„Kultura i Historia” nr 2/2002

Marek Woźniak

Postmodernizm a historiografia polska Refleksje po lekturze pracy W. Boleckiego Polowanie na postmodernistów [1].

Pytania odnoszące się do tych elementów poznania historycznego [czy może ogólniej: procesu poznawania i opisu przeszłości], na które zwraca uwagę współczesna refleksja teoretyczno-filozoficzna, a które są fundamentami doko-nującego się przewrotu w sposobie patrzenia na przeszłość człowieka i społeczeństwa, a także miejsce i rolę historiografii w ‘określonym przez pomodernistyczne konceptualizacje nauki świecie’, co najmniej od końca lat osiemdziesiątych stały się w Polsce rdzeniem toczącej się w środowisku metodologów i teoretyków historii dyskusji. Kluczowe zagadnienia tej refleksji [przedstawiane w Polsce m.in. przez J. Topolskiego, J. Pomorskiego, W. Wrzoska, E. Domańską czy A. Radomskiego] stanowią generalnie pytania o to m.in. co jest przedmiotem poznania historycznego; jak można scharakteryzować relację między przedmiotem [przeszłością] a podmiotem poznającym [historykiem]; jakie założenia [kulturowe, społeczne czy choćby językowe] poprzedzają pracę [interpretację] historyka i jaki w konsekwencji tych założeń ‘obraz świata’ przekazuje dana narracja historyczna; czy wreszcie o to jaka jest wartość poznawcza, status i funkcje historiografii. Efektem tej dyskusji jest całkiem pokaźna literatura przedmiotu, co nie znaczy jednak, że propozycje [2] teoretyków historii znalazły odzwierciedlenie w postaci prac stricte historycznych kierowanych nowym – pomodernistycznym – paradygmatem. W konsekwencji mamy jak się wydaje do czynienia z dość ciekawą sytuacją, która dowodzi jedynie tego, że istniejący już wcześniej [3] rozdźwięk między metodologią historii i historiografią sensu stricte stał się w pewnym sensie jedną z charakterystycznych cech nauki historycznej w Polsce, i co więcej, że nie widać większych nadziei na szybkie pogodzenie dwu środowisk. Jest przy tym oczywiste, iż konsekwencje te są także skutkiem postawy samych metodologów, którzy dyskusji nad postmodernistycznymi tendencjami w historiografii nie poprzedzili rzetelną refleksją nad polskim modernizmem w historiografii [4]. W pewnym sensie za najpełniejszą diagnozę stanu badań oraz prowadzonej na gruncie metodologii historii dyskusji można uznać słowa, odnoszące się do charakterystycznych cech polskiej historiografii końca lat sześćdziesiątych ale ciągle aktualne, W. Kuli wypowiedziane prawie trzydzieści lat temu. “Na Zachodzie – zauważa Kula – wchodzą tendencje do odwrotu od historii gospodarczej, jak i u nas. Tylko że ta tendencja we Francji występuje po długim okresie zachłystywania się historią kwantytatywną – a u nas zamiast.” [5] W naszym przypadku merytoryczna dyskusja nad swoistością polskiego modernizmu w historiografii, zostaje zastąpiona – prowadzoną z pozycji postmodernizmu – polemiką z modernizmem w ogóle.

Problem ten charakteryzuje oczywiście nie tylko sytuację w jakiej znalazła się historiografia. Na podobne zjawiska na gruncie krytyki literackiej czy może szerzej teorii literatury wskazuje W. Bolecki [6]. Przyjrzyjmy się zatem niezwykle inspirującej argumentacji, która jak sądzimy odzwierciedla w pełni także zjawiska obecne w obrębie współczesnej metodologii historii i historii historiografii.

***

Dla W. Boleckiego postmodernizm to przede wszystkim: 1) diagnoza kultury zachodniej u schyłku XX w.; 2) zbiór problemów estetyki i poetyki ponowocze-snej, termin, którego zadaniem jest nazywanie zmiany, jaka zaszła w ewolucji sztuki XX w. [s. 6-7]; 3) filozoficzna koncepcja nowego dyskursu pojawiająca się wraz z nową koncepcją podmiotu i nowym rozumieniem relacji między językiem a rzeczywistością [s. 23]; 4) koncepcja tzw. społeczeństwa masowego – postindustrialnego [tamże] [7]. Niezależnie od różnic znaczeniowych, rdzeniem ‘postmodernizmu’ jest zdaniem W. Boleckiego zawsze ‘zespół cech zaprzeczanych, odrzucanych i kontestowanych, bo tworzących modernizm’ [s. 25] [8].

