BUCIKI MONTEZUMY. PODBÓJ MEKSYKU W RĘKOPISIE KSIĘŻNEJ IZABELI CZARTORYSKIEJ

Hanna Jurkowska

Buciki Montezumy. Podbój Meksyku w rękopisie księżnej Izabeli Czartoryskiej

Przedmiotem analizy, inspirowanej koncepcją semioforów Krzysztofa Pomiana, jest szczególna pamiątka z puławskiego muzeum Izabeli Czartoryskiej- tzw. „Buciki Montezumy”. W swoim muzeum w Puławach księżna, za pośrednictwem materialnych eksponatów oraz opisów katalogowych, przedstawiła własną wizję historii świata- historię zarazem moralną i zmitologizowaną. Rekonstrukcja i interpretacja rękopisu o Bucikach Montezumy pokazuje zarówno mechanizm funkcjonowania wyobraźni historycznej Izabeli Czartoryskiej, jak i stanowi przyczynek do refleksji o społecznych, politycznych i kulturowych możliwościach użycia opowieści o podboju Meksyku w specyficznej polskiej sytuacji na początku dziewiętnastego stulecia.

The author analyses particular object called „Buciki Montezumy” from museum of Izabela Czartoryska in Puławy, involving Krzysztof Pomian’s concept of ‚semiophors’. In her museum, which can be considered as a lieux de memoire, princess Izabela Czartoryska proposed her own vision of world history, strongly mixed with myths and morality. The aim of the reconstruction and analysies is to show how this historical imagination was working in specific case and to pay attention to social, political and cultural utility of history of the conquest of Mexico in Polish situation in the early 19th century.

W 1809 roku Izabela Czartoryska, fundatorka Świątyni Sybilli, inaugurowała działalność Domu Gotyckiego- kolejnego obiektu w Puławach przeznaczonego na gromadzone przez nią pamiątki. Kolekcja złożona w Domu Gotyckim objęła już nie tylko eksponaty narodowe, lecz stała się swoistym „muzeum pamięci świata” (Aleksandrowicz, 1998, 54-58). Puławskie pamiątki postrzegać można jako doskonałe przykłady przedmiotów materialnych obdarzonych znaczeniem- semioforów w rozumieniu Krzysztofa Pomiana (Pomian, 1996). Drukowany Poczet Pamiątek Zachowanych w Domu Gotyckim w Puławach (Czartoryska, 1828) miał w intencji księżnej stanowić proste wyliczenie przedmiotów wraz z podziękowaniem dla darczyńców i zachętą do złożenia wizyty w muzeum. Z kolei w swoim rękopiśmiennym Katalogu Pamiątek Izabela Czartoryska umieściła eseje historyczne wraz z wartościującym komentarzem.

Celem uzyskania lepszego pojęcia o charakterze gromadzonych zbiorów Domu Gotyckiego przypomnieć należy słowa samej księżnej:

Rysunek[…]na katalogu daje dostateczne wyobrażenie tej budowli. Skończoną była w roku 1809 i razem poświęconą pomnikom wszystkich krajów i wszystkich narodów, osobliwie osobom znakomitym[…] Rzym, Azja, Grecja, Egipt, Ameryka wspólnie z Francją, Niemcami, Hiszpanią, Portugalią. (Bibl. Czart., rkps.II- 2917)

Warto zauważyć, że w powyższym cytacie Ameryka została wymieniona jednym tchem ze wschodnimi cywilizacjami starożytnymi, odrębny szereg zaś tworzą pamiątki pochodzące od europejskich sąsiadów, z czasów średniowiecznych i późniejszych. Temat amerykańskiej rewolucji i Deklaracji Niepodległości z pewnością był w Puławach szczegółowo dyskutowany- z Ameryką związani byli przecież Tadeusz Kościuszko i Julian Ursyn Niemcewicz. Czy jednak tylko najnowsza jej historia, sprowadzona do obszaru Stanów Zjednoczonych, interesowała księżną? Katalogi Domu Gotyckiego pozwalają odpowiedzieć na to pytanie przecząco. Proponuję przyjrzeć się teraz bliżej pamiątkom z Nowego Świata, a następnie skoncentrować się na niewątpliwie najoryginalniejszej z nich- Bucikach Montezumy, wiązanych w przez Izabelę Czartoryską z postacią azteckiego władcy, Motecuhzomy II.

