofiarnego w narracji historycznej

Prezentowana poniżej praca jest próbą odtworzenia pewnej wizji świata i człowieka, która często zupełnie nieświadomie kieruje postępowaniem badawczym historyka, i której szczególnie wyraźne ślady obecności odnaleźć możemy w końcowym efekcie jego pracy – narracji – będącej zazwyczaj prezentacją jej wyników. Punktem wyjścia dla naszych rozważań stała się propozycja francuskiego antropologa Rene Girarda zawarta w pracy „Kozioł ofiarny”, a odnosząca się do powszechnie stosowanego w sytuacjach kryzysowych mechanizmu obarczania winą za zaistniałą sytuację pewnych grup społecznych. Schemat funkcjonowania fenomenu kozła ofiarnego zaproponowany przez Girarda nie jest z pewnością czymś nieznanym, a samo pojęcie kozioł ofiarny w powszechnym mniemaniu jest wystarczająco zrozumiałe, i niesie za sobą określone treści. Jednakże, jak nam się wydaje, girardowski sposób postrzegania zjawisk kolektywnej przemocy znacząco odbiega od powszechnie dominującego w społecznym obrazie takich zjawisk, co jak mamy nadzieję w minimalnym przynajmniej zakresie uda nam się pokazać. Niezwykle istotną przy tym rzeczą dla historyka jest fakt, że w pracy Girarda dostrzec możemy dwie przynajmniej propozycje, których analiza prowadzi do wniosku, że historyk powinien zainteresować się wynikami badań prowadzonych przez francuskiego antropologa czy może szerzej przez antropologię kulturową w ogóle. Po pierwsze bowiem, jak już to zostało powiedziane wyżej, koncepcja Girarda rzuca nowe światło na pewne zjawiska społeczne, dając okazję do weryfikacji niektórych wcześniej przyjętych i powszechnie akceptowanych interpretacji związanych z występowaniem przemocy w stosunkach międzyludzkich lub też zjawiskom takim bądź próbom ich wyjaśnienia daje alternatywny charakter. Daje więc okazję do nowych interpretacji podobnych zjawisk. Po drugie wreszcie, Girard pokazuje nam, w jaki sposób historyk może współpracować ze źródłami dotychczas postrzeganymi jako mało wiarygodne bądź przydatne w niewielkim tylko zakresie ze względu na ich literacki charakter, i które wzbudzały raczej zainteresowanie filologa niż historyka. Rene Girard bowiem uczy, jak historyk może odczytywać takie źródła jak mity, niewielkie utwory literackie, poematy, itp., w których zawarte może być więcej istotnej treści pomocnej w odtwarzaniu przeszłości niż w tradycyjnych źródłach informacji historyka. Co więcej, źródła tego typu są, jak nam się wydaje, obarczone w mniejszym stopniu niż źródła tradycyjne, subiektywną potrzebą autora ukazania tego, o czym pisze pod pewnym ściśle określonym kątem czy po prostu zgodnie z „zapotrzebowaniem”. Powiedzieć by można, że tego typu źródła są bardziej „bezpośrednie” a nawet, że są bardziej „szczere”.

Naszym zasadniczym celem jest ukazanie, w jaki sposób historyk w końcowym efekcie swojej pracy, czyli w narracji historycznej, może adaptować schemat funkcjonowania fenomenu w wyniku czego staje się on uniwersalnym schematem interpretacyjnym stosowanym w celu wyjaśnienia/opisu pewnej klasy zjawisk historycznych. Przedmiotem naszych dociekań są dwa [możliwe] rodzaje tekstów stworzonych przez historyka, w których odnaleźć możemy nadawanie atrybutów girardowskiego kozła ofiarnego różnym postaciom, zjawiskom, faktom. Z jednej strony zajmujemy się tymi narracjami, które odsłaniają „faktycznie” istniejący stan rzeczy, które wydobywają na światło dzienne, niekiedy zawstydzające, sytuacje związane ze stosowaniem w życiu społecznym schematu kozła ofiarnego. Z drugiej zaś strony nasza analiza dotyczy prac, w których dostrzec możemy próby kreowania swoistego kozła ofiarnego w sytuacjach i w związku z pewnymi postaciami czy zjawiskami, które z ofiarą albo nie miały nic wspólnego lub też to one stały za przemocą, narodzoną w wyniku zastosowania mechanizmu kozła ofiarnego. Przy czym tłem naszych rozważań i naszym materiałem faktograficznym są głównie prace dotyczące powojennej historii Polski, co może wzbudzić pewne zastrzeżenia u czytelnika. Czyż można bowiem generalizować pewne zjawiska mające miejsce czy to w trakcie ewolucji dziejowej, czy też w procesie rozwoju nauki (jak to czynimy), biorąc pod uwagę zaledwie skromny wycinek dziejów ludzkości? W tym wypadku, jak nam się wydaje, taka generalizacja jest uzasadniona i nie niesie za sobą poważnego niebezpieczeństwa wypaczenia obrazu nie tylko wydarzeń historycznie mających miejsce, ale także ich interpretacji dokonanych przez historyków. Jest to uzasadnione z dwu przynajmniej powodów. Po pierwsze, schemat zaproponowany przez Girarda na przestrzeni dziejów nie wiele się zmienił. Ba, można powiedzieć nawet, że pewne modyfikacje miały na celu raczej jego udoskonalenie, zwiększenie jego skuteczności, niż faktyczne zmiany na poziomie celów, oskarżeń czy wyboru ofiar. Zmieniły się co prawda formy przemocy (świat współczesny odchodzi od przemocy fizycznej na rzecz bardziej wyrafinowanych środków oddziaływania na ludzi), jednakże cele stosowania mechanizmu i okoliczności sprzyjające jego formowaniu nie uległy zmianie. Po drugie zaś, jeśli założymy że w narracji historycznej fenomen kozła ofiarnego służy pewnym z góry określonym celom, często jest po prostu odmianą przekonania o determinizmie w procesie dziejowym, taką jak np. spiskowa wizja dziejów, a naszym zdaniem tak właśnie jest, to dostrzec możemy, że generalizacja jakiej dokonujemy, choć narażona na uproszczenia nie wypacza w stopniu ją dyskwalifikującym samego obrazu rzeczywistości czy oceny konkretnych przykładów narracji historycznej, które stały się dla nas swego rodzaju bazą empiryczną.

Zdajemy sobie sprawę z pewnych ograniczeń wynikających z potraktowania niektórych (być może równie istotnych, jak te, które w pracy znalazły więcej miejsca) elementów może zbyt ogólnie, jednakże zasadnicze nasze założenia, a mianowicie z jednej strony próba ukazanie nowych możliwości interpretacyjnych, jakie za sobą niesie propozycja R. Girarda (np.: inne spojrzenie na tło pogromów, kolektywnej nienawiści-średniowieczne polowania na czarownice), z drugiej zaś, wskazanie tych walorów propozycji Girarda, które pozwalają odczytać faktyczne intencje historyka używającego atrybutów fenomenu kozła ofiarnego w swojej narracji czy też służących reinterpretacji wcześniej przez niego zinterpretowanych wydarzeń, a które naszym zdaniem mijały się z prawdą, niosły za sobą pewne zafałszowania, zostały potraktowane dosyć szczegółowo i dają konkretny, choć na pewno niepełny, obraz zjawisk kolektywnej przemocy oraz ich historycznych interpretacji.

1. Historyk wobec antropologicznej teorii fenomenu kozła ofiarnego Rene Girarda. Perspektywy analizy historycznej

Kozioł ofiarny jest przykładem terminu, o którym (za A. Zybertowiczem) możemy powiedzieć, iż jest pojęciem pretendującym (niesłusznie) do miana zjawiska obiektywnego, jednoznacznie wskazującego na prawdę i fałsz w pewnej klasie zjawisk. Nadużywany, stosowany jako argument wieńczący spory, definiujący sytuacje dotychczas nie definiowane, zagubił wartości, cechy formujące go w początkowym stadium kulturowej obecności. Utracił swe pierwotne znaczenie, stając się pojęciem języka potocznego, a one według A. Zybertowicza … zazwyczaj nie są owocem świadomych zabiegów definiujących; uchwytny, intersubiektywnie komunikowalny sens uzyskują dzięki ich praktycznej obróbce w licznych aktach kooperacji/komunikacji [1]. Jako takie zaś nie są nośnikiem cech przypisywanych terminom naukowym. Jednakże cechy takie kozioł ofiarny uzyskać może dzięki zaproponowanemu przez Rene Girarda schematowi kolektywnej przemocy. Jego teoria, opisująca pewną klasę zjawisk społecznych, może stać się dobrym punktem wyjścia dla interpretacji źródeł historycznych dotychczas nie zauważanych przez profesjonalnych historyków lub też służyć reinterpretacji już wcześniej rozpoznanych lecz inaczej opisywanych.

Niezależnie od tego czy przedstawiony przez Girarda fenomen kozła ofiarnego jest teorią słuszną dla pewnej tylko klasy zjawisk, czy też – jak sugeruje T. Woźniak – przez odwołanie się do pojęć ‘mimesis’ i ‘mord założycielski’ przekształca się w teorię interpretującą całokształt kultury ludzkiej [2], propozycja Girarda rzuca nowe światło na problem antropomorfizacji jaka ma miejsce w narracji historycznej [3].

Jak był bowiem do tej pory termin ten wykorzystywany przez historyków w ich procedurach badawczych? Bywa, że historyk odwoływał się w swojej interpretacji do mechanizmu kozła ofiarnego, często nieświadomie używając girardowskich stereotypów, jednocześnie zaś próbując uzyskać określony efekt percepcyjny u czytelnika. KOZIOŁ OFIARNY występował więc często w roli narzędzia arbitralnie zamykającego prowadzone dysputy poznawcze. Wytwarzał pewne fakty społeczne, które obdarzone jego atrybutami zyskiwały społeczną „obiektywność”. Rozstrzygał spory między różnymi opcjami interpretacyjnymi o obowiązującą definicję sytuacji. W ten sposób pretendował zatem do wyjaśniania zjawisk (społecznych) w kategoriach prawdy i fałszu. Funkcjonował jako swoista norma myślenia, narzucająca uznającemu ją podmiotowi swoisty dobór i organizację danych. Jako taki zaś, uzyskiwał w świadomości uznających go ludzi status „obiektywnie” istniejącego, przez co wydawał się im niezależny od ich subiektywnych przeżyć, pragnień, wyobrażeń. Niepodobna jest w tym miejscu przedstawić choćby część z wielu funkcji spełnianych przez metaforę kozła ofiarnego i metafory z nią powiązane w narracji historycznej. Nie jest to jednakże konieczne zważywszy, iż zasadniczym celem tego fragmentu jest przedstawienie raczej nowych możliwości interpretacji pewnej klasy zjawisk historycznych, ściślej ich konceptualizacji przy odwołaniu się do teorii Girarda, oraz wskazanie potencjalnych nowych kierunków analizy zjawiska. Przyjrzyjmy się tedy, z konieczności bardzo ogólnie tu naszkicowanemu mechanizmowi kozła ofiarnego w ujęciu R. Girarda.