W przekonaniu W. Boleckiego postmodernizm w prozie jest najczęściej sprowadzany do wyznaczników poetyki narracji, które reprezentują zjawiska takie jak ‘autorefleksyjność, metaliterackość, metatekstowość, intertekstualność, słowem wszelkie formy autoreferencyjności’. Jak sądzi kluczowym elementem jest tu “odrzucenie iluzji przezroczystości narracji i samego języka” [s. 11]. W jego opinii określanie utworów posiadających wymienione wyżej cechy mianem postmodernistycznych jest zabiegiem sztucznym, który da się opisać w kategoriach ‘postmodernizowania modernizmu’ [9]. Twierdzi bowiem, iż wszystkie te wyznaczniki poetyki ‘postmodernistycznej’ można odnaleźć w wielu utworach ‘modernistycznych’, a ich treść odpowiada zjawiskom opisywanym w polskiej tradycji badawczej jako ‘poetyckość’ czy sylwiczność’ prozy [s. 11]. Dlatego też – twierdzi – wyznacznikami postmodernizmu nie są wyznaczniki autoreferencyjności – ‘zna je doskonale polski modernizm’ – ale nowy stosunek do kultury masowej “wyznaczany przez takie zjawiska jak kicz, tandeta, slogan, stereotyp etc.” [s.14]. Stad też zasadniczym celem Autora jest ukazanie, że relacje między postmodernizmem i modernizmem można przedstawić przede wszystkim jako reinterpretacje wiedzy o literaturze polskiej po upadku komunizmu [10].

Autor wysuwa tezę, iż wbrew próbom ‘wessania do wnętrza postmodernizmu’ pisarzy i dzieł należących jeszcze do epoki poprzedniej, należy dopiero pomyśleć – w przypadku literatury polskiej XX w. – o skonstruowaniu, a może raczej o zrealizowaniu projektu terminologicznego, jakim w jego przekonaniu jest kategoria modernizmu [s. 8]. Twierdzi bowiem, że należy skłonić się do tezy, iż społeczna geneza postmodernizmu tkwi w kryzysie cywilizacji industrialnej – ‘postmodernizm jest estetyczno-filozoficznym wykładnikiem społeczeństwa postindustrialnego’ – co staje się wystarczającym argumentem dowodzącym, iz polskie przykłady literackiego postmodernizmu [Witkacy, Gombrowicz, Schulz] nie są właściwie dobrane, a to z tego powodu, że ‘formacją społeczną przeciwko której kierują swoje wypowiedzi był późny, wschodnioeuropejski feudalizm, a nie industrializm [s. 60].

Autor dowodzi, iż ‘postmodernistyczne odczytania’ są konsekwencją swoistych operacji metodologicznych [11], których przyczyną jest fakt, iż w “polskiej krytyce literackiej termin ‘postmodernizm’ nie ma żadnego związku z modernizmem, ponieważ w polskiej historii literatury nie ma takiego pojęcia moderni-zmu, które tłumaczyłoby specyfikę (niektórych-MW) pisarzy. Krótko mówiąc: zainteresowanie postmodernizmem w Polsce nie ostało poprzedzone studiami nad polskim modernizmem” [s. 51] [12].

