Abstrakt:

Rok 1854 zakończył okres izolacji Japonii. Wkrótce po podpisaniu układów z mocarstwami do kraju kwitnącej wiśni tłumnie zaczęli przybywać podróżnicy. Pozostawili oni po sobie wiele zapisków. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują wspomnienia E. Romera, A. Bellessorta, P. Sapiehy, G. Weullressa, R. Demalas, R Kiplinga oraz E. Fraissienta. Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie opinii powyższych podróżników  o Japończykach.  W pracy uwzględniona zostanie ocena ich fizjonomii oraz charakteru i kultury osobistej. Poruszona zostanie również rola kobiet w społeczeństwie, a także wpływ Zachodu na życie Japończyków.

Year 1854 ended period of Japan’s isolation. Shortly after the signing of the agreements with the superpowers to the country blooming cherry crowd began to arrive travelers. They left many records behind. Of particular note are the memories offor example: E. Romer, A. Bellessort, P. Sapieha, G. Weullress, R. Demalas, R Kipling and E. Fraissient. The purpose of this article is to provide opinions on the above travelers about Japanese. The work will take into account the evaluation of their physiognomy as well as their personality and personal culture. The role of women in society and the influence of the West on the lives of the Japanese will also be explored.

            Podpisany w 1905 r. pokój w Portsmouth  wprowadził znaczącą zmianę na arenie międzynarodowej. Obok zachodnich imperiów do grona mocarstw po raz pierwszy weszło państwo azjatyckie. Wcześniejsze próby Japonii skłonienia Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec czy Rosji do postrzegania jej jako równorzędnego partnera nie powiodły się. Dopiero klęska zadana ostatniemu z tych państw zmieniła pozycję kraju kwitnącej wiśni i dała wyraz doniosłości reform epoki Meiji(1868-1912). „W ciągu 50 lat Japonia przeistoczyła się z zacofanego państwa feudalnego w nowoczesną potęgę”[1]. Był to fenomen  kraju, który będąc na ponad dwieście lat odcięta od świata, zamiast podzielić los innych państw azjatyckich i stać się w najlepszym przypadku półkolonią, już na początku XX w. postrzegany był jako mocarstwo. Jednak to nie przeprowadzane reformy przyciągały w owym okresie rzesze podróżników. Większe znaczenie miała ciekawość zarówno kraju jak  i ludzi odciętych od reszty świata na przeszło dwieście lat. To co zobaczyli Europejczycy przybywający do Japonii w XIX wieku często wprawiało ich w zdumienie. Zwłaszcza miejscowi i ich zwyczaje często stawały się powodem ich konsternacji. Ich refleksją na temat Japończyków i ich zachowań jest przedmiotem niniejszego artykułu.

            Na wstępnie należy zaznaczyć że mówiąc o podróżnikach przybywających do Japonii XIX w. i ich przemyśleniach nie można uwzględnić pierwszej połowy tego stulecia.  W 1853 r. pierwsi od ponad dwustu lat  obcokrajowcy zeszli na Japońskie nabrzeże. Rok 1639 wyznacza w historii tego państwa początek okresu izolacji –sakoku. Najczęściej podawaną przyczyną była niechęć sprawującego faktyczna władzę w państwie shoguna Tokugawy Ieyasu do chrześcijaństwa. Wśród zwolenników tej teorii wskazać można polskiego arystokratę i późniejszego prezesa Polskiego Czerwonego Krzyża, Pawła Sapiehę oraz francuskiego korespondenta „Le Temps” oraz Revue des Deux Mondes(dla której pisał reportaż z podróży po Azji), Andre Bellessorta. Pierwszy z nich wspomina, że jedyną kwestią w której Ieyasu pozostawał nieprzebłagany było chrześcijaństwo[2]. Bellessort posądzał nawet pierwszych Tokugawów o strach przed ową religią, której idee mogły wzbudzić myśli rewolucyjne wśród japońskiego społeczeństwa[3]. Z tezami tymi nie zgadza się jednak francuski szlachcic Raymond de Dalmas przebywający w Japonii na zaproszenie swego przyjaciela. Jego zdaniem pierwsze prześladowania chrześcijan w tym kraju zaczęły się przed przejęciem władzy przez ród z Mikawy, Wobec czego sama szerzenie się tej religii w kraju kwitnącej wiśni nie mogło być powodem jego zamknięcia[4].

W literaturze XIX-wiecznej przewija się teza, że shogun obawiał  się nie tyle samej religii, co cudzoziemców, którzy mogliby zawładnąć krajem[5]. Trudno jednak znaleźć potwierdzenie dla takiego stanowiska.  Monografiach poświęcone historii Japonii, przeczą temu by Ieyasu unikał kontaktów z przybyszami[6]. A. Okszyc posuwa się nawet  do twierdzenia, że Ieyasu a następnie jego syn pozostawali pod silnym wpływem Williama Adamsa[7], brytyjskiego rozbitka[8].

            W literaturze również pojawia się  teza, stanowiąca, że Ieyasu pragnął kontaktów z Zachodem. Prowadził na ten temat rozmowy z przedstawicielami Chin, Hiszpanii, Portugalii i Anglii. Jednak port w Edo nie spełniał wymagań jego zagranicznych kontrahentów, którzy wybrali inne miejsca. Nie powstrzymało to jednak Tokugawów przed dążeniem do osiągnięcia monopolu handlowego[9].