1.1 Mechanizm kozła ofiarnego Rene Girarda

Genezy mechanizmu kozła ofiarnego, jak sugeruje Girard, należy upatrywać w trakcie jakiegoś wyjątkowo groźnego konfliktu społecznego. Kryzysu zmierzającego do obalenia wcześniej ustalonych prawideł, tradycyjnych i fundamentalnych cech kulturowych, powszechnie akceptowanych i uważanych za niezmienialne. Stał się swego rodzaju antidotum na powstały kryzys. Wynika to z faktu, iż ludzie przejawiają nieświadomą skłonność do obciążania winą za przeciwności losu kogokolwiek oprócz samych siebie. Działanie polega wówczas na ześrodkowaniu nienawiści na jednym indywiduum oraz na kolektywnym jego zamordowaniu. Zamordowany, wytypowany na kozła przez czynniki irracjonalne, wydaje się być ofiarą niewinną, bowiem odpowiedzialność jednego indywiduum za całe zło jest absurdem.

Mechanizm kozła ofiarnego spotykamy w okresach kryzysów, przyczyniających się do osłabienia istniejących instytucji oraz sprzyjających formowaniu się tłumu. Okoliczności towarzyszące temu fenomenowi mają różne podłoża, generalnie jednak możemy podzielić je na dwie grupy: 1) przyczyny o podłożu naturalnym (epidemia, susza, powódź), oraz 2) o podłożu historycznym (zamieszki polityczne, konflikty religijne). Niezależnie od przyczyn kryzysy przeżywane są przez jednostki im podlegające w sposób identyczny (4). Ulegają zniesieniu struktury społeczne, przestaje obowiązywać „zasada różnic”, określająca społeczny porządek.

Sytuacje kryzysowe sprzyjają formowaniu się „tłumu”. On też przejawia tendencje do przejęcia funkcji instytucji, osłabionych stanem zagrożenia bądź też staje się narzędziem presji wobec nich. Presji wymuszającej konkretne decyzje. Tłum dąży do działania. Nie będąc w stanie wpływać na przyczyny naturalne szuka przyczyny dostępnej, która mogła by zaspokoić odczuwany przez niego głód przemocy. Jednostki składające się na tłum, w/g Girarda są potencjalnymi prześladowcami, których celem jest oczyszczenie wspólnoty z elementów destabilizujących [5]. Tłum staje się wspólnotą pozbawioną wszelkiego zróżnicowania, wszystkiego co różni ludzi od siebie. Od momentu powstania fenomenu kozła ofiarnego jednostka czy grupa wyznaczona czy uznana za winną posiada moc wyjaśniającą pojawienie się pierwszego stadium kryzysu [6]. Niezależnie od tego, że koniec średniowiecza przynosi osłabienie wiary w siły tajemne, poszukiwanie winnych trwa dalej, jednak dotyczy zbrodni racjonalniej uzasadnianych. Ma miejsce swoiste przejście od demonologii sensu stricte do naukowości oskarżeń (np. skondensowana trucizna przyczyną epidemii) [7]. Niezmienny pozostaje cel działania mechanizmu, czyli zniesienie odpowiedzialności na ludzi, którym nie udowodniono winy, oskarżonych o czyny zagrażające całej wspólnocie. W konsekwencji morderstwa we wspólnocie zapanować ma spokój.

Prześladowania mogą przyjąć dwie formy. Po pierwsze prześladowania kolektywne, czyli akty gwałtu dokonywane przez zbrodniczy tłum (np. pogromy Żydów) oraz po drugie prześladowania wywołujące kolektywny rezonans, czyli akty przemocy legalne w formie lecz zdeterminowane przez zbrodniczy tłum (np. polowanie na czarownice) [8].

R. Girard jako definicję „kozła ofiarnego” przytacza słowa Kajfasza zawarte w Ewangelii Św. Jana: Lepiej jest dla was gdy jeden człowiek umrze… [9]. W takim świetle pojęcie zawiera w sobie założenie o niewinności ofiary, kolektywną nienawiść jaka się na niej skupia oraz kolektywnie realizowany efekt owej nienawiści [10].

1.2 Schemat funkcjonowania fenomenu

R. Girard wskazuje na cztery podstawowe stereotypy prześladowcze, których istnienie (występowanie), niekoniecznie wszystkich jednocześnie, sprzyja pojawieniu się fenomenu kozła ofiarnego. Są to:

1. stereotyp kryzysu odróżnorodnienia;

2. stereotyp zbrodni odróżnorodniających (stereotyp oskarżycielski);

3. stereotyp znaków selekcji ofiarniczej, czyli cech odróżnorodnienia;

4. stereotyp samej przemocy [11].

Stereotyp kryzysu polega na przekonaniu czy raczej nieuzasadnionym tłumaczeniu zaistniałej sytuacji kryzysowej, charakteryzującej się upadkiem kulturowych formacji, utratą przez nie swojego zróżnicowania poprzez szczególnego rodzaju oskarżenia. Fundamentalne zbrodnie skierowane przeciw podstawom kulturowego porządku, prowadzące do rozkładu istniejących układów międzyludzkich, zbrodnie przeciw rodzinnemu i hierarchicznemu porządkowi z jednej strony prowadzą do zaistnienia sytuacji kryzysowej, charakteryzują sam kryzys, z drugiej zaś determinują społeczność do szukania winnych za powstałą sytuację. Kryzys jako zjawisko społeczne, w/g Girarda, tłumaczone jest przyczynami społecznymi, a zwłaszcza moralnymi [12].

Ze stereotypem pierwszym jest nierozerwalnie związany st. kolejny, czyli stereotyp oskarżycielski. Główne oskarżenia to: 1) zbrodnie w stosunku do istot wobec których przemoc jest czynem najbardziej zbrodniczym (np. przemoc wobec króla, ojca, autorytetu, dzieci); 2) zbrodnie na tle seksualnym (gwałty, kazirodztwa, sodomie), czyli zbrodnicze przekraczanie tabu danej kultury; 3) zbrodnie dotyczące religii [13]. Wszystkie te oskarżenia to zbrodnie fundamentalne, podkopujące istniejący porządek kulturowy. I choć istnieje ścisły związek pomiędzy dwoma pierwszymi stereotypami, gdyż aby obciążyć ofiary odpowiedzialnością za kryzysowe odróżnorodnienie oskarża się je o odróżnorodniające zbrodnie, w/g Girarda to specyficzne stygmaty ofiarnicze decydują o wyborze ofiar [14]. Dochodzimy więc do stereotypu trzeciego czyli do znaków selekcji ofiarniczej. Dla tego stereotypu Girard wyróżnia kryterium kulturowe (mniejszości narodowe), religijne (mniejszości religijne), i czysto fizyczne (choroba, obłęd, kalectwo). One to właśnie powodują postawy prześladowcze [15]. Anomalie istnieją również w innych sferach egzystencji, gdzie średnia określa normę, a w miarę odchylania się od statusu większości, obojętnie w którą stronę, rośnie możliwość prześladowań. Mamy wreszcie stereotyp czwarty, czyli działania, które należy przedsięwziąć, aby zażegnać kryzys (np. mord) [16]. Najlepiej występowanie owych stereotypów można ukazać analizując konkretny przykład. Niech to będzie Jana Długosza przekaz o konflikcie króla Bolesława i biskupa Stanisława [17].

Polska znajduje się w kryzysie. Krajem wstrząsają bunty; możnowładztwo wypowiada posłuszeństwo, papież: …nałożył interdykt na całą prowincję gnieźnieńską, pozbawił króla i królestwo polskie, (…) godności królestwa [18]; …królestwo polskie i kraje mu podległe będą musiały ulec straszliwemu rozbiciu… [19] (st. pierwszy). Winny jest król, gdyż …znieważał boskie obrządki i narażał na śmiech i pogardę święte tajemnice i autorytet Kościoła… [20], (…) kładzie trupem świętego Bożego, biskupa Stanisława…, (…)zabija i uśmierca oblubieńca na łonie oblubienicy, pasterza w jego owczarni, ojca w objęciach córki i syna niemal we wnętrznościach matki… [21]. (st. drugi). Długosz nazywa Bolesława …niegodziwym i zbrodniczym królem (…), który wściekły, pieniąc się…,zgrzytając , zziajany, wpada do kościoła, którego przy koronacji pod przysięgą obiecał bronić… [22] (st. trzeci). Ostatecznie król zostaje z kraju wygnany (st. czwarty). Porządek utracony bądź zakłócony przez kozła jest odzyskiwany, bądź ustala się go na nowo za pośrednictwem tego, kto go wcześniej naruszył. Przestępca zmienia się w założyciela nowego porządku lub odnowiciela porządku naruszonego. Uznawany jest przez prześladowców za osobę posiadającą moc wyjaśnienia przyczyn pojawienie się pierwszego stadium kryzysu. Efekt kozła ofiarnego, od pewnego progu wiary, odwraca układ pomiędzy prześladowcami a ich ofiarą. Odwrócenie to produkuje fenomen SACRUM. Czyni z prześladowanego OFIARĘ, przyczynę działającą i wszechobecną. Sacrum jest winny zarzucanych mu czynów, a jednocześnie staje się antidotum sytuacji [23].