W. Bolecki zauważa słusznie, iż w dyskusjach o postmodernizmie w Polsce zabrakło czynnika wyznaczającego specyfikę zachodniej debaty nad tym zagadnieniem, a mianowicie ‘odrzucenia dziedzictwa modernizmu’ [s. 12]. Jego zdaniem ‘modernizm’ w Polsce jest ‘niedokończonym projektem’. Trzeba bowiem pamiętać – zauważa – iż polski modernizm został przecięty przez II wojnę światową, a następnie ‘wdeptany w ziemię przez socrealizm i ideologię stalinowską’ [s. 13]. Dlatego też jak sądzi “przenoszenie amerykańskiej walki z modernizmem w kulturze na grunt literatury polskiej musi prowadzić do stałych nieporozumień terminologicznych i karykatury interpretacji historycznej. Kultura wyrosła na kontestacji opresyjnych dyskursów społeczeństwa liberalnego i demo-kratycznego kapitalizmu komunikuje inne doświadczenie niż kultura, której specyfikę określała walka z opresją komunizmu.” [s. 13]. Poszukując cech postmodernizmu w utworach autorów polskich identyfikowanych wcześniej z polskim modernizmem – pisze – uznaje się, że cechy te można opisywać nie odwołując się do ‘historycznie istniejącego nurtu zwanego postmodernizmem.” [s. 34]. W konsekwencji okazuje się, że “czytając Witkacego i Gombrowicza, Schulza i Wata, Konwickiego i Andrzejewskiego, Różewicza i Białoszewskiego, czytaliśmy polskich….. postmodernistów. Tak potraktowany ‘postmodernizm’ jest niczym innym jak kolejnym historycznoliterackim kostiumem naciąganym na teksty, które już wcześniej zdążyły być ubierane np. w strój ‘awangardy’ (…).”[s. 35] [13]. Dowodzi dalej, że każdy z wymienionych wyżej autorów [14] szuka jakiegoś ‘ukrytego sensu rzeczywistości’ przekreślając w ten sposób ‘fundament literackiego postmodernistycznego nothing matters, anything goes’ [s. 39] [15]. Taki punkt widzenia skłania go do wskazania dwu możliwych kierunków badań dla ‘poszukiwaczy świadectw postmodernizmu’ w literaturze polskiej. Pierwszy to próba ‘nowego uporządkowania tekstów należących już do kanonu literatury polskiej XX w.’, drugi zaś pozwala potraktować postmodernizm jako ‘nazwę dla takich zjawisk, które nie mieściły się w kanonie literatury polskiej, ponieważ nie respektując żadnej z uświęconych w nim wartości, nie miały szansy w nim zaistnieć’. [s. 41].

Na zakończenie znacznie okrojonych na potrzeby tego tekstu propozycji Boleckiego – nieco na marginesie naszych zainteresowań – wspomnieć trzeba o wskazaniu przez Autora w zamykającym tom eseju – Wyznania członka lokalnej wspólnoty interpretacyjnej – na zasadnicze sprzeczności tkwiące w samym postmodernizmie. W niezwykle udanej próbie ukazania konsekwencji przyjęcia pewnych postmodernistycznych założeń odnośnie interpretacji tekstów [16], dowodzi Bolecki bowiem – w dość ironicznym tonie – iż mogą one prowadzić do zupełnie dowolnego [jak sobie życzą postmoderniści] i w efekcie bezsensownego odczytania. A to nie pozostaje bez wpływu na możliwość komunikacji i dyskusji, nie tylko zresztą między zwolennikami modernizmu i postmodernizmu, ale także w obrębie każdej z tych postaw światopoglądowych.

***

Spróbujmy teraz przenieść główne tezy i argumenty W. Boleckiego na interesujące nas pole badawcze. Wydaje się bowiem już na pierwszy rzut oka oczywiste, iż diagnozy dotyczące literatury pozostają równie wartościowe na gruncie historiografii [także metodologii historii]. W diagnozach tych na pierwszy plan wysuwa się przekonanie, że sytuacja mieści się w ‘normie’ dopóki refleksja nad historiografią ‘postmodernistyczną’ sprowadza się do przybliżania czytelnikowi polskiemu toczącej się na Zachodzie dyskusji czy też powstawania prac inspirowanych nowym paradygmatem [17]; kreowania nowych narzędzi analizy; prób definiowania nowego rozumienia czym jest historiografia i zadań stawianych przed historykami; czy wreszcie rozszerzania horyzontów badawczych w kierunku zjawisk do tej pory nie eksplorowanych [18]. Trzeba się jednak zastanowić – zadanie zbyt obszerne aby uczynić to w niniejszym tekście – nad konsekwencjami prób reinterpretacji dokonywanej przy pomocy narzędzi znajdujących się w ‘bagażu postmodernistycznym’ historiografii polskiej XX wieku czy też sensem poszukiwania pewnych – zazwyczaj identyfikowanych z postmodernistyczną filozofią historii – cech warsztatu i samej narracji historycznej u przedstawicieli wcześniejszych pokoleń historyków. W tym miejscu warto jednak podkreślić, iż proponowane przez Boleckiego odczytanie sensu podobnych tym działań na gruncie teoretyczno-literackim sprawdza się także w przypadku historiografii. Ich najpoważniejszą konsekwencją – obok ahistoryzmu interpretacji – jest z pewnością nie tyle rezygnacja z istniejących już narzędzi, co posłużenie się narzędziami jednej [historycznie późniejszej] formacji dla analizy formacji innej [wcześniejszej historycznie]. A w takim przypadku niebezpieczeństwem jest przecież nie tyle istnienie różnych formacji [pokoleń, paradygmatów], a co za tym idzie i narzędzi analizy, ale zanik komunikacji międzyformacyjnej [międzypokoleniowej czy też międzyparadygmatycznej], a przez to małe szanse na pojawienie się jakiejś formy dialogu lub kompromisu. Zagrożeniem nie jest zatem pluralizm postaw [podejść] [19] ale ‘dyktatura’ narzędzi.