Pamiątki z Nowego Świata w Domu Gotyckim

Pamiątki z Nowego Świata zgromadzone w Domu Gotyckim podzielić można zasadniczo na dwie grupy. W pierwszej znalazłyby się starożytności naturalne i historyczne: kamień ze skały Niagara (Czartoryska, 1828, 13), kamienna siekierka z Ameryki Północnej (Ibidem, 17) 1 oraz tzw. „Buciki Montezumy”(Ibidem, 37). Druga grupa to pamiątki związane z bohaterami amerykańskiej wojny o niepodległość. Najwięcej miejsca niewątpliwie poświęcono przedmiotom kojarzonym z osobą Jerzego Waszyngtona: był tu jego portret (Ibidem, 45), filiżanka podarowana mu przez rodaków (Ibidem, 46), guzik od sukni (Ibidem, 127), a także drobiazgi otrzymane od wnuczki jego żony (Ibidem, 128). Pośród gromadzonych przez księżnę Czartoryską Listów sławnych ludzi osobna księga (Księga L) poświęcona była „listom Washingtona i innych”; przy czym wśród owych innych korespondentów znaleźli się na przykład Benjamin Franklin, John Adams, Tomasz Jefferson (Ibidem, 87). Z ciekawszych obiektów amerykańskich wspomnieć jeszcze należy maszynę, której używał do pisania Franklin po utracie wzroku (Ibidem, 47). Pamiątki z Nowego Świata nie były zgrupowane razem (i siłą rzeczy nie funkcjonują też obok siebie w topograficznym Poczcie Pamiątek czy w Katalogu Pamiątek), wydaje się, że o ich lokalizacji decydowała raczej kolejność przybywania do Domu Gotyckiego.

Najciekawszym obiektem spośród wyżej wymienionych eksponatów są bez wątpienia Buciki Montezumy. Buciki, lekkie, złocone i wykonane z „blaszki”, wiązane z osobą azteckiego władcy, znajdowały się w tzw. Przedpokoju na górze, obok pamiątek burgundzkich, jako że ofiarodawcą jednych i drugich był Jan Karol Beydaels de Zittaert- kustosz i skarbnik skarbca Orderu Złotego Runa w Brukseli. Esej o Bucikach Montezumy zajmuje ponad dwie strony w rękopiśmiennym Katalogu Pamiątek. Księżna szkicuje w nim obraz podboju dokonanego pod dowództwem Hernána Cortésa w Meksyku w latach 1519-1520 i skupia się na dwóch najważniejszych bohaterach konfliktu: hiszpańskim konkwistadorze i azteckim władcy. Przypomnieć należy, w ślad za Ryszardem Tomickim2, że dzieje Cortésa i Motecuhzomy były na ziemiach polskich znane niemalże współcześnie, w dużej mierze dzięki tzw. relacyjnym listom samego Cortésa. Osobiście na dworze Karola V poznał konkwistadora ówczesny ambasador Jan Dantyszek, co zaowocowała wymianą przyjaznej korespondencji. Postacią Cortésa interesował się również Krzysztof Szydłowiecki, kanclerz wielki koronny. W Bibliotece Jagiellońskiej zachował się także egzemplarz listów Cortésa, nabyty w 1528 roku przez nieznanego polskiego szlachcica. Dwieście lat później, w roku 1772 wydano drukiem Rozmowy Fernarda Corteza z Montezumą, tłumaczenie z Bernarda Fontenelle’a. W dziele tym aztecki władca polemizował z oskarżeniami o barbarzyństwo i poddawał w wątpliwość wyższość Starego Świata nad Ameryką, wyrażając zarazem żal, iż Indianie nie posiadali okrętów, by dokonać odkrycia Europy (Tazbir, 1973, 164-165).