1.3 Mimesis i rytuał

Głównym zadaniem, jakie postawił przed sobą Girard, a którym szerzej nie będziemy się zajmować, było systematyczne opracowanie teorii religii, zjawiska wspólnego wszystkim kulturom. Aby to uczynić uznał za konieczne zbadanie innego, równie tajemniczego zjawiska a mianowicie skłonności człowieka do naśladowania. Doszedł przy tym do wniosku, że mimesis jest siłą nie tylko konstruktywną, integrującą, lecz również jest siłą destrukcyjną, zwłaszcza jako mimesis przywłaszczenia. Biorąc pod uwagę niezwykły dynamizm rywalizacji mimetycznej w/g Girarda, można mieć pewność, że do sytuacji kryzysowych dochodziło często, że w pewnym krytycznym momencie sytuacja stawała się paradoksalna: w ferworze walki tłum współplemieńców zapominał o faktycznych źródłach konfliktu [24]. Na kanwie tych wydarzeń Girard przedstawia swoją interpretację genezy rytuału. W/g niego pierwsze wspólnoty po uzyskaniu pełnego efektu kozła ofiarnego, pragnęły jak najdłużej zachować odzyskany spokój. Doświadczenie grozy pierwszego straszliwego kryzysu oraz pojednawcze skutki dokonanego mordu ukonstytuowały pierwsze zakazy i nakazy. Jeśli zaś odzyskany spokój i ustanowienie systemu reguł uczestnicy tragicznych wydarzeń powiązali ze śmiercią ofiary, to w/g Girarda musiała się zrodzić myśl, że fakt ten wraz z towarzyszącymi mu okolicznościami stanowi normę umożliwiającą spokojne bytowanie wspólnoty. W konsekwencji tej wiary została ustanowiona reguła powtarzania co jakiś czas tego zbawiennego wydarzenia. Ogromna różnorodność rytuałów praktykowanych we wszystkich częściach świata, nie świadczy bynajmniej, że nie mają one wspólnego źródła, bowiem w każdym z nich znaleźć można ślad pierwotnej przemocy, zaś poprzedzające ten akt przemocy społeczne rozprzężenie polega na przeróżnych formach zachowań mimetycznych [25].

1.4 Wiarygodność tekstów prześladowczych

Obecność stereotypów prześladowczych w tekście źródła historycznego lub w narracji historycznej (niekoniecznie wszystkich) upoważnia nas – za Girardem – do stwierdzenia, iż:

1. akty gwałtu są autentyczne;

2. kryzys istnieje/istniał;

3. ofiary są wybierane nie na podstawie przypisywanych im zbrodni, lecz na zasadzie znaków ofiarniczych;

4. sensem tej operacji jest zrzucenie na ofiarę odpowiedzialności za ów kryzys i zadziałanie nań terapeutycznie.

Schemat powyższy jest, wg Girarda uniwersalny, więc możemy doszukać się go w każdej społeczności [26]. Prześladowcy mówią prawdę, ponieważ pewność ich racji ośmiela ich do tego stopnia, że nie starają się ukryć żadnego szczegółu popełnionej zbrodni.

Absurdalność oskarżeń wg Girarda nie obniża wiarygodności informacji zawartej w tekście. Prześladowcy, przekonani o czystości swego sumienia, przedstawiają sytuację tak, jak ją widzą, a w tym co dotyczy gwałtów wiarygodność źródła rośnie. Jego zdaniem kontekst wydarzeń niewiarygodnych potwierdza wiarygodność pozostałych. W kontekście zdarzeń wiarygodnych, niewiarygodności pozostałych nie można traktować jako funkcji fabularnej, działającej bezzasadnie, li tylko dla satysfakcji tworzenia fikcji [27]. Girard sugeruje nam więc istnienie pewnego schematu przemocy. W wersji uproszczonej możemy go przedstawić następująco:

KRYZYS – WYBÓR I PRZEMOC WOBEC K.O. – POWRÓT DO STANU NORMALNEGO (PRZEDKRYZYSOWEGO).

1.5 Kozioł ofiarny w tekście

Istnieją dwa rodzaje tekstów odnoszących się do fenomenu kozła ofiarnego. Wszystkie one mówią o ofiarach, lecz nie wszystkie stwierdzają, że ofiara jest „kozłem ofiarnym”. Przykładowo Ewangelie wyraźnie nazywają ofiarę kolektywnej przemocy kozłem. Używają na określenie Jezusa takich metafor, jak: Baranek Boży; Kamień Odrzucony Przez Budowniczych;Ten, Który Cierpi Za Wszystkich

Teksty tego rodzaju przedstawiają zniekształcenia prześladowcze jako to, w co nie należy wierzyć. W innych natomiast rodzajach narracji, nazywając ofiarę kozłem, nadajemy tekstowi odmienny sens, negujemy sens nadany źródłu przez samego autora. On bowiem przedstawia wizje prześladowcze jako prawdziwe, jako to, w co należy wierzyć. Kozłem ofiarnym, ujawnionym przez tekst, jest KOZIOŁ OFIARNY obecny w tekście i dla tekstu. Kozłem ofiarnym, którego sami musimy wykryć jest KOZIOŁ OFIARNY tekstu. Nie może się on w nim ukazać, gdyż wszystkie wątki tekstu są podporządkowane efektowi kozła ofiarnego i dlatego nigdzie nie ma o nim wzmianki. Wpływając na strukturę tekstu, nie może być równocześnie jego tematem [28].

1.6 Perspektywy

Zarysowany przez Girarda schemat mechanizmu kozła ofiarnego, teorii, która rzuca nowe światło na dotychczasowe interpretacje wielu wydarzeń historycznych, choć przez autora analizowany jest głównie w odniesieniu do mitów czy innych, dotychczas mało przez historyków eksplorowanych przekazów źródłowych, jak np. twórczość literacka konkretnych epok, wydaje się być płodny poznawczo w odniesieniu również do wielu tradycyjnych źródeł historycznych, a także – traktowany jako uniwersalny schemat interpretacyjny wykorzystywany przez historyka – samej historiografii.

Dotychczas, idąc za Girardem, rozpatrywaliśmy sytuację, w której obiektem przemocy był zawsze człowiek. Niezależnie od tego czy była to jednostka, naród, czy jakaś inna grupa społeczna, przemoc dotykała zawsze człowieka. Metafora CZŁOWIEK KOZŁEM OFIARNYM objęłaby wtedy jednostkę, naród, klasę społeczną, wspólnotę religijną, etniczną, kulturową a w szczególnych przypadkach również całe społeczeństwa (np. w państwach totalitarnych).

W kolejnej części staramy się pokazać, iż można pójść dalej. Badania nad narracją historyczną jednoznacznie pokazują, iż tytułowa metafora określa nie tylko człowieka lecz także np. instytucje przez niego stworzone. Rozbiory Polski, aneksja Czechosłowacji przez Trzecią Rzeszę czy powojenny podział Europy zdają się być, wyjątkowymi co prawda ale jednak przypadkami występowania schematu kozła ofiarnego, a przynajmniej w wielu interpretacjach historycznych wydarzeniom tym nadaje się sens zgodny z mechanizmem kozła ofiarnego.

Poddajmy dla przykładu analizie sprawę aneksji Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy. Konflikt niemiecko-czechosłowacki (kwestia Niemców sudeckich), stworzył bezpośrednie zagrożenie wybuchu wojny powszechnej. Widzimy, więc wyraźnie girardowski stereotyp kryzysu. Niemcy, oskarżają sąsiadów o zbrodnie przeciw ich rodakom zamieszkałym w Sudetach. Mówią o nieprzestrzeganiu przez rząd czeski powszechnie respektowanych praw mniejszości narodowych.

Te powszechnie znane zarzuty ferowane wówczas przez niemiecką propagandę a można by przytaczać tu ich wiele, jednoznacznie odsyłają nas do stereotypu oskarżycielskiego kozła ofiarnego. W końcowym efekcie, niezależnie od znaków selekcji ofiarniczej (stereotyp trzeci), dochodzi do konferencji monachijskiej, która uregulowała faktyczny, choć początkowo częściowy, rozbiór Czechosłowacji. Mamy, więc wreszcie przemoc, ostatni składnik schematu Girarda. Przemoc ta, w mniemaniu uczestników kończy kryzys: uczestnicy układów monachijskich wołają o pokoju naszych czasów [29]. Przemoc, stała się więc klasycznym antidotum na istniejący kryzys.

Przykład powyższy upoważnia więc nas, jak sądzę, do stwierdzenia, iż atrybuty fenomenu kozła ofiarnego, odnaleźć możemy również w kolejnej kategorii, w metaforze PAŃSTWO KOZŁEM OFIARNYM.

Inne instytucje stworzone przez człowieka, które w wyniku szczególnych okoliczności oskarża się o zbrodnie, a następnie poddaje przemocy, to także parlament, partie polityczne, Kościół czy, z innej branży, przedsiębiorstwo koncern czy trust. Do nich to odnosiłaby się kategoria INSTYTUCJA KOZŁEM OFIARNYM. W kategoriach fenomenu kozła ofiarnego możemy także postrzegać kulturę, gospodarkę, czy jej konkretne składowe, np. rolnictwo. Metafory nawiązujące do fenomenu kozła ofiarnego możemy spotkać w tekstach historycznych odnoszących się do pojedynczych wydarzeń, aktów prawnych czy innych ustaw. Takie antropomorfizowanie świata wydaje się być uzasadnione o tyle, o ile wpływa na świadomość świadka wydarzeń czy też czytelnika próbującego posiąść jakąś wiedzę o przeszłości lub wydarzeniach jemu współczesnych. Abstrahując bowiem od historycznie zmiennych znaczeń terminu „kozioł ofiarny”, stosowanie jego metafor czy nadawanie jego atrybutów różnym kategoriom zdarzeń (pojęć) wydaje się zmierzać ku jakiemuś, określonemu przez nadającego sens zjawiskom celowi. I właśnie ten cel, ściślej jego rozpoznanie, jest podstawowym kierunkiem naszych dalszych poszukiwań.

Po pierwsze tedy, wydaje się być słuszne rozpatrywanie badanego fenomenu w dwu płaszczyznach. Płaszczyzna pierwsza to kozioł ofiarny historyczny, czyli faktycznie istniejący/rozpoznany w rzeczywistości historycznej [30], druga zaś, to kozioł stworzony przez historyka, jako taki zadomowiony w świadomości społecznej czy historycznej. Cele takiego „aktu twórczego” wydają się być jednoznaczne lecz dopiero szczegółowa analiza metafor i tych treści, które kryją w sobie, może dać bardziej prawomocny obraz funkcji przez akt ów spełnianych. Zakładamy przy tym, iż metafory „kozła ofiarnego” uczestniczą nie tylko w sferze literackiej języka, realizują nie tylko funkcje strukturalne, lecz również stanowią podstawę postrzegania świata, myślenia o nim i konkretyzowania jego obrazów. A co za tym idzie tak w sferze treści, jak i języka odgrywają rolę istotną i w efekcie decydują/wpływają na realizowaną przez narrację wizję przeszłej rzeczywistości.