PRZYPISY

[1]

Bolecki W., Polowanie na postmodernistów (w Polsce), Kraków 1999.

[2]

Użycie terminu ‘propozycje’ nie jest być może najszczęśliwsze. Ujawnia bowiem dość istotne nieporozumienia między oczekiwaniami historyków wobec metodologów historii i zadaniami jakie ci drudzy stawiają przed sobą. Nieporozumienia dodajmy oparte na niedostrzeganiu różnicy miedzy metodologią stosowana i normatywną, miedzy traktowaniem rekonstrukcji – nieodłącznych elementów każdego badania historycznego – założeń jako najważniejszego zadania metodologii historii, a żądaniami historyków odnoszącymi się do rozwiązywania kon-kretnych problemów ich praktyki badawczej.

[3]

Na jego przyczyny – a w konsekwencji na niechęć historyków do metodologii – zwraca uwagę m.in. J. Pomorski – patrz: tenże, Historyk i metodologia, Lublin 1991, s. 9-14.

[4]

Sądzimy bowiem, iż nie należy identyfikować historiografii modernistycznej jedynie z historiografią marksi-stowską, która doczekała się stosunkowo licznych prób rekonstrukcji – m.in. Zybertowicz A., Między dogmatem a programem badawczym, Poznań 1990 – choć nie znaczy to, że nie jest ona swoistym składnikiem polskiej historiografii modernistycznej. Słusznie bowiem zauważa W. Bolecki: “Gdy krytycy amerykańscy w manife-stach lub analizach nowej prozy demontowali złudzenia i dekonstruowali aporie dyskursu modernistycznego, to w Polsce walczono z dyskursami, które zrodził marksizm, i z praktykami, które wydał na świat komunizm.” [Bolecki, s. 12].

[5]

W. Kula, Rozdziałki, Warszawa 1996, s. 356 – cyt. za Zawistowski G., Historiografia jako social science w teorii i praktyce badawczej Witolda Kuli, [w:] Historia, metodologia, współczesność, pod red. J. Pomorskiego, “Res Historica”, z. 6 1998, s. 180.

[6]

Trzeba jednak dodać, iż teoretycy i krytycy literatury mają z pewnością bogatsze doświadczenia w dyskusji nad polskim modernizmem. Wspomnieć tylko wystarczy prace R. Nycza – m.in. Język modernizmu, Wrocław 1997 – czy też samego W. Boleckiego – choćby teksty zawarte w książce, która stała się powodem naszych refleksji.

[7]

Zdaniem W. Boleckiego można wyróżnić także różne odcienie znaczeniowe zjawiska: 1) schyłek epoki modernizmu; 2) epoka następująca ‘po’ modernizmie; 3) nurt istniejący obok modernizmu; 4) praktyki artystyczne i dociekania intelektualne, które ‘kiedykolwiek były wypowiadane inaczej’ – a przez to “dzieła postmodernistycz-ne mogą być odkrywane w wiekach przeszłych” [Polowanie na postmodernistów (w Polsce), s. 24].

[8]

Na czoło wysuwa się tu przekonanie o ‘ekwiwalentności rzeczywistości społecznej i tworów artystycznych’ [s. 25]: “Zdaniem postmodernistów, moderniści odrzucili dekorację i ornament, a wybrali prostotę i jasność, odrzu-cili heterogeniczność, a wybrali jednorodność, odrzucili nieprzejrzystość i zamieszanie, a wybrali czystość i porządek, odrzucili irracjonalizm, a wybrali racjonalność i porządek.” [s. 25]. A w takiej perspektywie postmodernizm to zaprzeczenie wszystkich założeń modernizmu. Jego rdzeniem są zatem: radykalny pluralizm, akcep-tacja ornamentu i dekoracji, wieloperspektywiczności i złożoności, przemieszanie kultury ‘niskiej i wysokiej’, ‘kult intertekstualności’ [s. 26].