Zamieszczony poniżej niemalże w całości rękopis, pióra księżnej Czartoryskiej, wpisuje się zdecydowanie w nurt czarnej legendy Cortésa, mającej swój początek w dziełach takich jak choćby Krótka relacja o wyniszczeniu Indian Bartoloméa de Las Casas3. Interesujące będzie, jak sądzę, zestawienie odpowiednich fragmentów rękopisu z cytatami z drugiego listu relacyjnego samego Hernána Cortésa do cesarza Karola V(Cortés, 1997, 2-82), w którym to zawiera się historia jego kontaktów z Motecuhzomą II. Pozwoli to na przydanie głębszego wymiaru opowieści autorki Katalogu Pamiątek.

Dlaczego buciki?

Pozostaje jeszcze próba odpowiedzi na pytanie: dlaczego to akurat buciki miałyby przypominać o azteckim władcy? Czy nie bardziej lepszym powiązaniem, łączącym jak chciał Krzysztof Pomian (Pomian, 1996, 31-49), sferę niewidzialną, odległą czasowo i przestrzennie z teraźniejszością byłby wspaniały pióropusz lub indiańska dmuchawka? Obojętnie, kto dokonał jako pierwszy skojarzenia „obuwniczego” i nie pytając bynajmniej o autentyczność samego eksponatu, stwierdzić należy, że wybór rekwizytu przywołującego postać Motecuhzomy był bardzo trafny z punktu widzenia kultury symbolicznej. Oto fragment z drugiego listu relacyjnego Hernána Cortésa dotyczący pierwszego spotkania konkwistadora z azteckim władcą:

Gdyśmy przeszli przez most, wyszedł nas powitać Motecuhuzoma z dwoma setkami panów idących boso[…] Motecuhzoma kroczył środkiem ulicy, mając po bokach po prawej i po lewej ręce, dwóch dostojników[…]Wszyscy trzej mieli jednakowe szaty, lecz tylko Motecuhuzoma szedł OBUTY [podkr.aut.]; dwaj pozostali panowie szli boso (Cortés, 1997, 29)

Ryszard Tomicki, opisując scenę powitalną w Tenochtitlanie zwrócił uwagę na bardzo wysoki stopień semiotyczności form kultury azteckiej (Tomicki, 1990:357). Strój, fryzury, gesty, zachowanie musiały podlegać silnej rytualizacji. Kwestię atrybutów władzy w imperium azteckim w okresie konkwisty i wkrótce po niej bardzo wyczerpująco przedstawiła Justyna Olko (Olko, 2005). Otóż sandały, szczególnie te wykonane z cennych materiałów (jak choćby skóra jaguara) były oznaką statusu i świadczyły o przynależności do azteckiej elity. Błękitne czy też turkusowe sandały należały do insygniów królewskich, przykładowo zaś sandały z obsydianu stanowiły atrybut potężnego boga Tezcatlipoca, patrona władców azteckich (Ibidem, 295-297). W tej optyce posiadanie właśnie Bucików Montezumy w charakterze muzealnego eksponatu wydaje się daleko bardziej zrozumiałe.

Swoi i obcy. Obraz konkwisty w rękopisie księżnej Czartoryskiej.

Oto jak rozpoczęła swoją opowieść księżna Izabela Czartoryska:

Montezuma, król Meksyku, w Ameryce spokojnie panował,w bogatym, obfitym kraju 1518, kiedy Hiszpani, pod dowództwem Korteza, zawojowali tę część nowo odkrytej ziemi. Meksykanie zrazu wzięli ich za Bogów i w swej prostocie czekali od nich darów i dobrodziejstw. Okręty, na których przybyli Hiszpanie, konie, na których jeździli, wszystko to ich w zachwycenie wprawiało. Ale skutki prochu, huk dział, prędko nadzieje ich w przestrach zmieniły. Wszystko to takie wrażenie nad tym ludem do owego czasu szczęśliwym uczyniło, że jak Hiszpani wylądowali na brzegu Meksyku, Montezuma przyjął ich jak Panów wszechwładnych, a poddani jego jak Bogów. Kortez nie umiał cenić tej gościnności Nowego Świata; nie szukał sposobów żeby przyswoić i powoli przyzwyczaić do uległości ten lud, który innej winy nie miał nad tę, że posiadał we wnętrznościach swej ziemi złoto, które mało ważył. (Bibl. Czart., rkps.II- 2917)