Metafory te w pierwszym rodzaju tekstów odnoszących się do fenomenu, czyli tych w których jest on obecny w tekście, uczestniczą implicite (i których nie powinniśmy właściwie interpretować czyniąc zadość autorowi), służą zanegowaniu zniekształceń prześladowczych. W drugim zaś rodzaju, tzn. w tych, w których kozła ofiarnego musimy odkryć sami, poprzez negację sensu nadanego tekstowi przez autora, metafory (podlegające interpretacji), mają za zadanie potwierdzić czytelnikowi prawdziwość wizji prześladowczych.

Metafory te są w ten sposób nie tylko składnikiem języka, ornamentem stylistycznym, który pozwala uzyskać pożądaną literackość tekstu. Są przede wszystkim środkiem poznania określonej rzeczywistości historycznej, uczestniczą w procesie budowania rzeczywistości społecznej, politycznej i kulturowej. Organizując sposób postrzegania i myślenia o przeszłości, narzucają określone rozpoznanie świata. Jako metafory skonwencjonalizowane, uległe „obiektywizacji”, pretendują do ukazywania rzeczywistości historycznej w kategoriach prawdy i fałszu. Sterują interpretacją zjawiska zwłaszcza na poziomie rozpoznania obiektu poznawczego oraz selekcji i hierarchizacji faktów. Uczestniczą w imputacji kulturowej przenosząc znaczenie uzyskane w kulturze badającej do kultury badanej [31]. Będąc składnikiem treści, spełniają jej funkcje komunikacyjne. Są widoczne szczególnie na gruncie funkcji poznawczej, referującej rzeczywistość według swoich zasad (swojego modelu postrzegania) oraz emotywnej, gdyż stosowane przez nadawcę, ukazują nam m.in. jego sposób postrzegania konkretnych zjawisk, jego wizję świata i człowieka. Realizują także funkcję impresywną, próbując narzucić odbiorcy swój punkt widzenia na określone wydarzenia, nadając im swój sens. Są widoczne również w funkcji ekspresywnej, odnoszącej się do postawy i pragnień nadawcy. Generalizując: metafory „kozła ofiarnego”, uczestniczą w konstruowaniu narracji historycznej tak na poziomie modelowania jak i w sferze komunikatu.

2. Dwa oblicza kozła ofiarnego

J. Topolski powiada, że tradycja wszystkich zmarłych pokoleń ciąży jak zmora na umysłach żyjących. (…). Może być bardzo pomocna w działaniu; może jednak kierować to działanie (…), na drogi, na których działający nie znajdą realizacji zakładanych celów [32]. Współczesne rozumienie historii upatruje w nauce historycznej główne i najbardziej przydatne narzędzie kształtujące myślenie historyczne człowieka i grup ludzkich, a tym samym ich działanie. Przy czym myślenie historyczne zdaniem Topolskiego, jest to określona zdolność intelektualna człowieka, która jest przeciwieństwem myślenia zdogmatyzowanego, odtwarzającego – w działaniu – te same sytuacje (stale) [33]. Jest przy tym oczywiste, że historycy tak rozumianym myśleniem historycznym w sposób znaczący mogą sterować.

Z kolei zadaniem metodologa historii – zdaniem J. Pomorskiego jest poszukiwanie tego co poprzedzało samo badanie i było respektowane w jego trakcie, (…), implicite w nim tkwiące [34]. Stąd też, odtworzenie tych wartości, którymi posługuje się historyk w swoim badaniu, a które mają / mogą mieć istotny wpływ na myślenie historyczne, kształtowane m.in. poprzez wyniki pracy historyka jest, jak się wydaje dla nas problemem szczególnie doniosłym. Myślenie historyczne bowiem, jak to zostało powiedziane wcześniej, wpływa na podejmowane przez człowieka działania przez tak czy inaczej zakodowany obraz rzeczywistości dziejowej, przez takie czy inne interpretacje zjawisk historycznych, które kształtują w określonej wspólnocie konkretne myślenie historyczne. Jeśli więc wiedza historyczna będzie zdogmatyzowana, zmitologizowana czy przesycona pierwiastkami irracjonalnymi, działanie o wiedzę tą oparte również będzie zdeformowane, zwodzące ludzi sądzących, że opierają się o wiedzę prawdziwą. Możemy zatem przyjąć, jak się wydaje, że niemożliwe jest skuteczne działanie ludzkie bez wiedzy o warunkach tego działania, a w takim świetle historyk jawi się nam jako aktywny praktyk kształtujący struktury ludzkiego działania [35].

Podobnie postrzega zagadnienie J. Pomorski stwierdzając, że historiografia wpływa nie tylko na kształt świadomości historycznej wspólnoty (…), ale także na sam proces społecznego tworzenia rzeczywistości [36]. Przy czym poprzez odwołanie się do materiałów źródłowych, historiografia jest meta-doświadczeniem, interpretacją, tj. przefiltrowaniem przez własną matrycę kulturową czyjegoś doświadczania świat: Dla historyka historiografia, (…) jest narracyjnym zdaniem sprawy z tego jak współcześni radzą sobie poznawczo z własną przeszłością, jest zapisem ich społeczno – subiektywnego doświadczania świata [37]. Jednakże najważniejszą, dla naszych dalszych rozważań, będzie teza charakteryzująca historyka jako tego, który ożywia fakty historyczne, umożliwiając przeniknięcie wiedzy o nich do ludzkich struktur motywacyjnych sterujących działaniem; jako tego, który pobudza i dynamizuje myśl ludzką.

2.1 Fenomen w narracji

W ciągu biegu historii coraz bardziej tracą swą siłę oddziaływania przedstawienia prześladowcze. Nie oznacza to jednak, że maleje liczba ofiar i kozłów ofiarnych, że gwałty i przemoc stają się mniej intensywne. Faktem jest jednak, że w odróżnieniu od prześladowań średniowiecznych, współcześni prześladowcy nie mogą w sposób trwały narzucać otaczającym ich ludziom swojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Nawet jeśli jakiś totalitarny system rozciągnie władzę na całą planetę, nie zdoła narzucić wszystkim swojego mitu, magiczno – prześladowczej wizji uzasadniania określonego porządku. Jednakże próby takie wciąż mają miejsce i nie można tego nie zauważać.

R. Girard neguje zawarty implicite w rozważaniach historyków tzw. moralny punkt widzenia, który prowadzi do zniekształceń, a w konsekwencji do zafałszowań w procesie ujawniania zjawisk prześladowczych. Historycy bowiem – jak sądzi J. Kosiewicz – raczej akcentują, niż badają aspekt prześladowczy i w sposób zaangażowany denuncjują nietolerancję oraz przesądy jako podstawę przemocy i gwałtu [38]. A jego zdaniem: Badać tekst z perspektywy kozła ofiarnego i jego mechanizmu (…), znaczy bardziej zastanawiać się nad tym co tekst pomija, niż na tym o czym mówi [39]. Prześladowania występują, lecz historyk ich nie zauważa dlatego, że nie posiada odpowiednich dokumentów bądź dlatego że nie umie rozszyfrować dokumentów, które posiada. Spróbujmy wyobrazić sobie próby interpretacji wydarzeń Marca 68 w Polsce, dokonywane przez historyków za np. 200 lat, gdyby ich badania opierały się na doniesieniach prasowych czy przemówieniach elit partyjnych. Nie ma wątpliwości, iż mogliby przedstawiać ówczesną sytuację Polski jako wynik działania wrogich ośrodków syjonistycznych na zewnątrz i wewnątrz kraju, a nie jako szczególny przypadek prześladowczych przedstawień.

Zdaniem J. Topolskiego część polskiej historiografii powojennej, jak się wydaje, błędnie dopatruje się przyczyn kryzysów społecznych (choć nie tylko), głównie w działalności opozycyjnej w stosunku do budowniczych socjalizmu. Oznacza to bowiem opieranie się na założeniu o bierności społeczeństwa, które jakoby może być przedmiotem takiej czy innej manipulacji. Bardzo częste odwoływanie się do takiego wyjaśniania służyć miało usprawiedliwieniu kryzysu [40]. Aby zażegnać powstały kryzys należało przedsięwziąć konkretne działania, bardzo często używając przemocy. Takie działania stały się mechanizmem rozwiązywania konfliktów w okresie, gdy żaden inny mechanizm sprawowania władzy właściwie nie był społecznie dostępny. W opinii K. Kersten np. wysuwane propozycje częściowego eliminowania osób pochodzenia żydowskiego z ważniejszych stanowisk, nie tylko wskazywały winnych zaistniałej sytuacji i pouczały jak zażegnać kryzys, ale służyły także uwierzytelnieniu polsko – narodowego charakteru władzy w momencie, gdy władza postrzegana była przez pryzmat stosunków poddańczych ZSRR – Polska, odwracając jednocześnie uwagę od istotnych problemów wewnętrznych. W ten sposób znacznie zmistyfikowana, sztucznie wykreowana, kwestia żydowska stała się spektakularnym narzędziem walki zwalczających się odłamów partyjnych [41]. W interpretacjach wydarzeń kieleckich (1946 r.) natomiast, tezy o prowokacji władzy czy opozycji, inspirujących pogrom były niesłychanie pożądane, gdyż wychodziły na przeciw zapotrzebowaniu na dominujące w społeczeństwie polskim pragnienie oczyszczenia, zrzucenia z siebie winy i stały się elementem walki z tym istotnym problemem (moralnym).

Historycy bardzo często wychodzili/wychodzą na przeciw takiemu zapotrzebowaniu, konstruują obrazy rzeczywistości zdominowane przez jedną tylko stronę wydarzeń i w zależności od swoich własnych przekonań czy akceptowanych wartości, ukazują okoliczności wiązane z pogromem kieleckim czy z wydarzeniami marcowymi w takiej czy innej perspektywie. Stąd słuszne wydaje się być rozpatrywanie historycznych interpretacji tych wydarzeń w dwu płaszczyznach. Płaszczyzna pierwsza to przedstawienia ukazujące „faktycznie” istniejącego w rzeczywistości historycznej kozła ofiarnego (KOZIOŁ OFIARNY historyczny), druga zaś to interpretacje, w których kozioł ofiarny jest przez historyka konstruowany i jako taki zadomawia się w świadomości społecznej czy historycznej.