[9]

Postmodernizowanie modernizmu, s. 43-61. Zauważa przy tym, iż postmodernizm “odkrywano w Polsce niemal w tym samy czasie, w którym obalano komunizm, a zmiany polityczne połączyły się ze zmianami estetycznymi i artystycznymi”. Co więcej: niektórzy “obie te zmiany – polityczną i estetyczną – utożsamili tak dosłownie, że postkomunizm skojarzył się im automatycznie z postmodernizmem” [s. 43]. Taka ‘postmodernizacja’ polega na ‘wypreparowaniu z wielowątkowej tkaniny modernizmu najbardziej kolorowych włókien, które zostają uznane za elementy modernizmowi obce, tzn. postmodernistyczne’ [s. 52].

[10]

“pytania o postmodernizm w perspektywie historii literatury przyniosły efekt paradoksalny – zmuszają bowiem do przemyślenia na nowo podobieństw i różnic pomiędzy wschodnioeuropejskim i zachodnioeuropejskim …. modernizmem.” [s. 16]. “Z kolei studiując zachodni poststrukturalizm, trudno nie odkryć zdumiewających analogi ze wschodnioeuropejskim strukturalizmem.” [s. 16] – patrz szkic Janusz Sławiński: u źródeł polskiego poststrukturalizmu, s. 309-349.

[11]

Jedna z nich polega nie na ‘odkrywaniu’ nowych cech twórczości Witkacego czy Gombrowicza, ale raczej na reinterpretacji już istniejących [‘postmodernizacja] [s. 49].

[12]

W konsekwencji prowadzi to Boleckiego do twierdzenia o nieuprawnionych próbach zakorzenienia polskiego postmodernizmu w przeszłości. Jego zdaniem bowiem twórczość Witkacego, Gombrowicza czy Schulza – do twórczości których odwołują się ‘poszukiwacze postmodernizmu’ – to przykłady najważniejszych wariantów dojrzałego – ale nigdy nie opisanego – polskiego modernizmu [s. 51]. Jednocześnie dowodzi Bolecki, że “de-strukcja realistycznej ‘iluzji reprezentacji’ odbywała się w Polsce nie przeciwko modernizmowi, lecz w jego ramach”, rozbijanie iluzji realizmu – fundamentalnej koncepcji postmodernizmu – w Polsce było dziełem ‘pierwszego pokolenia modernistów, a nie …postmodernizmu’ [s. 52, por., s. 55-58]. Co więcej, wbrew postmo-dernistycznemu założeniu, wedle którego literatura jest jedynie ‘grą konwencji, zbiorem słów oddzielonych od rzeczy, które nie orzekają nic o świecie pozawerbalnym’, wskazuje, że dzieła Witkacego, Gombrowicza czy Schulza są pełne ‘sensów, idei oraz wielu najważniejszych problemów, które ukształtowały europejską formację modernistyczną’ [s. 60].

[13]

Bolecki podkreśla, że “instrumentalne użycie terminu ‘postmodernizm’, tzn. jako nazwy oznaczającej zbiór innowacyjnych cech dwudziestowiecznych polskich tekstów literackich, niczego nowego o tych tekstach nie powie. Stanie się innym nazwaniem takich zjawisk tekstowych, które były do tej pory opisywane za pomocą ‘tradycyjnego’ literaturoznawstwa.” [s. 36]. Taką diagnozę podbudowuje słuszną uwagą, iż ograniczenie patrze-nia na postmodernizm tylko przez pryzmat poetyki i estetyki jest błędem. Wyznacznikiem pisarstwa postmodernistycznego jest przecież także “nowe rozpoznanie tej fazy cywilizacyjnej, w której państwa Zachodu znalazły się mniej więcej od końca lat pięćdziesiątych.” W ten sposób w grę wchodzą takie wyznaczniki przemian cywi-lizacyjnych jak rozwój technik audiowizualnych, cywilizacyjny rozwój wielkich miast czy wreszcie zmiany demograficzne określające charakter zachodnich społeczeństw [por. s. 37].