Od pierwszego zdania księżna otwarcie przedstawiła swój krytyczny osąd co do wydarzeń związanych z podbojem azteckiego imperium. Analogiczne uczucia zresztą przejawiała na kartach Katalogu Pamiątek wobec wszelkich późniejszych, ale podobnych w swej istocie zagadnień jak walki rozmaitych ludów czy nacji o wolność i niepodległość. Historiografia Izabeli Czartoryskiej była bowiem zarazem moralna i wartościująca. Zdaniem księżnej, poddani Motecuhzomy, żyjący dotąd poza europejskim czasem historycznym, chciałoby się powiedzieć „w stanie natury” w swoich miastach- państwach, byli szczęśliwi, prości i gościnni; ich kraj zaś zasobny we wszelkie dobrodziejstwa. Cortés mógłby władać ową sielankową amerykańską krainą, ale dokonać się to powinno powoli, na drodze zrozumienia i próby pozyskania względów. Niestety: Hiszpanie postąpili inaczej- złoto rozpaliło bowiem chciwość konkwistadorów. Hernán Cortés dowiedziawszy się o istnieniu Motecuhzomy był zdecydowany doprowadzić do spotkania i za wszelką cenę uczynić barbarzyńskiego władcę poddanym Karola V(Cortés, 1997, 4). Motecuhzoma ze swej strony pragnął konfrontacji uniknąć i zadeklarował, poprzez posłów, gotowość do składania corocznej daniny z kosztowności, niewolników i strojów. Nie powstrzymało to jednak przybyszy od wkroczenia do Tenochtitlanu, gdzie zostali ostatecznie przyjęci z honorami.

Księżna w swoim opisie nader trafnie wyszczególniła najważniejsze aspekty zderzenia kulturowego, zarówno z jednej jak i drugiej strony. Hiszpanie niewątpliwie byli pod olbrzymim wrażeniem nowo odkrytych ziem. Obraz wspaniałości tej części Nowego Świata często i chętnie odmalowywał w swojej korespondencji Cortés (Cortés, 1997: passim); wiele miejsca poświęcił na opis bogatych ośrodków miejskich i wszystkich osobliwości pełnego przepychu dworu Motecuhzomy. W nakreślonym przez Izabelę Czartoryską eseju znalazły się również najważniejsze elementy, które pozwoliły Hiszpanom w krótkim czasie opanować azteckie imperium. Oprócz broni palnej i nieznanych w Nowym Świecie koni, księżna położyła w swojej relacji dwukrotnie nacisk na bardzo ważną kwestię religijno- polityczną: utożsamienia Hiszpanów z bogami czy też wysłannikami boga Quetzalcoatla. Zagadnienie to zostało szczegółowo omówione przez Ryszarda Tomickiego (Tomicki, 1990).4 Motecuhzoma podczas powitalnego spotkania wygłosił przemowę, streszczoną następnie przez Cortésa, która dobrze oddaje owo „Meksykanie wzięli ich zrazu za bogów” Izabeli Czartoryskiej:

Od dawien dawna wiemy z ksiąg, które nam przekazali przodkowie, że ja i my wszyscy, mieszkający na tej ziemi, nie pochodzimy stąd, lecz jesteśmy cudzoziemcami i przybyliśmy z bardzo dalekich stron. Wiadomo nam również, że przywiódł nas tu pewien pan, którego wasalami byli wszyscy. Pan ów wrócił następnie w ojczyste strony, a po wielu latach przybył ponownie. Minęło już jednak tyle czasu, że ci których zostawił pożenili się z miejscowymi kobietami, mieli liczne potomstwo, założyli swoje miasta. I kiedy chciał ich zabrać ze sobą, nie zgodzili się pójść ani tym bardziej uznać go za władcę. Odszedł więc sam. My zaś zawsze wiedzieliśmy, ze jego potomkowie przyjdą kiedyś ujarzmić tę ziemie, a nas uczynić swoimi poddanymi. Teraz zważywszy na miejsce, skąd- wedle waszych słów Panie- przybywacie, a jest ono położone ku wschodowi słońca, zważywszy tez na to co powiadacie o wielkim panu czy królu, który was tu przysłał, sądzimy i uznajemy za pewne, że to on jest naszym prawdziwym władcą. Zwłaszcza, iż mówicie nam, iż od dawna wiedział o nas. Dlatego bądźcie pewni Panie, że będziemy wam posłuszni i uznamy was za przedstawiciela tego władcy o jakim mówicie. (Cortés, 1997, 30)