2.2 Kozioł ofiarny w tekście

Pewna część historycznych interpretacji kryzysów PRL – u, odwołująca się do mechanizmu kozła ofiarnego postrzega nastroje antysemickie jako wynik manipulacji czyniących z Żydów niewinne ofiary, obwiniane za zaistniałą w kraju sytuację. J. Eisler pisze m.in.: Twierdzono, że Żydzi narazili państwo na duże straty finansowe (…). Równocześnie głoszono, że byli to stalinowcy, którzy obecnie stworzyli silny ośrodek syjonistyczny [42]. Wykreowany obraz rzeczywistości, w/g Eislera sugerował, że Polska miała być rządzona przez Żydów w interesie światowego żydowstwa.H. Minc miał, w/g takiego mitu kontrolować życie gospodarcze, J. Berman – aparat bezpieczeństwa, R. Zambrowski natomiast aparat partyjny. Stąd sugerowano ludziom, że dziedziny życia w których społeczeństwo dopatrywało się najbardziej jaskrawych objawów kryzysu, opanowane są przez Żydów, skąd niedaleko już do wniosku, kto jest odpowiedzialny za zaistniałe kłopoty. Kryzys ekonomiczny to wynik złej polityki Minca, Żyda niekoniecznie Polsce służącego, terror dotykający swym okrucieństwem większą część społeczeństwa to również konsekwencja nadmiaru władzy spoczywającej w rękach Żyda – Bermana, wynaturzenia w działaniu partii, jej alienacja od mas, to także skutek błędnej i antypolskiej polityki kolejnego Żyda – Zambrowskiego [43].

Zdaniem K. Kersten frakcja konserwatywna PZPR zakładała zdławienie kryzysu przy użyciu siły sprzęgniętej z demagogią populistyczną i kryptosemicką, dla otumanienia społeczeństwa wykorzystującą m.in. wypróbowaną metodę kozłów ofiarnych. Zbitka zbrodnie stalinowskie – Żydzi, miała skierować emocje społeczne w łożyska antysemickie [44]. Podobnie A. Paczkowski tłumaczy wydarzenia Marca 68: Przez cały kraj przetaczała się fala (…) masowych seansów nienawiści w urzędach; potępiano syjonizm, ale często domagano się też usunięcia jego nosicieli. Ten nurt marca miał cele nader doraźne: chodziło o (…) eliminację części starej elity i rewizjonistów oraz wszelkiej maści liberałów [45]. Przy czym pojęcia syjonista, rewizjonista, liberał, sługus imperializmu utożsamiane były wszystkie z tym samym – wszędobylskim żydostwem [46] Inspiratorom i organizatorom, specom od prowokacji, czy cynicznym wichrzycielom i politykom ujawnionym przez właściwe organa, jak o nich mówiono, przydawano żydowskość, co zdaniem K. Kersten sygnalizowano odpowiednimi aluzjami lub słowem syjonista, które zastępowało słowo Żyd [47].

Mocno zakorzeniona nienawiść do komunistów i pamięć o nie tak dawnych ekscesach „bezpieki”, zdaniem A. Paczkowskiego ułatwiała uznanie za głównych wrogów narodu tych, na których ciążyła odpowiedzialność za lata stalinowskie. Syjoniści, rewizjoniści i niepoprawni reakcjoniści, wymieszani razem stali się klasycznym kozłem ofiarnym, na którego zrzucono winę za istniejący – a budzący powszechne niezadowolenie – stan rzeczy.[48]

J. Eisler twierdzi, że Moczar i jego zwolennicy nie przeoczyli wówczas żadnej okazji, aby pozbyć się swoich przeciwników, stosując działania prowokatorskie, chętnie posługując się donosem i fabrykowanymi dowodami. O żydostwo oskarżano wielu działaczy partyjnych, nie pomijając premiera Cyrankiewicza czy Spychalskiego [49].

Także w innych opracowaniach historycznych spotkać można tezy, że Żydzi stawali się istotnym elementem wygrywanym w wewnątrz partyjnych walkach o władzę. K. Kersten powiada, że W latach 1956 i 1968, antysemickie impulsy płynące z określonych kręgów władzy, pojawiały się w warunkach rosnącej aktywności społeczeństwa, nigdy ostatecznie nie ujarzmionego. W dość regularnych odstępach czasu, co 10 – 12 lat, dochodziło do zrywów, które mogły zagrozić egzystencji systemu totalitarnej władzy. Ale we wszystkich tych buntach ( 1956, 68, 70, 76, 80 ) pojawiały się hasła wyrażające zbitkę: Żydzi – władza. Można je było spotkać w zawoalowanej postaci w partyjnych gazetach, ale nigdy na transparentach (…)[50].

W 1961 roku, jak twierdzi K Kersten, W. Bieńkowski przestrzegał Gomułkę przed pogarszającą się atmosferą społeczną – kryzysem zaufania do władzy. Na jego kanwie kształtował się pewien scenariusz Marca 68. Ktokolwiek go przygotował, jak sugeruje Kersten, posłużył się treściami po części autentycznymi, sięgnął do gorącej materii wartości narodowych, operował emocjami, obsesjami i uprzedzeniami, wykorzystywał mity zakorzenione w polskiej świadomości [51].

W oparciu o wyżej przedstawione opinie możemy stwierdzić, że część interpretacji historycznych, odnoszących się do kryzysów powojennej rzeczywistości PRL – u, posługuje się fenomenem kozła ofiarnego, opisując generowanie się nastrojów antysemickich w świadomości społeczeństwa polskiego, jako wynik działań partii komunistycznej, stojącej w obliczu problemu utrzymania systemu i powstrzymania zjawisk społecznych, które mogłyby zagrażać istniejącemu porządkowi. Otwarcie wskazują one na Żydów, jako niewinne ofiary mitu stworzonego przez władze na potrzeby kryzysowych sytuacji, przedstawiając ich jednoznacznie jako kozły ofiarne, „ofiarowane” w imię zaspokojenia społecznej potrzeby ładu i poczucia bezpieczeństwa. Inne prace natomiast, co spróbujemy pokazać niżej, opisują kryzysy również w kategoriach mechanizmu kozła ofiarnego, przy czym w ich interpretacjach ofiarami nie są, jak to było przedstawione wyżej, syjoniści, rewizjoniści czy opozycja, ale raczej społeczeństwo polskie czy szerzej PRL, a przynajmniej tak chcą być odczytywane. Interpretacje takie naszym zdaniem nie tylko ukrywają faktycznie istniejącego kozła ofiarnego, ale również konstruują swoje własne ofiary, wykorzystując przy tym szeroko zakorzenione w świadomości społecznej mity i uprzedzenia.

2.3 Kozioł ofiarny tekstu

K. Kersten przytaczając słowa dwu czołowych postaci polskiej powojennej sceny politycznej, które stanowią szczególny komentarz do wydarzeń kieleckich, wskazuje jeden z głównych mechanizmów konstruowania innego wymiaru funkcjonowania mechanizmu „kozła ofiarnego” w narracji historycznej. Otóż zauważamy, iż słowa, takich autorytetów, jak E. Osóbka – Morawski czy W. Gomułka mają być argumentem potwierdzającym wiarygodność tez o charakterze prześladowczym i stać się hipotezami społecznie postrzeganymi jako prawdziwe. E. Osóbka – Morawski wskazuje na działaczy opozycyjnych jako winnych, wręcz inspiratorów, pogromu kieleckiego: Reakcja polska w swej nienawiści do demokracji, nie waha się kalać niewinnie przelaną krwią, istnienia Polski, nie waha się przy pomocy najnikczemniejszych zbrodni plamić imię Polski. W podobnym tonie wypowiada się W. Gomułka, który powiada, że Peeselowsko – NSZ-owska reakcja nie uzyskawszy zwycięstwa w głosowaniu ludowym, chce je osiągnąć przez wtrącenie kraju w odmęt anarchii, wojny domowej [52]. Władza wskazuje również, w jaki sposób kryzys można zwalczyć: Tkanki dotknięte rakiem ideologii nazistowskiej, muszą być usunięte. Będziemy surowi i bezwzględni, za przejawem antysemityzmu kryje się reakcja, kryją się siły starego porządku. [53]. W odezwach PPR i PPS przytaczanych przez historyków pojawiają się oskarżenia pod adresem nieodpowiedzialnych elementów wyzyskujących tłum omamiony tendencyjnie rozsiewanymi fałszywymi informacjami przez najemnych sługusów polskiej reakcji. Potępiano przy tym nikczemność polskich faszystów, Raczkiewiczów, Andersów, sługusów hitleryzmu, krwawych najmitów krwiożerczego kapitalizmu faszystowskiego[54]. Pojawiły się głosy, że radykalne i faszystowskie grupy terrorystów, które stały za pogromem w Kielcach, chciały wywołać chaos [55]. W komentarzach prasowych, którymi historycy dokumentują swoje interpretacje wydarzeń, a które są w ich narracji elementem uwiarygodniającym hipotezę kozła ofiarnego, głównymi winowajcami obwołani zostali doskonale orientujący się politycy, popierani finansowo i moralnie przez Londyn i Waszyngton. Kiedy gubernator Dewey ściskał dłoń gen. Bora – Komorowskiego, ściskał on ręce morderców kieleckich (…), demokracja polska jeśli chce być silna i szanowana, musi te ręce mordercom obciąć [56].

A. Czubiński o kryzysach lat 50-tych powiada, że W atmosferze odwilży pojawił się tzw. problem żydowski. Wiele osób tej narodowości pełniło do tego czasu czołowe funkcje w partii oraz w rządzie, i ponosiło bezpośrednią odpowiedzialność za łamanie prawa i nadużycia władzy. W 1956 roku niektórzy ci działacze próbowali dowieść, że cała odpowiedzialność spada na system stalinowski, podsycali nastroje antyradzieckie (…) [57]. Czubiński wskazuje również na mający miejsce w latach następnych ostry atak kół syjonistycznych na Zachodzie przeciwko Polsce. Koła te próbowały skierować, jego zdaniem, nastroje opinii publicznej przeciwko Polsce, utrudniając jej działania na forum międzynarodowym, tak w aspekcie politycznym, jak i ekonomicznym [58].