[14]

“Witkacy ze swoją obsesją nadrzędności filozofii i światopoglądu nad sztuką, Gombrowicz z Formą, Schulz z mitem, Andrzejewski z historią i polityką, Białoszewski z prywatnością i sakralizacją rzeczy (…), których utwory mogą wydawać się postmodernistyczne w formie, a są bardzo antypostmodernistyczne w treści.” [s. 39]. Przypisanie utworom Witkacego czy Gombrowicza jako cech poetyki parodii, intertekstualizmu, antymimety-zmu czy wieloznaczności i potraktowanie ich jako prekursorów postmodernizmu, zdaniem Boleckiego skłania raczej do wysunięcia tezy, że składnikami polskiego modernizmu były zjawiska dziś określane postmoderni-stycznymi [s. 45].

[15]

Zwraca przy tym uwagę na jeszcze inne ‘wyróżniki polskiego postmodernizmu’. W jego opinii ‘właściwy’ postmodernizm gloryfikuje ‘hedonistyczne przeżywanie czasu teraźniejszego, a przeszłość i przyszłość nie są dla niego wartościami, w Polsce natomiast przeszłość jest przedmiotem kultu, a przyszłość stanem pożądania’, ‘w estetyce postmodernizmu nie ma wartości, a istnieją tylko stereotypy, natomiast w literaturze polskiej nawet stereotypy są lub chcą być wartościami’, w postmodernizmie nie ma granicy między high i mass culture, w Pol-sce granica między kulturą wysoką a niską jest różnicą we wszystkim podstawową’. Wszystko to jak sądzi do-wodzi tezy, iż “oglądana w optyce postmodernistycznych pojęć, dzisiejsza Polska dopiero zaczyna przeżywać swój modernizm.” [por. s. 39-40].

[16]

Bolecki podejmuje tu swoistą dyskusję z tekstami A. Szahaja – Granice anarchizmu interpretacyjnego oraz Paninterpretacjonizm, czyli nie ma niczego w tekście, czego by pierwej nie było w kontekście, [w:] “Teksty Drugie” 1997, nr 6; 1998, nr 4. “Istota problemów interpretacji tekstów literacki sprowadza się według Szahaja do ‘dialektyki’ obiektywizmu i subiektywizmu. Interpretacje pragnące uchodzić za ‘obiektywne’ są faktycznie ‘subiektywne’, ponieważ zawsze należą do jakiejś ograniczonej wspólnoty interpretacyjnej. Z kolei ‘subiektyne’ okazują się dialektycznie ‘obiektywne’ w sensie ‘względnym’ i ‘lokalnym’. Nie istnieją żadne formalne wyznaczniki tekstu, od których zależy interpretacja. Natomiast interpretacja jest wyłącznie pochodną kontekstu kulturowego i społecznego, a w konsekwencji nie ma żadnej możliwości rozstrzygnięcia trafności czy poprawności interpretacji, czy choćby wskazania kryteriów jej falsyfikacji czy weryfikacji.” [s. 409].

[17]

Trzeba jednak przyznać, iż przykładów tego typu jest niewiele. Jedną z ważniejszych pozycji – jeśli nie najważniejszą – jest tu praca R. Stobieckiego Bolszewizm a historia, Łódź 1998, w której Autor patrzy na historiozoficzne propozycje zawarte w bolszewizmie – rozumianym jako doktryna charakteryzowana przez zespół wartości i poglądów – przez pryzmat fundujących go metafor.

[18]

Realizacja podobnych tym zadań najpełniej znajduje swoje odbicie w pracach m.in. J. Topolskiego, J. Pomorskiego, W. Wrzoska, E. Domańskiej czy wreszcie A. Radomskiego.

[19]

Proponowany np. na gruncie liberalno-pragmatycznego stanowiska teoretycznego – patrz m.in. A. Radomski, Kultura, tekst, historiografia, Lublin 1999 – gdzie kryterium jakości [kryterium sukcesu] wiedzy historycznej wyznaczać ma ‘skuteczność radzenia sobie z rzeczywistością stawiającą nam opór’ [tamże, s. 257], choć nie do końca wiadomo z czym Autor utożsamia SUKCES i SKUTECZNOŚĆ, a wydaje się, że w rozumieniu obu tych kategorii zawarty jest fundamentalny [dla tego podejścia] mechanizm wyboru modelu czy światopoglądu. Na marginesie można dodać, iż w proponowanej tam próbie wykorzystania historiografii do ‘wdrażania do uczest-nictwa w kulturze postmodernistycznej’ daje się odczytać po-modernistyczną wersję [totalitarnej] ‘historiografii zaangażowanej’, w której historyk ma do spełnienia określoną funkcję socjotechniczną.

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5 Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne

——————————————————————————————–

Comments are closed.