Piotr Górski – Sprawozdanie z XIII Sympozjum Historii Farmacji Polskiej (Dinslaken- Horyniec, maj 2004)

„Kultura i Historia” nr 9/2005

Piotr Górski
Sprawozdanie z XIII Sympozjum Historii Farmacji Polskiej (Dinslaken-Horyniec, maj 2004)
W Horyńcu na Pogórzu. So: Dinslaken- Horyniec, maj 2004

Tym razem spotkanie historyków aptekarstwa i farmacji odbyło się w niewielkiej miejscowości uzdrowiskowej na pograniczu z państwem ukraińskim nieopodal byłej granicy monarchii austriackiej i rosyjskiej (XIX/XXw.). Stąd też motto spotkania brzmiało: farmacja pogranicza w dosłownym i przenośnym znaczeniu. Na miarę uzdrowiska wprowadziła nas w tematykę Rzepiela, krewna Ponińskich byłych właścicieli Horyńca, bardziej znanych z działalności politycznej upadającej l Rzeczypospolitej (1795) (‚Dzieje uzdrowiska horynieckiego książąt Ponińskich’). Nieznane dotychczas fakty ze zbiorów rodzinnych unaoczniły ich niekwestionowany wkład w lecznictwo uzdrowiskowe tej okolicy Pogórza. Z nie mniejszym zaangażowaniem relacjonował miejscowy wójt o wysiłkach włożonych w utrzymanie urządzeń kąpieliskowych w okresie powojennym. W zasadzie wystąpienie wójta byłoby doskonałym uzupełnieniem wprowadzenia przez Rzepielę i może znajdzie się ono w materiałach pozjazdowych. Położenie Horyńca na uboczu i rzadkie połączenia kolejowe miały tę dobrą stronę, że wystąpienia vipów nie kończyły się ukłonem i pośpiesznym wyjazdem. Była więc i dyskusja nad etyką, jaką winien się kierować piszący o dziejach zawodu. Instruktażowych wystąpień typu Moski powinno więc być więcej, bo przecież o aptekarstwie piszą ci, którzy są na przednim froncie w zaopatrzeniu ludności w leki (‚ Etyczne kryteria w pracach badawczych historyka farmacji’). Porównanie uzdrowiska kołobrzeskiego (XIX/XXw.) z horynieckim narzucało się spontanicznie po wystąpieniu Brzezińskiej f Apteka sanatorium Kolejarz w latach 1966 -2000 na tle rozwoju uzdrowiska Kołobrzeg’). Zestawienie danych obu uzdrowisk ujawniło zaskakujące prawidłowości: obie miejscowości przeszły kurortowe rewolucje, a w nich oczywiście też apteki. Pokrzepiającym dopełnieniem praktycznym był wyjazd konny furmankami chłopskimi do miejscowych źródełek leczniczych. Drygas zagłębił się w dziejach teriaku, którym leczono skutecznie dwa tysiące lat, a w szczątkowej formie nawet do początków XX wieku (‚O leku historycznie’). Świetna retoryka i celnie zestawione daty i porównania wywołały duże uznanie u słuchaczy. Aż prosi się teriak potraktować metodologicznie: bo dlaczego całe generacje przez wiele epok wierzyły w teriak i on rzeczywiście pomagał, aż tu nagle wyrzucono go do lamusa historii. Na to pytanie uczestnicy wprawdzie nie uzyskali odpowiedzi, ale przecież refleksja wprowadzjąca Drygasa dała sumpt do myślenia metodologicznego.