Władza, wykorzystując odpowiednie interpretacje zawarte np. w pracach historyków, głosiła, że sygnały o wrogim działaniu syjonistów, dochodziły do niej już przed rokiem 1967, w postaci ordynarnej i bezczelnej propagandy antypolskiej, inspirowanej i uprawianej w ścisłej współpracy z „odwetowcami i NRF-em”. Jednakże nie mogli mówić o tym wcześniej ze względu na obawy wzbudzenia nastrojów antysemickich, do wyłożenia kart na stół skłoniła ich dopiero zorganizowana i inspirowana przez syjonistów ruchawka [59].

B. Hillebrand pisząc o wydarzeniach marcowych przytacza słowa K. Kąkola: Mieliśmy do czynienia z próbą zamachu stanu. Grupa zakonspirowana, powiązana z ośrodkami syjonistycznymi usiłowała w sposób zorganizowany doprowadzić pod hasłami patriotycznymi i demokratycznymi do nasilenia manifestacji i starć ulicznych (…) [60]. W opinii Hillebranda źródłami ówczesnych napięć w polskim życiu politycznym i na arenie międzynarodowej była szczególnie okrutna antypolska kampania ze strony kręgów syjonistycznych [61]. Oczywiście władza była przeciwna antysemityzmowi, jej działania miały oczyścić scenę polityczną nie z Żydów, ale z syjonistów. Podkreślała to przy każdej okazji, szczególnie piętnując przeciwników jako antysemitów. W ówczesnej sytuacji nie było to trudne, jawne zaś głoszenie, że za zbrodnie stalinizmu odpowiadają Żydzi było jeszcze nie dopuszczalne. Zdaniem K. Kersten wygodnym narzędziem stała się celowo puszczona w obieg „plotka”: Polska huczała od opowieści czy to piętnujących czyjś antysemityzm, czy też odwrotnie wytykających komuś żydowskich przodków, lub dawniej noszone nazwisko [62]. Żydów traktowano jak członków podejrzanych mniejszości, prześladując ich i używając jako kozłów ofiarnych dla ukrycia zbrodni zdyskredytowanego reżimu.

Zdaniem T. Walichnowskiego, wydarzenia marcowe wynikłe z inspiracji reakcyjnych elementów syjonistycznych i bankrutów politycznych doprowadziły do licznych, nieodpowiedzialnych wystąpień antypartyjnych i antypaństwowych (…). Wydarzenia te spotkały się jednak ze zdecydowanym zdemaskowaniem i potępieniem prowodyrów syjonistycznych przez społeczeństwo polskie [63].

W. Ważniewski, relacjonując poparcie przez Polskę rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z listopada 67, domagającej się wycofania wojsk izraelskich z okupowanych terenów arabskich, stwierdza, że spowodowało to otwarte wystąpienia rewizjonistów w Polsce, jednocześnie ujawniając ich syjonistyczne powiązania oraz rodowody [64].

W/g A. Romanowskiego, kryzys na Bliskim Wschodzie postawił część obywateli polskich żydowskiego pochodzenia w dwuznacznej sytuacji. Ich sympatie polityczne były wyraźnie określone i nie kryli swojego zadowolenia z sukcesu agresora izraelskiego: dawali temu wyraz nie tylko w prywatnych rozmowach, jak i urządzając przyjęcia na cześć izraelskiego zwycięstwa nawet w miejscach swojej pracy [65].Przytacza przy tym słowa Gomułki, który określa syjonistów jako piątą kolumnę Izraela w Polsce, a nawet ujawnia, że wśród nielicznego co prawda, ale politycznie odgrywającego wielką rolę środowiska działaczy partyjnych żydowskiego pochodzenia, od dłuższego czasu narastały nastroje niechęci do partii [66].

B. Hillebrand twierdzi, że działacze syjonistyczni zainspirowali akcję propagandową mającą na celu osłabienie ciężaru niemieckiej winy i wyszukanie współwinnych żydowskiej tragedii w Polakach. Jego zdaniem dowiódł tego T. Walichnowski w pracy Izrael, NRF, a Polska, a zajścia na uniwersytetach sprowokowała syjonistyczna agentura [67]. Z kolei wspomniany wyżej Walichnowski powiada, że syjoniści w porozumieniu z imperializmem prowadzili wybitnie antypolską propagandę, oskarżano naród Polski o kolaborację z Niemcami hitlerowskimi, o antysemityzm, o prześladowania Żydów przed II wojną światową i w latach powojennych. (…). Zarówno opinia publiczna jak i władze polskie zdecydowanie opowiedziały się przeciwko nasilaniu się w latach 1967 – 68 u obywateli Polskich żydowskiego pochodzenia, postaw nacjonalistycznych, wyrażających się w popieraniu agresorów izraelskich i rozpowszechnianiu syjonistycznych oszczerstw przeciw narodowi Polskiemu [68]. W innym miejscu pisze Walichnowski, że kryzys ekonomiczny lat 1968-70, próbowały wykorzystać w propagandzie antysocjalistycznej ośrodki dywersji ideologicznej na Zachodzie, a najbardziej agresywne stały się ośrodki syjonistyczne, ściśle powiązane z Izraelem: Imputowały Polakom rzekomo wrodzony antysemityzm, szerząc oszczerstwa pod adresem narodu polskiego usiłowali doprowadzić społeczeństwo do stanu frustracji [69]. Próby te, choć nieudane, poprzez poróżnienie studentów z partią i narodem, w ostateczności-jego zdaniem-przynieść miały umocnienie pozycji syjonizmu w naszym kraju. Przytacza przy tym fragmenty wystąpień polityków żydowskich, opublikowanych w prasie zachodniej, a w których odczytuje wezwanie do wszystkich Żydów na całym świecie, aby działali na rzecz ich wspólnej ojczyzny – Izraela, co miało być potwierdzeniem tezy, że mniejszość żydowska to syjoniści, szpiedzy, agenci Izraela, który przez nich ingeruje w sprawy polskie [70].

Historycy wskazywali, że celem syjonistów było wewnętrzne osłabienie Polski jako ważnego ogniwa bloku socjalistycznego. Oskarżali syjonistów o chęć wywołania psychozy poprzez wrażenie ciągłego napięcia, aby następnie dokonać zmian personalnych na najwyższych szczeblach partyjnej i państwowej hierarchii. Aktywizacja taka uległa ich zdaniem szczególnemu spotęgowaniu w miarę wzrostu niezadowolenia i postępującej dezintegracji oraz poczucia niepewności w społeczeństwie polskim [71].

W. Ważniewski twierdzi, że wystąpienia marcowe były od lat przygotowywane, a prawie gotowy ich scenariusz był opracowany już jesienią 1967 roku, głównie przez mózgi wyższego rzędu – część profesorów, rzekomych liberałów, wytrawnych graczy politycznych odsuniętych wcześniej od władzy [72]. Niestety nie wiedziała o istnieniu owego scenariusz studencka młodzież, która uległa manipulacji wrogich ośrodków i zupełnie nieświadomie stała się aktorem zajść na uniwersytetach. Na szczęście Trybuna Ludu i partia ujawniła społeczeństwu i studentom kto stoi za prowokacją. Głównymi inspiratorami zajść zostali okrzyczani przede wszystkim profesorowie UW, np. Brus, Bauman, którzy jak pisze Ważniewski, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych pracowali w aparacie znienawidzonego terroru stalinowskiego, a potem skierowani do pracy naukowej na UW w celu umacniania pionu ideologicznego, zgodnie zaatakowali światowej sławy naukowców polskich, pozbawiając ich możliwości prowadzenia wykładów: przy pomocy wybranych cytatów z prac Stalina obalali „burżuazyjną naukę” polską, (…), stali się monopolistami humanistki polskiej. W rezultacie działań władzy, zdaniem Ważniewskiego główni nosiciele rewizjonizmu i syjonizmu zostali zdemaskowani i usunięci z szeregów partyjnych. Gdy zaś społeczeństwo dowiedziało się już ze środków masowego przekazu, kto stoi za tymi prowokacjami, zrodził się masowy ruch potępienia dla syjonistów, kierujących grupami zdezorientowanej młodzieży [73].

A. Romanowski, pisząc o rewizjonistach / syjonistach powiada natomiast, że polityczni prominenci sprzed 56 roku, kiedy sami mieli władzę głosili potrzebę stosowania rządów silnej ręki, aprobowali bez zastrzeżeń politykę represji wobec przeciwników politycznych, godzili się z metodą społecznego napiętnowania (…). Po 1956 roku nie pomijali żadnej okazji do (…) osłabienia pozycji socjalistycznej Polski na arenie międzynarodowej. Stalinowcy wychowywali młodzież tworząc ośrodki rewizjonistycznego drenażu mózgów (…) w kręgach akademickich, jak i w szkołach średnich [74]. Zdaniem Romanowskiego sojusz rewizjonistów i syjonistów zrodził się na gruncie negacji i wrogości do systemu politycznego, jaki ukształtował się w PRL-u po 1956 roku. Celem jego zaś było wewnętrzne osłabienie Polski, a skutkiem działań destrukcyjnych było wywołanie poczucia zagrożenia: przeświadczenia, że kierownictwo partii i rządu nie cieszy się poparciem społeczeństwa, że nie potrafi rozwiązać podstawowych problemów społeczno – gospodarczych kraju [75].

Przypisywanie niezależnym siłom politycznym, a także Kościołowi odpowiedzialności za rzeczywiste i rzekome działania programowe, zdaniem K. Kersten służyło dyskredytacji, stanowiło alibi (…) walki z tymi siłami i stosowanych wobec nich represji [76]. W klimacie rozpętanego antysemityzmu uderzenie w rodzącą się opozycję demokratyczną zahamowało rozwój ruchów wolnościowych. Podobne zresztą kroki władza podejmowała w latach 50-tych i 60-tych, kiedy uciekając się do antysemityzmu powstrzymywano w Polsce dążenia do reformy systemu, która naruszała jego totalitarną istotę. Reżyserzy tego typu przedstawień słusznie przewidzieli, że manipulując strachem i dezintegracją obezwładnią większość społeczeństwa. Szermując obficie hasłami narodowymi i populistycznymi odwołano się do urazów i emocji zakorzenionych w świadomości społecznej, aktywizując umiejętnie irracjonalne pokłady indywidualnej i zbiorowej psychiki. Kampania skierowana przeciwko Żydom była instrumentem, którym posłużono się do rozbrojenia podnoszącego się ruchu wolnościowego. Wzmagającej się fali społecznego niepokoju w Polsce władza nie mogła przeciwstawić realnego programu poprawy warunków życia, jedyne co pozostało to przemoc i demagogia [77]. A historycy posłusznie realizowali takie jej wytyczne, konstruując w swoich narracjach obrazy w dużej mierze oparte na fenomenie kozła ofiarnego i jego girardowskich atrybutach.