Podsumowując, zarówno z rękopisu księżnej Czartoryskiej, jak i listów Cortésa wyłaniają się problemy towarzyszące klasycznej opozycji swój- obcy. Z jednej strony konkwistadorzy po raz kolejny na terenie Nowego Świata odpowiedzieć musieli sobie na pytanie: prawdziwi ludzie czy nie- ludzie? Kłopotów z kategoryzacją niewątpliwie dostarczył wysoki poziom cywilizacyjny azteckich miast- państw. Ostateczna opinia brzmiała: to barbarzyńcy. Księżna, choć przypisała indiańskiemu ludowi cechy pozytywne (mając zapewne w pamięci pisma Rousseau i innych orędowników natury), okres przed konkwistą ukształtowała z kolei na wzór idylli. Jeśli chodzi zaś o drugą stronę (której głos początkowo słyszalny był wyłącznie za pośrednictwem hiszpańskich pism), uznała ona, zgodnie ze swoją mitologią, obcych za bogów, których należało odpowiednio ugościć. Epifania pojawiła się zatem w parze z ksenofanią.

Uwięzienie Motecuhzomy i bunt. Śmierć azteckiego władcy

Oto co wydarzyło się później wedle relacji księżnej Czartoryskiej:

Kortez […] zamiast wdzięczności za tak otwarte przyjęcie zaraz chytrym sposobem uwięził Montezumę, zakuł go w kajdany, kazał mu się zrzec panowania, przysiąc na wierność i poddaństwo Karolowi V. (Bibl. Czart., rkps.II- 2917)

W tym jednym zdaniu księżna znów zawarła zarówno swój uczuciowy stosunek do przedstawianych wydarzeń, jak i podała kilka bardzo ważnych faktów. Otwartość Indian ostro kontrastuje w jej opisie z przebiegłością zdradzieckiego konkwistadora. Dramatyczne zakucie w kajdany, o jakim wspomniała księżna, miało podług Cortésa, miejsce jedynie na krótko, jako konieczne posunięcie polityczne; poza tym więzień miał być traktowany jak najlepiej. Pisząc o zrzeczeniu się panowania i przysiędze wierności Izabela Czartoryska miała prawdopodobnie na myśli dość szczególny epizod- zgromadzenie azteckich dostojników zwieńczone aktem notarialnym uznającym hiszpańską zwierzchność.

Po uwięzieniu Motecuhzomy obustronne stosunki stawały się coraz trudniejsze; finał zaś okazał się tragiczny. Oto dramatyczny obraz z Katalogu Pamiątek:

Na odgłos, może umyślnie puszczony, że Meksykanie chcą się zebrać i wyrżnąć Hiszpanów, odebrano im wszystko co tylko mieć mogli, a potem tysiącami śmiercią karano. Na takie okrucieństwa powstał lud oburzony Dwakroć sto tysięcy Meksykanów przedarło się przez hufce nieprzyjacielskie i obtoczyło pałac w którym był więziony Montezuma, a w którym także mieszkał i Kortez. Ten przestraszony tak wielką liczbą Meksykanów przymusił Montezumę, ażeby im się na ganku pokazał i starał uspokoić ten zapał. Lecz lud jego do rozpaczy przywiedziony, już nawet króla swego nie chciał słuchać, uważając go za dobrowolnego niewolnika Hiszpanów. Podczas mowy, którą mu Kortez do ludu mieć kazał, jeden z tego tłumu rzucił na Montezumę kamieniem, trafił go w głowę i zabił na miejscu. Działo się to w roku 1520. (Bibl. Czart., rkps.II- 2917)

Tak jak z kolei epilog wydarzeń przedstawiony został przez Cortésa w jego liście:

Dawaliśmy im odpór z wielkim trudem. Wtedy Motecuhuzoma (będący nadal naszym więźniem razem z jednym ze swych synów i wieloma panami, pojmanymi zaraz na początku)zażądał, aby zaprowadzić go na taras znajdujący się na dachu twierdzy, a on przemówi do atakujących dowódców i skłoni ich do przerwania wojny. Poleciłem to uczynić. Kiedy Motecuhuzoma zbliżył się do wystającej poza mur twierdzy balustrady, żeby stamtąd przemówić, otrzymał od swoich poddanych tak silne uderzenie kamieniem w głowę, że po trzech dniach zmarł. Kazałem zabrać jego ciało z twierdzy dwóm Indianom, których więziliśmy i ci wynieśli go na barkach do swoich. Nie wiem co się z nim dalej działo. Wiem tylko, że jego śmierć nie przerwała wojny, z każdym dniem coraz bardziej zażartej i bezlitosnej. (Cortés, 1997, 64)

W relacji księżnej w ostatnim akcie konfliktu zarówno Cortés jak i Motecuhzoma niejako zeszli na dalszy plan. Głównym bohaterem dramatu stał się pokrzywdzony indiański lud. Dotąd spolegliwy i przestraszony, w miarę rozwoju wydarzeń, przejął inicjatywę i zapragnął wymierzyć sprawiedliwość najeźdźcom. Kategoria ludu, który broni swojej wolności, jest w Katalogu Pamiątek figurą uniwersalnej rewolucji. Za najtragiczniejszy punkt całej historii uznań należy niewątpliwie odwrócenie się ludu od swojego władcy, podejrzewanego o zdradę i scenę samosądu. W opisie Izabeli Czartoryskiej Motecuhzoma został przedstawiony niemalże jako klasyczny girardowski kozioł ofiarny5. W sytuacji kryzysowej wystarczyła pogłoska („odgłos, może umyślnie puszczony”), by rozkręcić spiralę wzajemnej nienawiści, której końcowym, tragicznym skutkiem była śmierć azteckiego władcy z ręki jego poddanych.

Postać Hernána Cortésa w rękopisie raz jeszcze

Po zakończeniu relacji o śmierci Motecuhzomy i jednozdaniowym opisie pamiątki po azteckim władcy (buciki są tak egzotyczne jak przystało na tego typu pamiątkę- malowane, zrobione z cienkiej blaszki, a tak lekkie jakby wykonano je z papieru) następuje w rękopisie, dość nieoczekiwanie dla czytelnika, powrót do osoby Hernána Cortésa. Jest to jednak ciekawy zabieg: po części narracyjnej księżna poszerzyła wiadomości o jednym z głównych bohaterów eseju. W przypadku omawianej opowieści pozwoliło to, niczym w bajce, na podwójne rozstrzygnięcie- po zamknięciu kwestii pamiątki nadszedł czas na „rozprawę”z antagonistą Motecuhzomy. Oto ów „nadmiarowy” fragment:

Kortez był szlachcic hiszpański. Podbił wielką część Ameryki. Okrutny i chciwy, niszczył i męczył tych, których zwyciężał. Ku końcu życia wzgardzony przez Karola V nie mógł mieć nawet przystępu do niego. Raz w ciżbie wskoczył na stopień pojazdu, w którym Karol siedział, ten go zapytał kto był. Kortez mu odpowiedział: jestem ten co ci więcej krajów dałem niżeli ojcowie i dziadkowie twoi miast ci zostawili. Prędko po tym umarł w 1554 roku6. (Bibl. Czart., rkps.II- 2917)

Przypuszczam, że źródłem przytoczonej powyżej anegdoty zarówno dla księżnej, jak i dla innych autorów syntez z dziejów historii świata7 był odpowiedni fragment z Essai sur les moeurs et l`esprit des nations (1756) Woltera:

Enfin, malgré les titres dont Cortès fut décoré dans sa patrie, il y fut peu considéré. A peine put-il obtenir audience de Charles-Quint: un jour il fendit la presse qui entourait le coche de l’empereur, et monta sur l’étrier de la portière. Charles demanda quel était cet homme. „ C’est, répondit Cortès, celui qui vous a donné plus d’États que vos pères ne vous ont laissé de villes”8.