            Nie można jednak  zaprzeczyć, że wiara chrystusowa była pretekstem do odizolowania wysp od świata zewnętrznego. Wydarzeniem, które  bakufu wykorzystało w tym celu, stał się bunt chłopów z Shimabary[10](1637-38). Główną jego przyczyną była zła sytuacja ekonomiczna, jednak władze szogunatu odpowiedzialnością za jego wszczęcie obarczyły chrześcijan. Po zdławieniu rebelii, Tokugawa podjął decyzję o wypędzeniu Europejczyków[11]. „W przyszłości jak długo słońce świecić będzie na niebie, żadnemu obcemu nie wolno zejść na japońska ziemię, nawet, jeśli przybywa jako posłaniec. Ten kto złamie ten zakaz, straci życie”[12]. Ostatni statek odpłynął z Nagasaki w lecie 1639 r. [13].

Rozkaz ten był ściśle przestrzegany. Sapieha opisuje nie tylko gorliwość, z jaką go wykonywano. Podaje on  historię pewnego komendanta japońskiego z Nagasaki, który został zmuszony „rozpruć sobie brzuch”[14] za dostarczenie wody pitnej załodze angielskiego statku, do czego również został zmuszony[15].  Dalmas z kolei twierdzi, że Japończycy, którzy jako rozbitkowie trafiali do obcych krain lub na obce statki, po powrocie do Japonii zamykani byli w więzieniach za kontakty z barbarzyńcami[16].

            Zamknięcie kraju, nie było jednak wymierzone tyle w cudzoziemców co w chrześcijan[17]. Japonia odcięła się, niemal od całej Europy. Wyjątek stanowili Holendrzy. Nie wahali się oni niszczyć wizerunków świętych, przez co mieli udowodnić, że nie są wyznawcami zakazanej religii.  Dzięki temu jako jedyni Europejczycy mogli oni przebywać na wyspie Deshima[18].

            Koncepcja powyższa jest najczęściej przyjmowaną. Jednak Dalmas znalazł inny powód tak uprzywilejowanej pozycji Holendrów. Jego zdaniem Portugalczycy, byli równie aroganccy i nie wahaliby się znieważać symboli chrześcijaństwa. Dlaczego więc oni, zdolni zdaniem francuskiego szlachcica do niszczenia krzyży czy wizerunków świętych, nie uzyskali podobnej pozycji? Dalmas  uważał, że swój status Holendrzy uzyskali pomagając w tłumieniu „chrześcijańskiego” buntu w Shimabarze[19]. Teoria ta choć nie potwierdzona, a nawet nie skomentowana przez literaturę, może rzucić nowe światło na omawianą kwestię.

            Czy starania Holendrów były jednak warte tego co otrzymali w zamian? Wbrew pozorom nie uzyskali oni wyłączności na handel z Japonią, która wciąż utrzymywała kontakt z Chinami, Korea[20], a także z wyspami Riukiu[21]. Ponadto ich działania  były bardzo ograniczone. Według Sapiehy mogli oni wysyłać tylko jeden statek rocznie z transportem japońskich ów do Europy[22]. Ponadto jak podaje Bellessort, ciągle byli pod obserwacją[23].

Podejmowane od XVIII w. próby nawiązania kontaktów z Japończykami kończyły się niepowodzeniem. Władcy nadmorskich hanów otrzymali polecenie ostrzeliwania, przepływających okrętów. Rozpoczęte przez Holendrów próby pokojowego rozwiązania tej  sytuacji nie dały rezultatów. Dopiero wieści o pierwszej wojnie opiumowej, doprowadziły do złagodzenia polityki antycudzoziemskiej[24].

Dopiero 1853 r. okrętom komandora Mathew C. Perry’ego udało się  zacumować w Zatoce Uruga.  Wysłannik amerykańskiego prezydenta  przedstawił władzom bakufu żądanie  otwarcia kraju. Shogun odmówił udzielenia mu natychmiastowej odpowiedzi twierdząc, że sprawa ta musi zostać  skonsultowana z cesarzem. Wobec powyższego amerykański komandor, oświadczył, że wróci za rok po odpowiedź[25]. Zasugerował również możliwość użycia siły w celu osiągniecia stawianych Japonii żądań[26].

Kolejna wyprawa Perry’ego mająca miejsce w kolejnym roku zmusiła Japończyków do zakończenia izolacji, co ostatecznie stanowił traktat podpisany w Kanagawie. W ślad za amerykanami poszły kolejne mocarstwa wymuszając przyznanie im podobnych uprawnień.  Wkrótce po podpisaniu układu z Kanagawy, podobne umowy zostały zawarte z Wielką Brytanią (1854 r.), Rosją (1855 r.) i Holandią (1856 r.). Podpisany zaś w lutym 1858 r. traktat otwierał dla cudzoziemców kolejne porty i dawał dalsze uprawnienia. W latach 60-tych traktaty te poszerzone zostały o przyznanie prawa eksterytorialności[27].

Układy te rozpoczęły nie tylko rozwój kontaktów politycznych czy handlowych, ale również otworzyły Japonię na podróżników. Kraj kwitnącej wiśni stał się niezwykle popularnym kierunkiem wypraw. Obok polityków, wojskowych, kupców i uczonych, zapraszanych przez władze Japońskie przybywali turyści kierujący się ciekawością, jak wygląda ów do tej pory niedostępny kraniec świata[28]

Trudno oceniać stan wiedzy jakim dysponowali przybywający do Japonii obcokrajowcy. Niewątpliwie każdy z nich posiadał pewne informacje, choć nie zawsze prawdziwe. Bellessort jeszcze przed przybyciem do Japonii starał się poszerzyć swoją wiedzę o opinię innych cudzoziemców na temat Japończyków. Ku swemu zdziwieniu zetknął się z nienajlepszymi opiniami. Spotkany na statku Hindus ograniczył, swoją zdanie jedynie do stwierdzenia, że „Japończycy się burzą”[29]. O wiele bardziej radykalni byli natomiast Hiszpanie nazywając obywateli państwa mikada „złośliwymi małpami”. [30].