(Sprawozdanie/Horyniec/XIII Symp.Hist.Farm.)

l znów farmacja pogranicza ruskiego przedstwiona przez Jonecko na podstawie materiałów przywiezionych z wycieczki na Ukrainę C Historycznie pierwszy aptekarz średniowiecznej Rusi z Ławry Pieczerskiej w Kijowie’). Tam działali aptekarze już w X wieku, a więc znacznie wcześniej niż np. na Śląsku (XIVw.), czy w południowej Francji (XIII w.). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wiemy w zasadzie niewiele, żeby nie powiedzieć prawie nic o aptekarstwie ruskim. A przecież były to potężne wpływy kultury bizantyjskiej na której bazowała nauka rzymsko-łacińska, a następnie zachodnioeuropejska. Pomysł Jonecko utworzenia instytutów badawczych zajmujących się problematyką przeszłości wschodniego pogranicza, w tym oczywiście związków aptekarskich polsko-ruskich okazał się bardzo na czasie. Interesującym uzupełnieniem tej tematyki był wyjazd do cerkiewki prawosławnej jak i wskazówki o kulcie świętych Kośmy i Damiana. Referat Kałłaur i Rostafińskiego f Kształtowanie się aptekarstwa w najstarszych miastach obecnego Województwa Podlaskiego’) o aptekach na terenach północnej Polski (XVI/XVIIw.) korespondował doskonale z wystąpieniem Połajdowicz o aptekach jezuickich w Krasnymstawie (XVIIIw.) (‚Tezy do referatu o aptece w Krasnymstawie’). Prawdą okazało się, że oba zakresy tematyczne są dotychczas mniej znane i wymagają oddzielnych i pogłębionych badań. W zasadzie przypominają one wyprawę poszukiwawczą do Puszczy Białowieskiej. Retoryczne pytanie o podstawy chrześcijaństwa w chwili przystąpienia Polski do zjednoczonej Europy postulowano poprzeć faktami i odkryciami właśnie z tego obszaru historycznego. Szkoda tylko, że po raz któryś z rzędu nie udało się pozyskać do współpracy księźy-zakonników, bo tematy o aptekach szpitalych Braci Miłosierdzia są b. ciekawe i oparte na ich własnych skarbach archiwalnych C Historia szpitala i apteki Braci Miłosierdzia w Cieszynie XVII/XVIII w.). Na pograniczu malarstwa i towaroznawstwa zielnego poruszał się Kmieć interpretując rośliny lecznicze na słynnych obrazach van Gogha (XIXw.) f Wśród roślin Vincenta van Gogha czyli na pograniczu sztuki i farmakognozjr). Ten aktualnie najwyżej notowany artysta malarz intuicyjnie widział w ziołach, dokładnie w nich zawartych alkaloidach ratunek, pomoc, a może i źródło z którego czerpał, aby nam przekazać własne postrzeganie świata. Wydaje się, że współpraca farmakognosty i mistrza ekslibrisowego Kmiecia z psychiatrą albo psychologiem przyniosłaby dalsze rewelacjne interpretacje niepowtarzalnych treści obrazów van Gogha. Kto wie, może

(XIII Sympozjum Hist. Farm. Pol.Horyniec)