Podsumowując powyższe rozważania możemy stwierdzić, że narracja historyczna, w której możemy zauważyć mechanizm R. Girarda – wykorzystywany przede wszystkim jako uniwersalny schemat interpretacyjny – a której przykłady przedstawiliśmy wyżej, może być realizowana w dwóch rodzajach tekstów. Pierwszy operuje bezpośrednio terminami fenomenu i ofiary różnych form przemocy są w nich nazywane kozłami ofiarnymi, na które przenoszona jest agresja nagromadzona we wspólnocie w wyniku istniejącego kryzysu. W drugim rodzaju tekstów przytoczonych wyżej, nazywając ofiarę kozłem ofiarnym nadajemy im sens inny niż oczekuje od nas autor. Wizje prześladowcze przez nie przedstawiane, w jego założeniu mają być odczytane jako rzeczywiste i prawdziwe. Kozioł ofiarny jest w nich elementem struktury, a przez to nie może być równocześnie ich tematem.

Zamiast Zakończenia

Tendencje do przypisywania winy za niedoskonałości jakiegoś społeczeństwa wewnętrznym lub zewnętrznym wrogom, których my postrzegać możemy jako kozły ofiarne są ciągle jeszcze zjawiskiem powszechnym (patrz wypowiedzi Łukaszenki o sytuacji na Białorusi), członkowie społeczeństwa miast tendencje te powściągać i denuncjować wręcz do nich zachęcają i zamieniają w pewien system. Ofiarami żywią mit, który podają do wierzenia – mit o swojej doskonałości. Niestety historycy w swoich pracach również nie próbują takich mitów obalać, ba wręcz je adaptują do swoich interpretacji, przyczyniając się do ich „upowszechnienia” i „uniwersalizacji”.

R. Girard twierdzi, że społeczeństwa współczesne przeżywają ogólny kryzys odróżnorodnienia, a ład społeczny tworzy się na fundamencie zróżnicowań: w społeczności każdy jej członek odgrywa określoną rolę, zajmuje określone miejsce. (…). Kiedy zaś nie respektuje się już owych ról, dochodzi do kryzysu [78]. Kryzys taki zatrzymać może jedynie wskazanie kozła ofiarnego i zadziałanie nań w jakiś sposób. Co ciekawe, często jest tak, że faktycznie odpowiedzialni za daną sytuację kryzysową próbują wykreować swój wizerunek w oparciu o tezę, że to oni są ofiarami działań różnych ludzi, których zresztą na swój sposób charakteryzują, aby nie pozostawić żadnych złudzeń co do winy za powstałą sytuację [79].

W narracji historycznej, w której dostrzec możemy mechanizm kozła ofiarnego i w której ma miejsce produkcja i demaskacja wrogów, przedstawiane i podejmowane działania wobec nich czy propozycje takich działań przybierają formę nie tylko przemocy fizycznej (morderstwo, pogrom), ale także, a czasem przede wszystkim ukazywane są jako bardziej moralne środki oddziaływania na wroga / ofiarę, choć nie zmienia to faktu, że przemoc fizyczna nie zanika, a jedynie zostaje zastąpiona innym rodzajem przemocy. Oddziaływanie takie doprowadzić może np. do wycofania się ofiary z czynnego życia politycznego czy społecznego (co nie zawsze musi się udać – patrz przypadek J. Oleksego, przy założeniu oczywiście, że miał być klasycznym kozłem ofiarnym), wygnania czy emigracji.

Bardziej „bezosobowe” skutki związane z obecnością fenomenu kozła ofiarnego w pracach historyków dostrzec możemy wtedy, gdy mamy w nich do czynienia z pewną antropomorfizacją niektórych zjawisk przedstawianych za pomocą atrybutów girardowskiego schematu. Sytuacja taka ma miejsce wtedy, gdy w narracji spotykamy metafory kozła ofiarnego typu: PAŃSTWO KOZŁEM OFIARNYM czy INSTYTUCJA KOZŁEM OFIARNYM. Oczywiście metafory te nie wyczerpują wachlarza możliwych przedstawień nieosobowych bohaterów za pomocą atrybutów fenomenu. Analiza treści takich np. wypowiedzi historyków, jak: Ośmielony powodzeniami i bezczynnością państw zachodnich, odsłonił Hitler swoje prawdziwe zamiary wobec Polski i zażądał od rządu sanacyjnego oddania Gdańska oraz przekazania Niemcom połączeń kolejowych z 15 km pasem ziemi łączącym Niemcy z Prusami Wschodnimi (…). Postawa robotników, chłopów, (…) była tak wroga wobec żądań Hitlera, że rząd sanacyjny – chociaż niechętnie – odmówił zadośćuczynienia tym żądaniom [80], i dalej (…) przyczyną (klęski wrześniowej – M. W. ) była błędna polityka zagraniczna prowadzona przez rząd sanacyjny wbrew woli i interesom narodu. Wiązanie się z faszyzmem niemieckim, a z drugiej strony odrzucenie pomocy Związku Radzieckiego było zdradą narodu za którą zapłacono kilkuletnią ciężką niewolą, wyniszczeniem ludności i kraju [81], prowadzi do wysunięcia tezy o kolejnej antropomorfizacji, tym razem wyrażającej się w metaforze SANACJA KOZŁEM OFIARNYM. Podobne nadawanie cech ludzkich możemy dostrzec w metaforze SYSTEM POLITYCZNY KOZŁEM OFIARNYM, której szczególnymi aplikacjami mogą być metafory DEMOKRACJA KOZŁEM OFIARNYM czy STALINIZM KOZŁEM OFIARNYM. W pierwszym przypadku demokracja przedstawiana jest jako destrukcyjna siła, kolejne wcielenie chaosu, jako ucieleśnienie wszelkiego zła. Szczególnie sugestywny obraz takich przedstawień dać mogą prace historyków podpierających swoje tezy niektórymi wypowiedziami J. Piłsudskiego [82]. Zgodnie z regułami kosmogonicznej dramaturgii w jego retoryce odnaleźć możemy przeciwstawianie czarnej wizji rozpadu, obrazowi świata, którym kierują „siły czyste”. Druga nasza aplikacja pojawić się może w pracach, które przedstawiają system polityczny obecny w Polsce po II wojnie światowej jako złowrogą siłę odpowiedzialną za sprawy przerażające, której przeciwstawia się siła dobra, czyli walczące ze złem społeczeństwo. Stalinizm w takim wypadku staje się, naszym zdaniem kozłem ofiarnym ze wszystkimi jego atrybutami. Przy czym taka antropomorfizacja zdaje się wskazywać na system jako główny, niezależny od ludzi, a często jedyny podmiot winny zbrodni przeciw całemu społeczeństwu [83]. Pobieżna lektura takich treści zawartych w narracji historycznej prowadzić może do wniosku, że historyk / historycy próbują pomniejszyć, jeśli nie znieść w ogóle odpowiedzialności z ludzi na polityczne warunki w jakich im przyszło żyć. Systemu zaś nie można ukarać, można go jedynie potępić, ludzie pozostają albo niewinni, albo jawią się po prostu jako ofiary tego systemu.

Podsumowując dotychczasowe rozważania spróbujmy bliżej przyjrzeć się samemu historykowi i wytworowi jego pracy – narracji – w wypadku, gdy odnajdujemy w niej elementy fenomenu kozła ofiarnego. Wychodząc od propozycji F. Znanieckiego dotyczącej społecznej roli uczonego w społeczeństwie możemy powiedzieć, że główną funkcją historyka, jest nauczanie, tj. zapoznanie innych z nauką jako systemem prawd [84]. Jeśli zaś założymy, że historyk (czy może raczej wyniki jego pracy) służy wprowadzeniu perspektywy dziejowej do wszelkiego planowania, ustalającego określone cele działań obecnych i przyszłych, to możemy stwierdzić, że „prawdy” zawarte w narracji zbudowanej w oparciu o reguły proponowane przez interpretacyjny schemat mechanizmu kozła ofiarnego wypaczają nie tylko obraz rzeczywisty, wypaczają także same cele działań. Historyk jawi się wtedy, posługując się terminologią Znanieckiego, jako „mędrzec”, a jego jedynym obowiązkiem jest „udowodnić”, że obraz rzeczywistości przez niego kreowany jest jedynie słuszny. Jego podejście badawcze wymaga całkowitego podporządkowania problemów „prawdy i fałszu” problemom „dobra i zła”. Jego myśleniem kierują w ten sposób dwa podstawowe założenia: to co „dobre” z pewnością opiera się na „prawdzie”; to co „złe” oparte jest na „błędzie”. „Dobrem” jest to wszystko, co jest zgodne z wartościami respektowanymi przez jego „grupę”, „złem” natomiast to, czego chce „grupa” z nim nie związana. Jego „metodologia” polega przede wszystkim, na ukazaniu błędów tkwiących w interpretacjach „przeciwników” oraz na dostarczeniu faktów potwierdzających jego własne tezy. Potwierdzanie takie odbywa się oczywiście za pomocą właściwie dobranych i odpowiednio zinterpretowanych faktów zgodnych z własnymi założeniami [85].