Podług Eduarda Neale -Silvy (Neale-Silva, 1938, passim) kolejni historycy traktowali ów incydent z nieufnością, uznając opowieść o spotkaniu rozgoryczonego Cortésa z cesarzem za wytwór literackiej wyobraźni Woltera. Sam Neale- Silva zaś doszedł do wniosku, że korzeni anegdoty należy szukać w hiszpańskich romansach- prawdopodobnie bowiem Wolter dokonał adaptacji krótkiego fragmentu utworu pióra Bachillera Engravy z 1653. Niemniej przytoczony epizod skłania do refleksji nad rosnącą na przestrzeni wieków mitologizacją postaci Cortésa jako „czarnego bohatera” na kartach historii światowej jak i nad jego stałą najwyraźniej atrakcyjnością dla europejskiej kultury literackiej- tak autorów jak i czytelników.

Podsumowanie

Buciki Montezumy, stanowiące pretekst do opowiedzenia historii podboju Meksyku, pokazują jak ciekawym projektem była kolekcja księżnej Izabeli Czartoryskiej. Dom Gotycki stał się niewątpliwie miejscem kulturowych spotkań. Tylko w tym konkretnym przypadku jednej pamiątki można mówić o spotkaniu Starego i Nowego Świata; Cortésa i Motecuhzomy, jak również o podjęciu przez przedstawicielkę kultury polskiej i europejskiej z przełomu XVIII i XIX wieku próby interpretacji wydarzeń historycznie odległych o prawie trzysta lat. Szczególnie interesujące będzie w tym miejscu przypomnienie, że sceny konkwisty znajdywały krańcowo różne zastosowanie polityczne na ziemiach polskich. Jak zauważył Janusz Tazbir9, jeszcze w XVII wieku, zachęcając szlachtę do wyprawy na Moskwę, porównywano ją w propagandzie dworskiej do zwycięskich konkwistadorów, którzy pokonali Indian- liczniejszych, ale wszak barbarzyńców. Autorzy oświeceniowych podręczników geografii i historii byli już nader krytyczni wobec metod towarzyszących podbojowi Nowego Świata. Po rozbiorach zaś role odwróciły się całkowicie: to Rosjanie byli konkwistadorami, a Polacy niewinnymi Indianami. Stąd w dramacie „Iskahar” o podboju Peru autorstwa Wojciecha Bogusławskiego pojawia się obraz nawiązujący do powstania kościuszkowskiego. Wydaje mi się, że o ile we wspomnianych wyżej przypadkach mówić można raczej o użyciu historii jako kostiumu, o tyle u Izabeli Czartoryskiej historia konkwisty funkcjonuje w perspektywie nie tyle partykularnej, co raczej uniwersalnej. Pamiątki z różnych kontynentów i różnych epok pozwoliły księżnej na zaprezentowanie własnej wizji: romantycznej i etycznej historii dziejów świata i ludzkości, historii tworzonej przez wielkich bohaterów i wielkie wydarzenia.

Izabela Czartoryska, Hernán Cortés, Motecuhzma II, konkwista, kolekcje

Bibliografia

Źródła:

Bibl. Czart., rkps. II-2917: Katalog pamiątek złożonych w Domu Gotyckim w Puławach, t.1-3.

Opracowania:

Aleksandrowicz Alina; 1998, Izabela Czartoryska: polskość i europejskość. Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej.

Benedyktowicz Zbigniew; 2000, Portrety obcego: od stereotypu do symbolu. Kraków : Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Cortés Hernan; 1997, Listy o zdobyciu Meksyku Przeł. Mróz Maria i Tomicki Ryszard, Gdańsk : Novus Orbis.

Czartoryska Izabela; 1828, Poczet pamiątek zachowanych w Domu Gotyckim w Puławach, Warszawa: Drukarnia Banku Polskiego.

Dębicki Ludwik; 1888, Puławy: monografia z życia towarzyskiego, politycznego i literackiego, Lwów: Księgarnia Gubrynowicza i Schmidta t.1-4.