Jedynie tylko część Azjatów spotkanych na Filipinach zdawała się wypowiadać z szacunkiem o Japończykach. Jeden z Tagali ośmielił się nawet wytknąć Europejczykom, że gdyby Japonia mogła, już dawno skończyłaby ich panowanie w koloniach. A sama już świadomość, że kraj kwitnącej wiśni dysponuje nowoczesnymi okrętami, osłabiła zuchwałość Europejczyków.

 W jego słowach kryła się również groźba. „Jutro wy, chrześcijanie przystaniecie na to, że wasi rodacy będą sądzeni przez urzędników buddyjskich. W przeciągu 20-stu lat Japończycy więcej zdziałali dla dobra naszej rasy niż wszyscy filozofowie głoszący równość wszystkich ludzi. Drwicie z nich, ale i biocie się ich.”[31].

Trudno się dziwić takiemu podejściu. Bellessort przebywał w Japonii w 1898 r., czyli w okresie, w którym zmiany jakie zaszły w tym kraju zaczęły być dostrzegane przez Zachód. Małe wyspiarskie, zamknięte przez lata państwo, nie tylko nie dało się zniewolić mocarstwom. Poszerzyło  znacznie swoje wpływy, rozpoczynając proces inkorporacji sąsiadujących wysp[32], by ostatecznie wyjść zwycięsko z wojny z Chinami. Znaczne nabytki uzyskane na mocy pokoju w Shinemoseki, Japonia utraciła wprawdzie z powodu tzw. „potrójnej interwencji”[33]. Jednak należy pamiętać, że osiągnęła ona znacznie więcej niż inne kraje azjatyckie skazane na zwierzchnictwo mocarstw[34].

Zrozumiałym wydaje się również, biorąc pod uwagę wojnę japońsko-chińską, że mieszkańcy państwa środka wyrażali się o Japonii mało przychylnie. „Kupcy z Hong Kongu zapewniali mnie z całą powagą, że ich wczorajsi zwycięzcy są to przeważnie żebracy i oszuści”[35].

Jednak pogarda z jaką Chińczycy mówili o Japończykach nie mogła umniejszyć niepokoju, który Bellessort zaczął odczuwać na myśl, że któregoś dnia Japonia rzeczywiście może rzucić wyzwanie Zachodowi[36]. W taki obrót sytuacji wątpił jednak korespondent The Press Ruyard Kipling, twierdząc, że do tego brak Japończykom charakteru[37].

Bellessort na podstawie powyżej przedstawionych opinii stworzył więc sobie obraz Japonii, jako pięknego kraju zamieszkałego przez złośliwe i niegodne zaufania liliputy. Postrzegał ich jako barbarzyńców, oszukujących swych gości[38]. W czasie pobytu w tym państwie zweryfikował swe poglądy.

Opisane powyżej poglądy nie obce były także innym podróżnikom, choć nie zawsze byli ze sobą zgodni. Nawet kwestia wzrostu Japończyków nie przez wszystkich postrzegana była w ten sam sposób. Sapieha oponował przed nazwaniem ich liliputami, twierdząc, że wielu z nich dorównywało mu wzrostem[39].  Polski szlachcic źródła przekonania o karłowatości mieszkańców Japonii upatrywał w prasie francuskiej o której sam wyrażał się niepochlebnie [40].

Podobnie zachowanie Japończyków była różnie interpretowane. Sapieha polemizował  z przedstawianiem ich, jego zdaniem głownie przez Francuzów, jako ludzi dziecinnych. Uważał on, że oskarżenia te biorą się z wesołego usposobienia i częstych uśmiechów, co sam poczytywał za wyraz grzeczności[41]. Inne zdanie w tej kwestii miał Eugeniusz Rommer. Krytykował on posądzanie Japończyków o naiwność z powodu ich częstych uśmiechów. Uważał bowiem z ich twarzy nie można nic wyczytać[42].

Innym wyrazem grzeczności, jak dostrzegał Bellessort, było zdejmowanie butów przed wejściem do pomieszczenia. Ujęła go również gotowość nowo poznanych ludzi do oferowania mu gościny w swoim domu, czy zapewnienia towarzystwa przyjaciół[43].Kultura osobista i przesadna grzeczność japońska nie była jednak przez wszystkich podróżników postrzegana jako zaleta. Kipling uważał, że wprowadza ona nie tylko w zakłopotanie, ale i budzi w Europejczyku poczucie że to on jest barbarzyńcą. Uważał on ją jednak za stary zwyczaj, który z czasem zniknie[44].

Bellessort zauważył jeszcze jedną cechę  mieszkańców Japonii – przywiązanie do honoru. Twierdził że ponadto rozpierała ich duma[45]. Przekonanie o swej wyższości, zdaniem Francuza, Japończycy czerpali z porównania swych dziejów z historią Zachodu. Z jednej strony byli oni w stanie w zadziwiająco krótkim czasie dogonić zachodnią cywilizację. Z drugiej zaś zauważali błędy, przez wieki popełniane przez Europejczyków, których im udało się uniknąć. Ku swemu niezadowoleniu, Bellessort odkrył, że młodzi Japończycy wręcz wyśmiewają się z obcokrajowców, przekonani o swej wyższości nad nimi[46].

            Kwestią, której podróżnicy poświęcali karty swych prac była ocena zdolności twórczych Japończyków. Dalmas, uważał ich za naród genialny, czego dowodem było to jak szybko dorównał on Europejczykom. Dostrzegał w nich jednak brak inicjatywy przez co  zmuszeni są zapożyczaniu pewnych rozwiązań od innych[47].