W swojej narracji „historyk – konstruktor” – jak moglibyśmy go nazwać – realizuje głównie zadania polegające na budowie systemu aksjologicznego, którego ośrodkiem jest wybrany ideał polityczny, moralny czy religijny, oraz na wskazaniu, jak wartości tego systemu można osiągnąć w danych warunkach kulturowych [86]. Dokonać tego może poprzez podkreślenie jednych elementów, przez szczególnego rodzaju zubożenie narracji, przez opuszczenie innych oraz za pomocą „uzdatnienia” tych faktów stosownie do własnych potrzeb. Jest zatem jasne, iż określone zadania determinują formę adaptacji informacji o tych faktach. Dokonywane jest to poprzez szczególnego rodzaju wybór i opracowanie informacji, a to znaczy, że w zależności od własnego punktu widzenia w narracji minimalizuje się wagę zdarzenia niewygodnego bądź też lansuje się tezy korzystne/zbieżne, podkreśla się ich znaczenie. Przy powstawaniu tego typu narracji historyk oprócz własnych wartości kieruje się również światem wartości wyznawanym przez odbiorcę. Bierze wówczas pod uwagę jego poglądy, przyzwyczajenia, tradycję. Dla czytelności swoich tez stosuje uproszczenia, a tak zdeterminowana konstrukcja ma dać w ostateczności obraz jednoznaczny, pozbawiony alternatyw w jego interpretacji.

Narrację naszego „historyka-konstruktora”, w której kreuje obraz kozła ofiarnego cechują zatem przede wszystkim:

1) swego rodzaju intencjonalność, czyli kierowanie się określonym zadaniem, a przez to podporządkowaniem mu wszystkich elementów narracji;

2) szczególna autorytatywność, polegająca na wyzyskiwaniu wszelkiego rodzaju autorytetów dla wsparcia skuteczności własnych tez, przy czym oddziaływanie takiego autorytetu porównać można do swego rodzaju referencji, jakiej udziela danej treści ktoś kompetentny(autorytetem takim może być osoba, instytucja, organizacja, powszechność czy liczby; w analizowanych przez nas przypadkach słowa takich autorytetów jak np. Gomułka, Bierut, Biuro Polityczne, itp., służyć miały takim właśnie celom i jak się wydaje służyły, a historycy stosowali je w celu uwierzytelnienia określonych racji);

3) swoista racjonalność, czyli przystosowanie lansowanych tez do rzeczywistej prawdy lub też do posiadanej wiedzy, którą uważa się za prawdę oczywistą i absolutną;

4) silna sugestywność, która eliminuje u czytelnika wątpliwości, nie pozostawia marginesu na wahanie i rozterkę, zmusza do emocjonalnego ich odbioru [87].

Jest przy tym znamienne, że przy powstawaniu narracji historycznej, konstruowanej w oparciu o fenomen kozła ofiarnego (i to niezależnie od warunków kulturowych, w których powstała), na czoło wysuwają się założenia natury aksjologicznej (wartości ideologiczne, polityczne, itd.), natomiast założenia metodologiczne (uświadamiane bądź nie), służą raczej uprawomocnieniu założeń wcześniejszych, niż stanowią punkt wyjścia do konstruowania takiego czy innego rodzaju obrazu przeszłości, podbudowują słuszność wcześniej przyjętych czy narzuconych systemów wartości.

Przypisy:

[1] Zybertowicz A., Przemoc i poznanie,Toruń 1995, s. 33.

[2] Woźniak T., Rene Girarda koncepcja transkulturowego schematu kolektywnej przemocy, [w:] Przemoc. W poszukiwaniu interpretacji, pod red. W.Hanasz, G.Zalejko, Toruń 1992, s.336.

[3] por., Wrzosek W., Historia, kultura, metafora, Wrocław 1995.

[4] R. Girard, Kozioł ofiarny, Łódź 1987, s.21 – 22.

[5] Tamże, s.26.

[6] Tamże, s.9.

[7] Tamże, s.27.

[8] Tamże, s.21.

[9] Tamże, s.163.

[10] Tamże, s.62.

[11] Tamże, s.21 – 37.

[12] Tamże, s.24.

[13] Tamże, s.25.

[14] Tamże, s.28.

[15] Tamże, s.28 – 30.

[16] Tamże, s.21 – 22. Zdaniem Girarda znaki ofiarnicze nie oznaczają różnic w łonie systemu, nie różnica staje się więc przyczyną obsesji prześladowców lecz jest nią jej przemilczane przeciwieństwo: zatarcie się różnic. Prześladowcy zamykają się w logice prześladowczego przedstawienia i nie mogą się z niej wydobyć. To właśnie jest efektem fenomenu „kozła ofiarnego”. Prześladowcy są przekonani, że ofiara mimo swej słabości może się stać niebezpieczna dla całej wspólnoty.

[17] Polska Jana Długosza, pod red. H Samsonowicz, Warszawa 1984.

[18] Tamże, s.89.

[19] Tamże, s.90.

[20] Tamże, s.88.

[21] Tamże, s.90.

[22] Tamże, s.91.

[23] R. Girard, Kozioł…, s.66 – 67.

[24] Por. J. Kosiewicz, Zaklęte koło przemocy, Przegląd humanistyczny, 8/9, 1989, s.79-80.

[25] Tamże

[26] R. Girard, Kozioł…, s.37.

[27] Tamże, s.13.

[28] Por. Girard, …, s.171.

[29] Por. Pronobis W. Polska i świat w XX w., Warszawa 1990, s.182-184.

[30] „Rzeczywistość historyczna” to wykreowany przez historyka obraz (wizja) świata/rzeczywistości/przeszłości.

[31] Por., Wrzosek, Historia…

[32] J. Topolski, Historia i życie, Lublin 1988, s.25.

[33] Tamże, s.17.

[34] J. Pomorski, Wizja świata i człowieka jako kategoria badań metodologicznych, rękopis w posiadaniu autora, s.6-7.

[35] Por., J. Topolski, Historia i życie, Lublin 1988, s.18.

[36] J. Pomorski, Wizja świata i …, s.1.

[37] Tamże, s.3.

[38] Por., J. Kosiewicz, Zaklęte koło przemocy i sacrum, Przegląd humanistyczny, 8/9 1989, s.92.

[39] R. Girard, Sacrum i przemoc, Poznań 1993, s.55.

[40] Por., Topolski J., Wolność i przymus w tworzeniu historii, PIW 1990, s.158-159.

[41] Por., K. Kersten, Polacy, Żydzi, Komuniści, W-wa 1992, s.159.

[42] J. Eisler, Marzec 68, W-wa 1991, s.340.

[43] Por., tamże, s.145.

[44] K. Kersten, Polacy …, s.159.

[45] A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski, W-wa 1995, s.369.

[46] Por., tamże.

[47] K. Kersten, Polacy …, s.143.

[48] Tamże, s.370.

[49] Por., J. Eisler, Marzec …, s.130.

[50] K. Kersten, Polacy …, s.157. A. Paczkowski, który także postrzega stwarzanie nastrojów antysemickich m.in. jako rywalizację wewnątrz partyjnych grup, o nagonce na syjonistów powiada, że (…) zaczynała się następna faza starcia, którego głównymi uczestnikami byli w istocie z jednej strony połączone siły partyzantów, a z drugiej rewizjoniści (…), a ciosy spadały na osoby pochodzenia żydowskiego, lub uznane za takie., co dokumentuje słowami W. Gomułki : (…) są to ci sami znienawidzeni wrogowie Polski Ludowej (…), różni pogrobowcy starego ustroju, rewizjoniści, syjoniści, sługusy imperializmu. – A. Paczkowski, Pół wieku …, s. 362-363.

[51] Por., tamże, s.161-162.

[52] Cyt. za, K. Kersten, Pół wieku …, s.98.

[53] Słowa ministra Kaczorowskiego wypowiedziane na pogrzebie ofiar pogromu, cyt. za, B. Szaynok, Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipiec 1946, Wrocław 1996, s.71.

[54] Por., B. Szaynok, Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipiec 1946, Wrocław 1992, s.69.

[55] Por., K. Kersten, Polacy …, s.113.

[56] Cyt. za, tamże, s.101.

[57] A. Czubiński, Najnowsze dzieje Polski, W-wa 1987, s.358.

[58] Por., tamże, s.366.

[59] Por., K. Kąkol, Pytania i odpowiedzi, W-wa 1968, s.39-41.

[60] B. Hillebrandt, Marzec 68, s.66.

[61] Tamże, s.58.

[62] K. Kersten, Polacy…, s.259.

[63] T. Walichnowski, Izrael, NRF a Polska, W-wa 1968, s. 27.

[64] W. Ważniewski, Problemy rozwoju Polski Ludowej, W-wa 1982, s.87.

[65] A. Romanowski, Marzec 68, W-wa 1986, s.17.

[66] Por., tamże.

[67] Por., B. Hillebrandt, Marzec …, s.56-57.

[68] T. Walichnowski, Kryzysy i konflikty społeczno-polityczne w Polsce, W-wa 1986, s.192.

[69] Z dziejów politycznych Polski, red T. Walichnowskiego, W-wa 1984, s.272.

[70] Por., T. Walichnowski, Izrael …, s.15-19, 27-28.

[71] Por., B. Hillebrandt, Marzec 1968, W-wa 1986, s.41-43.

[72] W. Ważniewski, Problemy rozwoju Polski Ludowej, W-wa 1982, s.91.

[73] Por., tamże, s.94-95.

[74] A. Romanowski, Marzec …, s.18.

[75] Tamże, s.36.

[76] wstęp do, B. Szaynoch, Pogrom…, s. 11.

[77] Por., K. Kersten, Polacy …, s. 164-167.

[78] R. Girard, Dawna droga, którą kroczyli ludzie niegodziwi, W-wa 1992, s.7.

[79] R. Girard analizując niektóre aspekty związane ze zjawiskiem Holocaustu zauważa, że winowajcy chcą dziś uchodzić za niewinne ofiary – tamże, s.10.

[80] J. Kwaśniewicz, Historia, W-wa 1956, , s.137.

[81] Tamże, s.142-143.

[82] Zdaniem S. Filipowicza, język Piłsudskiego jest językiem szamana odczyniającego uroki, przekonanego, że wypowiadając odpowiednie słowa można przywieźć zło do zguby. – S. Filipowicz, Mit i spektakl władzy, W-wa 1988, s.36.

[83] Por., J. Topolski, Jak się pisze i rozumie historię, s. 248-249.

[84] F. Znaniecki, Społeczne role uczonych, W-wa 1984, s. 223.

[85] Por., tamże, s.355-356.

[86] Tamże, s.364.

[87] Por. cechy propagandy m. in. M. Szulczewski, Propaganda polityczna, W-wa 1972, s.149-182.

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5 Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne

——————————————————————————————–

Comments are closed.