Neale-Silva Eduardo; 1938, An Incident in the Life of Cortés. Its Possible Source, w: Hispanic Review Vol. 6, No. 1 , s. 69-74.

Olko Justyna, 2005, Turquoise diadems and staffs of office : elite costume and insignia of power in Aztec and early colonial Mexico, Warsaw : Polish Society for Latin American Studies and Centre for Studies on the Classical Tradition. University of Warsaw.

Pomian Krzysztof; 1996, Zbieracze i osobliwości, Przeł. Pieńkos Andrzej, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

Tazbir Janusz; 1968, Szlachta a konkwistadorzy. Opinia staropolska wobec podboju Ameryki przez Hiszpanię, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Tazbir Janusz; 1973, Rzeczpospolita szlachecka wobec wielkich odkryć, Warszawa: Wiedza Powszechna.

Tomicki Ryszard; 1990, Ludzie i bogowie : Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej fazie konkwisty, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.

Żygulski Zdzisław (Jun.); 1962, Dzieje zbiorów puławskich, w: Rozprawy i Sprawozdania Muzeum Narodowego w Krakowie, tom VII.

Elektroniczna wersja “Flowers of wit” H. Ketta: http://books.google.pl/books?id=rgQNAAAAYAAJ&printsec=frontcover&dq=kett+henry+flowers&ei=ERYGSdb6C56QswO0_52dAg, stan z dnia 26.01.2010.

Elektroniczna wersja “Essai sur les moeurs et l`esprit des nations” Woltera: http://www.voltaire-integral.com/Html/12/05ESS160.html, stan z dnia 26.01.2010.

Elektroniczna wersja artykułu Janusza Tazbira Zapomniane karty polskiego katolicyzmu: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/karty.html. , stan z dnia 26.01.2010.

1Darczyńca niewymieniony, być może był nim Julian Ursyn Niemcewicz- Andrzej Abramowicz opisał zainteresowanie poety starożytnościami antycznymi, narodowymi i amerykańskimi oraz rozważania o równości Indian i uniwersalnej naturze ludzkiej. Zob. Abramowicz Andrzej: Dzieje zainteresowań starożytniczych w Polsce. Wrocław: Zakład Naukowy im. Ossolińskich, 1987, t2.

2We wstępie do: Cortés Hernán: Listy o zdobyciu Meksyku, Przeł. Mróz Maria i Tomicki Ryszard, Gdańsk : Novus Orbis, 1997, s. XXVIII

3Las Casas Bartolomé, Krótka relacja o wyniszczeniu Indian, Przeł. Niklewiczówna Krystyna, Poznań : „W Drodze”, 1988.

4Także inna praca tego badacza: Synowie Słońca, synowie Boga. „Zderzenie języków”podczas podboju Meksyku, w: Między drzewem życia a drzewem poznania, Warszawa-Kielce, Uniwersytet Warszawski i Akademia Świętokrzyska, 2003.

5Zob. Girard René: Kozioł ofiarny, Łódź : Wydaw. Łódzkie, 1991.

6Informację należy sprostować: konkwistador zmarł w 1547 roku.

7Przykładowo niemal identycznie brzmi notatka o Cortesie z dzieła sir Ketta Flowers of wit. Zob. w wersji elektronicznej: http://books.google.pl/books?id=rgQNAAAAYAAJ&printsec=frontcover&dq=kett+henry+flowers&ei=ERYGSdb6C56QswO0_52dAg, stan z dnia 26.01.2010 : A SPANIARD of good family. He subdued the kingdom of Mexico, but not without exercising great cruelties against the sovereign and people of that country. When he returned to Spain, he was coolly received by the emperor, Charles V. One day he suddenly presented himself to that monarch. ‚ Who are you ?’ said the emperor, haughtily. ‚ The man,’ said Cortés, as haughtily, ‚ who has given you more provinces than your ancestors left you cities.

8Wersja elektroniczna: http://www.voltaire-integral.com/Html/12/05ESS160.html, stan z dnia stan z dnia 26.01.2010.

9Wersja elektroniczna: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/karty.html , stan z dnia 26.01.2010.