Opinia ta jest dość łagodna w porównaniu do zdania Bellessorta. Jak wspomniano powyżej przywoływał słowa innych, nazywając Japończyków małpami. W trakcie swego pobytu w kraju kwitnącej wiśni nie wyrobił sobie przeciwnego poglądu w tej kwestii. Uważał, że ich  naśladownictwo Japończyków posunięte jest wręcz do niewolnictwa, co dowodzi ubóstwu myśli[48]. Zauważał on wprawdzie pewien wkład własny Japończyków twierdząc, że „oni sami nie tworzą nic, a pomysły cudze przystosowują do swojego upodobania”[49].  Zdaniem Romera teza o braku inicjatywy i ograniczenie się przez mieszkańców Japonii do ślepego naśladownictwa jest zafałszowana[50].

Dyskusje nad tą kwestią toczyły się w znacznej mierze na gruncie kultury mocno przesiąknięte wpływami chińskimi a w okresie Meiji zachodnimi. Teza ta wywoływała sprzeciw Romera. Wskazywał on niezmienność japońskiego charakteru, który nie ulega wpływom europejskim[51]. Pewne wypośrodkowanie  proponował Sapieha twierdząc, że Japończycy biorą to, czego potrzebują, traktując to jednak jedynie jako narzędzie do osiągnięcia własnych celów[52].

            Naśladownictwo najbardziej widoczne było w modzie. Przybywający do Japonii cudzoziemcy niechętnie patrzyli na Japończyków ubranych w europejskie ubrania. Kipling  wspominał, że chciał płakać na widok urzędnika celnego spotkanego w Nagaski. Porównywał go do hybrydy francusko-niemiecko-amerykańskiej. Zauważał również, że wszyscy urzędnicy noszą stroje europejskie[53]. W swej nie chęci Kipling nie był osamotniony. W czasie posiedzenia parlamentu japońskiego Bellessort zauważył, że większość senatorów ubierała się na modłę europejską. Krytykuje on noszenie ubrań europejskich, nie pasujących, jego zdaniem, do Japończyków. Jedynym wyjątkiem, który, według niego,  dobrze prezentuje się w strojach europejskich jest cesarz[54].

            Nie wymieniony z imienia Europejczyk spotkany przez Bellessorta zwraca również uwagę na to, że moda zachodnia nie może sprostać wymogą jakie stawia tradycja japońska. Jako przykład podaje on buty jednego z przechodniów. „[…] za każdym krokiem pieta wygląda mu z butów, których gumy się rozluźniły. Nie jest to oznaką ubóstwa, dowodzi tylko, że obuwie europejskie wskutek konieczności zdejmowania go przynamniej razy 50 dziennie, wyszło z formy stając się  czymś w rodzaju nowych geta[…]”[55].

Ostatecznie jednak Kipling najdosadniej wyraziła się o przenoszeniu elementów europejskich do ubioru Japończyka. W jego odczuciu moda zachodnia miała być karą za prześladowania chrześcijan. Sankcja ta w jego opinii była, zbyt ciężka w stosunku do przewinienia[56].

 W pracach podróżników dużo miejsca poświęcono Japonkom. G. Depping w swojej poświęconej Japonii monografii zaznaczał, że ze wszystkich krajów azjatyckich to właśnie w państwie kwitnącej wiśni, kobiety miały najlepszą pozycję społeczną. Była jednak ona bardzo niska[57].

            Znajduje to odbicia we wspomnieniach podróżników. Kipling  zauważa, że Japończycy patrzą na kobiety z góry,  gdyż tak nakazuje słuszność i przyzwoitość[58]. Bellessort zaś odwołuje się do słów z księgi samurajskiej, która porównując mężczyzn do kobiet, tych pierwszych stawia na wysokości nieba, Japonki zaś sprowadza do poziomu ziemi[59].

Zdaniem Kakuzo reformy okresu Meiji zbliżyły jednak pozycję Japonek do pozycji kobiet europejskich.  Zdecydowanie z nimi polemizuje Georges Weulersse twierdząc, że „wiele rzeczy zmieniło się w Japonii, tylko nie położenie kobiet”[60]W czasie swej podróży dostrzegał, że siedemnastowieczny model „potrójnego posłuszeństwa” wciąż obowiązuje. W myśl niego panna winna być posłuszna ojcu, żona mężowi, a wdowa synowi.  Owa hierarchia nie budzi wśród Japończyków żadnych sprzeciwów. Weulersse powołuje się nawet na zdanie ekspertów japońskich twierdzących, że pogląd stawiający kobietę niżej jest słuszny i zgodny z prawami wszechświata. Ci zaś którzy się z tym nie zgadzają zdaniem owych ekspertów są zapatrzeni w „przesąd europejski” [61].

Różnice między japońskim, a zachodnim podejściem, doskonale wyraża opisana przez  Weulerssa karykatura. Widać na niej dwa małżeństwa japońskie i europejskie. Japonka idzie niosąc na plecach dziecko, a w rękach dźwiga pakunki. Idący obok mąż nie tylko nie pomaga jej w żaden sposób, lecz jeszcze dziwi się na widok pary europejskiej. Mężczyzna dźwiga bagaże. Żona zaś, ukazana jako wyższa i wąsata, niesie jedynie parasolkę. Weulersse uważał, że takie jej przedstawienie ma na celu ośmieszyć zachodnie podejście do płci pięknej. Nie można jednak zaprzeczyć, że karykatura ta doskonale ilustruje różnice w sposobie postrzegania kobiety w tak odmiennych społeczeństwach[62].

Los Japonek wzbudza litość wśród podróżników. Bellessort zauważa jednak, że same kobiety nie odczuwały poniżenia  na jakie były skazane.  Uważał on, że swoje oddanie i posłuszeństwo, mieszkanki Japonii postrzegają jako dążenie do jakiegoś ideału czy wyższego celu. Wykazując się bezwzględnym posłuszeństwem czynią słusznie[63].

Dalmas przypisując żonie drugorzędne miejsce w rodzinie, wywyższył ją w domowej hierarchii. Pozycja kobiety zależała od wielu czynników, w tym jej pochodzenia, oraz  czy mieszkała razem z rodzicami męża. Synowa pana domu znajdowała się nisko w hierarchii.  Zawsze jednak to ona służyła mężowi w trakcie posiłku[64]. Przez całe wspólne pożycie małżonkowie tylko raz zasiadali wspólnie do stołu, podczas ceremonii zaślubin[65].

Dalmas postrzega Japonki jako doskonałe matki[66], jednak trudno nie zauważyć, że macierzyństwo rzucało pewien cień na życiu japońskich małżonek. Ze względu bowiem na sprowadzane przez mężów konkubiny, żony często nie miały możliwości spełnić się jako matki. O czym dotkliwie przypominały im dzieci konkubin nazywające je oficjalnie matką[67].

W posiadaniu konkubin Japończycy nie widzieli nic nieprzyzwoitego. Jak wspomina Weulersse nawet następca tronu, był synem makeke[68]. Przykład cesarza nie był jednak odosobniony. Dalmas przedstawia poligamię jako nieistniejącą w prawie japońskim, a będącą powszechną w rzeczywistości. Konkubina wedle jego słów należała do części rodziny tak jak żona, a jej dzieci są traktowane jak dzieci z prawego łoża[69]. Pogląd ten mylny jest tylko w tym miejscu, że w rzeczywistości konkubiny stały w hierarchii domowej niżej od żony. Japończycy również nie dzielili dzieci na te z prawego łoża i dzieci nieślubne. Wszystkie dzieci bez różnicy były traktowane równo niezależnie od pochodzenia matek. Przejmowały bowiem one społeczny status ojca.

Dalmas podobnie jak Weulersse, na przykład podaje cesarza, który miał prócz żony, jeszcze dwanaście konkubin. Według jego słów mikado odwiedzał każdą regularnie. Posiadanie kochanki nie było jednak tylko monarszym przywilejem. Wielu znaczących ludzi miało stałe „przyjaciółki” i to nie tylko w domu, ale i na mieście[70].

Choć podróżnicy nie zajmowali się życiem ludności wiejskiej, z którą de facto nie mieli możliwości się spotkać, Dalmas wskazuje na różnice między małżeństwami w mieście i na wsi. Wskazał on, że prawo japońskie zakazywało bowiem ludziom prostym posiadania konkubin. Był to niejako przywilej dobrze urodzonych[71].

Na kartach pamiętników wielokrotnie przewija się temat nierządu w mniej lub bardziej drażliwej postaci. Podróżnicy wielokrotnie wspominają o zwyczaju sprzedawania córek za długi. Nie budziło to w nikim zgorszenia. Bellessort zauważył, że japońska pogarda  wobec prostytucji była proporcjonalna do znaczenia miłości w małżeństwie[72]. Dalmas twierdził z kolei, że dziewczyna, sprzedana przez rodzinę, trudniąca się nierządem, po spłaceniu długu i powrocie do rodziców nie ma problemów ze znalezieniem męża[73].

Frederic przedstawił podział prostytutek jaki obowiązywał w Japonii okresu Meiji. Co ciekawe tylko jeden rodzaj z nich budził pogardę w społeczeństwie. Najbardziej szanowane były bez wątpienia gejsze. Postrzegane były przez społeczeństwo bardziej jako artystki. Przechodziły one przez specjalne szkolenia z tańca, śpiewu, literatury i innych sztuk, by jak to ujął Bellessort, czarować gości[74]. Frederic podaje, że kandydatka na gejszę musiała spełnić jeden z trzech warunków: być piękną, inteligentną lub posiadać nienaganne maniery[75].

Gejsze związane były ze światem polityki. Podczas gdy żony zostawały w domu[76], na bankietach czy przyjęciach, obecność gejsz była dobrze widziana. Na oficjalnych spotkaniach musiała być przynajmniej jedna ze znanych gejsz. Frederic podaje nawet że w gazetach publikowane były nawet listy najbardziej znanych i utalentowanych[77].

Podróżnicy również nie mogli nie zetknąć się z nimi. Bellessort, chwalił się wiedzą na ich temat, którą nabył jeszcze przed przybyciem do Japonii, co w jakiś sposób może usprawiedliwiać jego wyobrażenie. Stworzył on bowiem obraz kobiety wystrojonej i uzdolnionej  artystycznie, grającej na trzystrunowych skrzypcach[78]. Wyobrażenie to oddawałoby charakter gejsz, gdyby Bellessort nie przypisał im makijażu. Prawdziwe bowiem gejsze gardziły makijażem, uważając że jest on odpowiedni dla kurtyzan. Za swoją chlubę uważały sugao czyli twarz nieumalowaną[79].

Bellessort nie zwrócił jednak na to uwagi podczas swych spotkań z gejszami. Miały one miejsce przy okazji spotkań politycznych. Gejsze nie tylko dotrzymywały towarzystwa zgromadzonym mężczyznom. Ich zadaniem było zabawianie ich grą na lutni, tańcem czy rozmową[80].

Kipling z kolei był tak oczarowany jedną z towarzyszących mu gejsz, że mówił iż skradła mu serce. Dziewczyna ta nie robiła nic co w rozumieniu europejskim mogłoby uchodzić za niestosowne. Zabawiała Kiplinga rozmową, nalewała sake[81].

Dalmas widział w nich głównie tancerki i śpiewaczki, choć nie najwyżej cenił ich talenty, porównując ich śpiew do wycia zwierząt. Dostrzega jednak, że wśród muzyki, tańców i zabaw towarzyskich, kobiety te wymykają się z niektórymi gośćmi[82]. Bellessort opisując swój pobyt w Yoshiwarze nie odnotował podobnego zjawiska. Co nie przeczy jednak słowom Dalmasa. Opisuje natomiast „wystawę” kobiet, siedzących wzdłuż ulicy niczym posągi. Uderzyło go ich skromne i pełne wdzięku zachowanie. Jednocześnie zauważył, że dziewczęta te wybierając kochanka mają o wiele większą swobodę niż panny w wyborze męża[83].

Ze wszystkich kobiet zajmujących się nierządem społeczeństwo odrzucało jedynie te oddające się cudzoziemcom. Szczególnym potępieniem obciążone były makeke. Choć na kartach pamiętników, zwłaszcza u Weulerssa, słowo to jest używane jako synonim konkubiny, nie do końca oddaje ono to znaczenie. Makeke było określeniem pejoratywnym, oznaczającym kobiety, które stały się tymczasowymi małżonkami cudzoziemców. Przybywający do Japonii dyplomaci często, niejako w podarku od miejscowych władz, otrzymywali dziewczyny mające pełnić funkcje ich żon. Kobiety te postrzegane były jako cudzoziemki i nie miały możliwości powrotu do  społeczeństwa[84].

Sytuacja Japonek wraz z napływem cudzoziemców i reformami uległa jednak zmianie. Małżeństwa mieszane były wzorami, nowego stylu życia. Weulersse zauważył ponadto że młodzi wychowywani za granicą po powrocie do kraju pozwalali sobie na „skandal” małżeństwa z miłości[85].

Rozwój przemysłu znacznie zmienił sytuacje kobiet w miastach. Weulersse twierdził, że poszerzona została ich niewola ekonomiczna. Trudno jednak się z tym zgodzić. W świetle jego wspomnień w Japonii pojawiła się tendencja zatrudniania kobiet w fabrykach. Z jednej strony uwarunkowane było to względami ekonomicznymi, jako że robotnica japońska otrzymywała niższą pensję od wykonującego tę samą pracę mężczyzny. Ponadto podług słów Weulerssa fabrykanci woleli zatrudniać kobiety ze względu na ich uległość i posłuszeństwo. Frederic dodaje, że od pokoleń Japonki miały w zasadzie wyłączność w wykonywaniu prac związanych z przemysłem tekstylnym. Wobec czego zatrudnianie ich w fabrykach bawełnianych było niejako oczywistością[86].

Weulersse zauważył jednak pewien niezmiernie ciekawy skutek masowego zatrudniania kobiet w przemyśle. Napływały one do miast skuszone wizją lepszego życia, co powodowało nie tylko ich odpływ ze wsi, ale także inne znamienne zjawisko. W pewnym momencie Japonia zaczęła cierpieć na deficyt gospodyń i pokojówek. Braki te uzupełniali mężczyźni, co doprowadziło do dość nietypowego odwrócenia ról. Podczas gdy mężczyźni zatrudniali się jako służba, kobiety pracowały w fabrykach, a nawet na budowach[87].

Wpływy zmian, nieświadomie zdaje się odnotował również Kipling. W jednym z listów opisuje on spotkaną w herbaciarni całą rodzinę. Taka rodzinna wycieczka przed zmianami byłaby co najmniej źle widziana. Kobiety rzadko opuszczały dom. Nie spożywały również posiłków z mężem czy jego matką, a takiego zachowania świadkiem był Kipling. Odnotował on jednak jedną rzecz ukazującą, pozostałość z dawnej hierarchii rodzinnej. Według jego opisu, żona usługiwała teściowej[88].

Należy zaznaczyć jednak, że zmiany te zachodziły stopniowo i w różnym tempie. Duży wpływ na opisywane procesy wywarły prowadzone przez Japonię wojny z Chinami i Rosją. Nie tylko wzrosła wówczas liczba Japonek pracujących, by utrzymać rodzinę, ale i podniósł się poziom ich wykształcenia. Kobiety bowiem pragnęły móc utrzymywać kontakt listowy z wysłanymi na wojnę, mężami czy synami[89]. Weulersse zauważył, że po jego wyjeździe poprawiła się sytuacja Japonek. Twierdził on również, że prawdziwe zmiany stosunku do kobiet ujawnią się jednak dopiero za jakiś czas[90]. Jeszcze we wspomnieniach z następującej po Meiji erze Taisho odnaleźć można opisy sztywnej hierarchii rodzinnej w której żona stoi nisko, a do jej obowiązków należy usługiwanie mężowi i teściowej[91].

Obraz Japończyków przedstawiany na kartach pamiętników nie oddaje w pełni charakteru ówczesnych mieszkańców Nipponu. Należy zaznaczyć, że w rzeczywistości Przybysze mieli ograniczony kontakt z miejscową ludnością. U podstaw ich tez leżą w znacznej mierze obserwacje. Czasem swą wiedzę poszerzyć mogli przez rozmowę z tłumaczem lub urzędnikiem. Gdyż należeli oni do wąskiego kręgu osób, którzy mogli rozmawiać z przybyszami. Dla większości Japończyków było to początkowo wręcz zakazane. Inną barierą utrudniającą kontakty była niechęć do cudzoziemców.

Bibliografia:

Bellessort Andre,1903, Podróż do Japonii. Społeczeństwo Japońskie, t. 1, Warszawa, Drukarnia A.T. Jezierskiego.

Czetwieruchin Borys M., 2005, Ostatni z Cuszimy, Gdańsk, FINNA.

Dalmas Raymond, 1885, Japończycy, ich kraj i obyczaje (podróż na około świata),Warszawa.

Depping Guillaume, 1904, Japonia, t.1, Warszawa, Drukarnia A.T. Jezierskiego.

 Fraissinet Eduard, 1858, Japonia współczesna, Wilno, Nakładem i  drukiem Józefa Zawadzkiego.

Frederic Louis, 1988, Życie codzienne w Japonii u progu nowoczesności, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy.

Gordon Andrew, 2010, Nowożytna historia Japonii, Warszawa, PWN.

Greń Jędrzej, 2011 „Biały samuraj”, w: Mówią Wieki, nr 2(613), ss. 16-20.

Hall John W., 1979, Japonia od czasów najdawniejszych do dzisiaj, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy.

Kipling Ruyard., Form Sea to Sea; Letters of Travel, [dostęp: 12.05.2017] http://www.gutenberg.org/ebooks/32977?msg=welcome_stranger#Page_313

Kłośnik Zygmunt, 1904, Japonia, Lwów.

Kostowska Elżbieta, 2006, Kształtowanie się nowoczesnego wzoru życia rodzinnego w Japonii okresu Meiji, [w] Japonia okresu Meiji. Od tradycji ku nowoczesności, B. Kubiak Ho-Chi (red.), Warszawa ss. 102-119.

Okszysc A., 1904,Japonia i Japończycy; podług Lueterera i innych,  Warszawa, M. ARCTA.

Pałasz-Rutkowska  Ewa, Starecka Katarzyna, 2004, Japonia, Warszawa, TRIO.

Perry Mathew C., 1910, Die Erschlieẞung Japans. Erinnerungen des Admiral Perryvon der Fahrt der amerikanischen  Flotte 1853/54, Hamburg.

Romer Eugeniusz, 1911, Japonia i Japończycy. Kilka wrażeń i rozmyślań z podróży na Daleki Wschód, Warszawa, druk Piotra Laskauera.

Saga Junichi, 2004, Japonia. Wspomnienia z czasów jedwabiu i słomy, Warszawa Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Sapieha Paweł, 1898, Podróż na wschód Azji 1888-1889, Lwów, Nakład księgarni Gubrynowicza i Schmidta.

Weulersse Georges, 1904, Współczesna Japonia, Warszawa.

Nina Radzyńska jest absolwentką studiów licencjackich licencjackich na kierunku

historia Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Łódzkiego. Obecnie

kontynuuje naukę a trzech kierunkach – V rok prawa, V rok historii, IV rok

wojskoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Zainteresowania badawcze:

powojenne Niemcy, XIX i XX –wieczna Japonia, Prawo europejskie, współczesne

formy terroryzmu.

[1] B. M. Czetwieruchin, Ostatni z Cuszimy, Gdańsk 2005,s. 15.

[2] [2]P. Sapieha, Podróż na wschód Azji 1888-1889, Lwów 1898, s. 255.

[3] A. Bellessort, Podróż do Japonii. Społeczeństwo Japońskie, t. 1, Warszawa 1903, s 130.

[4] 1587 r Hideyoshi zakazał wyznawania chrześcijaństwa

Vide: J.W. Hall, Japonia od czasów najdawniejszych do dzisiaj, Warszawa 1979s. 157.

[5] G. Depping, Japonia, t.1, Warszawa 1904, s. 40.

[6] J.W.Hall, op. cit.,s.156.

[7] William Adams( 1654-1620) był pierwszym angielskim żeglarzem, który przybył do Japonii. Został na dworze Tokugawów jako tłumacz i doradca.

 Vide: J. Greń, „Biały samuraj”, [w:] Mówią Wieki, nr 2/2011, red. M. Kopczyński, luty 2011.

[8] A. Okszysc, Japonia i Japończycy; podług Lueterera i innych,  Warszawa 1904, s. 47-48.

[9] Działania ich polegały głównie na budowaniu systemów koncesji.

Vide: J.W.Hall, op. cit.,s 156-157.

[10] Shimabara uchodziła wówczas za bastion chrześcijaństwa

[11] A. Gordon, Nowożytna historia Japonii, Warszawa 2010s.41.

[12] E. Fraissinet, Japonia współczesna, Wilno 1858, s. 58-59.

[13] A. Gordon, op.cit. s.41.

[14] Zapewne chodzi mu o popełnienie harakiri.

[15] P. Sapieha, op. cit.,s 225.

[16] R. Dalmas, Japończycy, ich kraj i obyczaje (podróż na około świata),Warszawa 1885, s.42.

[17] Z. Kłośnik, Japonia, Lwów 1904, s.25.

[18] E. Pałasz-Rutkowska, K. Starecka, Japonia, Warszawa 2004,., s. 24.

[19] R. Dalmas, op. cit., s. 4.

[20] W Korei Japonia posiadała własne faktorie handlowe, oba państwa utrzymywały także stosunki dyplomatyczne

[21] Handel z Riukiu  był ograniczony, tylko  han Satsuma miał na niego pozwolenie

[22] P. Sapieha, op. cit., s. 173.

[23]  A. Bellessort, op. cit., s. 140.

[24]A. Okszyc, op. cit., s. 59.

[25] Dalmas jednak podaje że Perry został wyproszony przez shoguna.

  1. Dalmas, op. cit., s.49.

[26] M. C. Perry, Die Erschlieẞung Japans. Erinnerungen des Admiral Perryvon der Fahrt der amerikanischen  Flotte 1853/54, Hamburg 1910, s.218.

[27] A. Gordon, op. cit., s. 82.

[28] E. Fraissinet, op.cit. s. 1-2

[29] A. Bellessort, op. cit., t.1 s. 13.

[30] Ibidem., s.13-14.

[31] Ibidem., s.16.

[32] Zobacz : E. Pałasz-Rutkowska, K. Starecka, op. cit., s. 49.

[33] Rosja, Francja i Niemcy zmusiły Japonię do wyrzeczenia się nabytków terytorialnych w zamian za podwyższenie kontrybucji.

[34] E. Pałasz-Rutkowska, K. Starecka, op. cit., s.  49.

[35] A. Bellessort, op. cit., t.1, s. 17.

[36] A. Bellessort, op. cit., t.1, s. 14.

[37] Kipling R., Form Sea to Sea; Letters of Travel, dostęp: http://www.gutenberg.org/ebooks/32977?msg=welcome_stranger#Page_313s. 349.

[38] A. Bellessort, op. cit., t. 1, s. 13-14.

[39] P. Sapieha, op. cit., s.176.

[40] Ibidem., s. 165.

[41] Ibidem., s.176-177.

[42] E. Romer , Japonia i Japończycy. Kilka wrażeń i rozmyślań z podróży na Daleki Wschód, Warszawa 1911, s. 10, 46, 55.

[43] A. Bellessort, op. cit., t. 1, s.  3.

[44] R. Kipling, From Sea to Sea…, s. 335.

[45]A. Bellessort, op. cit., t.1, s. 13.

  1. Bellessort, op. cit., t.2, s. 92-93.

[46] A. Bellessort, op. cit., t.2, s. 139-141.

[47] R. Dalmas, op. cit., s. 34-35.

[48] A. Bellessort, op. cit., t.1 s.  14, 41.

  1. Bellessort, op. cit., t.2, s. 47, 123.

[49] Ibidem., s. 79.

[50] E. Romer, op. cit., s. 49.

[51] E. Romer, op. cit., s. 12, 58-59.

[52] P. Sapieha, op. cit., s. 177.

[53] R. Kipling, From Sea to Sea…, s. 293.

[54] A. Bellessort, op. cit., s. 50.

[55] A. Bellessort, op. cit., t. 1, s. 23.

[56] R. Kipling, From Sea to Sea… s. 293.

[57] G. Depping, op. cit., s. 86.

[58] R. Kipling, From Sea to Sea…,s 297.

[59] A. Bellessort, op. cit., t.2, s. 80.

[60] G. Weulersse, Współczesna Japonia, Warszawa 1904, s. 30.

[61] Ibidem., s. 130.

[62] Ibidem., s.133.

[63] A. Bellessort, op. cit., t. 2, s. 91.

[64] Osoby najwyższa w domowej hierarchii jadały oddzielnie.

  1. Kostowska, Kształtowanie się nowoczesnego wzoru życia rodzinnego w Japonii okresu Meiji, [w] Japonia okresu Meiji. Od tradycji ku nowoczesności, red B. Kubiak Ho-Chi, Warszawa 2006, s. 108.

[65] A. Bellessort, op. cit., t. 2, s. 100

[66] R. Dalmas, op. cit., s. 69.

[67] E. Kostowska, op. cit., s. 113.

[68] Określenie makeke zostało użyte w tym miejscu pracy tylko ze względu na użycie go przez Weulerssa. Przybywający do Japonii często utożsamiali makeke z konkubinami. Był to jednak błąd. Wyrażenie to miało bowiem charakter pejoratywny i odnosiło się tylko do pewnej grupy kobiet. Makeke zostaną opisane w dalszej części pracy.

  1. Weulersse, op. cit., s. 132.

[69] R. Dalmas, op. cit., s.  81.

[70] Ibidem., s. 81.

[71] R. Dalmas, op. cit., s. 81.

[72] A. Bellessort, op. cit., t.2, s. 104.

[73] R. Dalmas, op. cit., s. 79-80.

[74] A. Bellessort, op. cit., t.1, s. 103.

[75] L. Frederic, Życie codzienne w Japonii u progu nowoczesności, Warszawa 1988s. 141.

[76] Według Bellessorta, pod wpływem myśli europejskich, kobiety zaczęły uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich. Podobnie twierdzi Frederic. Dodaje on jednak, że kobiety te miały duże trudności z odnalezieniem się w towarzystwie.

  1. A. Bellessort, op. cit., t.2, s. 109.
  2. Frederic, op. cit., s.135.

[77] Ibidem., s.142-3.

[78] A. Bellessort, op. cit.,t.1, s. 18.

[79] L. Frederic, op. cit., s. 142.

[80] A. Bellessort, op. cit.,t.1, s. 80, 100-103.

[81] R. Kipling, From Sea to Sea…, s. 302-304.

[82] R. Dalmas, op. cit., s. 76.

[83] A. Bellessort, op. cit., t.2, s. 104-106.

[84] L. Frederic, op. cit., s.  140.

[85] G. Weulersse, op. cit., s. 142.

[86] cf. L.Frederic, op. cit., s. 134.

[87] G. Weulersse, op. cit., s. 136 -139.

[88] R. Kipling, From Sea to Sea…, s. 353-354.

[89] L. Frederic, op. cit., s.136-138.

[90] G. Weulersse, op. cit., s. 146-148.

[91] Junichi Saga, Japonia. Wspomnienia z czasów jedwabiu i słomy, Warszawa 2004, s. 142.

Comments are closed.