Z pogranicza sztuki wyszukanego gatunku i praktycznego zielarstwa było wystąpienie Majewskiego o zastosowaniu czaszek ludzkich jako nośników idei artystycznych (XXw.), farmaceutycznych i chyba psychopatologicznych C Motywy czaszki we współczesnych ekslibrisach Stanisława Mrowińskiego*). Bo przecież czaszki o tak mocno zmienionych kształtach i wymiarach nie zawsze produkowały najlepsze myśli, czy służyły tylko do hodowli ziółek leczniczych. Wydaje się, że dobrym uzupełnieniem tematycznym byłby referat o tzw. maskach pośmiertnych. Możliwości Majewskiego jako nowego przewodniczącego Sekcji Historii Farmacji Polskiej powiększyły się znacznie nie tylko w tym względzie. Średniowiecze (VI-XVIw.) graniczyło między starożytną a nowoczesną farmacją, inaczej wyrażając wniosło olbrzymi wkład w jej rozwój f Pharmacia in epistolaribus IP). Potwierdzenie na tę tezę dali Loehr i Górski w kolekcji miniaturowej sztuki użytkowej, tj. w znaczkach o tej epoce. Praktyczność filatelistyki nikt nie podważał, ale jako nurt koneserski w sztuce i jako lokatę kapitału w połączeniu z wartościami historycznymi zainicjowali właśnie historycy farmacji. Pić i Kucharski spojrzeli na historię pogranicza od strony mozolnej, wielokierunkowej i przez to interesującej pracy aptekarza małomiasteczkowego, którą rejestrował w tzw. manuale aptecznym (XIXw) C Manuał aptekarski z zasobów Muzeum Farmacji w Poznaniu – obrazem apteki z połowy XIX wieku na Lubelszczyzn”^). Kucharski powtarzał wielokrotnie, że jego każdy przeżyty dzień to podarunek od Boga. Dodajemy jeszcze od nas, że jest to również błogosławieństwo dla historii farmacji polskiej. Tiszczenko z graniczącej Białorusi omówił prywatyzację aptek współczesnych (XXw.) f Farmacja na Białorusi w latach dziewięćdziesiątych XX stulecia’). Pozostaje nadal nadzieja na badanie przeszłości farmacji, w tym polskiej bezpośrednio w tym kraju. Największym aplauzem nagrodzili uczestnicy osobiste opowieści Ożarowskiego f Profesorowie mojej młodości – wspomnienie o prof. Janie Muszyńskim i prof. Zofii Jerzmanowskiej’). Była to relacja na żywo z bezpośrednich kontaktów ze sławami polskiej farmacji okresu wczesno-powojennego. Autentyczność przeżyć, dokonań, mechanizmów i emocji towarzyszących wystąpieniu nestora polskiego zielarstwa nagrodzono długotrwałymi owacjami. Wszystko wskazuje na to, że Oźarowski zapoczątkował nową formułę pisania historii farmacji na żywo.

(XIII Sympozjum Hist.Farm.Pol./Horyniec)

Znajomość technik lingwistycznych Beli okazała się przydatna w pisaniu historii o złocie leczniczym (XlX/XXw.), którego passa trwa do dzisiaj, żeby wspomnieć tylko reumatologię C Kilka faktów z historii leczniczego stosowania złota’). Podobnie miała się sprawa z technikami anatomicznymi w wystąpieniu Gryglewskiego (XVlll-XXw.) i zastosowaniu wyrafinowanych nastrzykiwań C Zarys dziejów technik injekcyjnych w preparatoryce anatomicznej). Oba tematy to źródła prawie nie do ogarnięcia, bo zarówno leczniczych postaci złota jak i technik aplikacyjnych środki kontrastowe i lecznicze może starczyć na wiele sympozjów. W variach Hanisz przedstawiła drogistów w U Rzeczypospolitej (XXw.) szkoda, że jedynie jako konkurentów aptekarskich (‚Drogerie i drogiścł w II Rzeczypospolitej’). Spełniali oni przecież niekwestionowaną dużą rolę w zaopatrzeniu medycznym, sanitarnym i chemicznym olbrzymich obszarów kraju, gdzie aptekarze nie byli w stanie zaspokoić potrzeb ludności w tym względzie. Upadek II RP nie oznaczał zaprzestanie działalności lekarskiej i aptekarskiej, która zdaje się być jednak nie do końca zbadana. Nowak poruszyła tematykę obozów koncentracyjnych (XXw.)CHorstSchumann-jeden z największych lekarzy morderców Auschwitz-Birkenau’). Pozostałoby ponadto do zbadania oficjalne zaopatrzenie farmaceutyczne ludności polskiej i niemieckiej w okresie wojennym, jak też częściowo opracowane – powstańczych oddziałów zbrojnych. W tym samym dziale variów Samborska omówiła krakowską farmację naukową (XIXw.) w tym czasokres jej przejścia od skromnych początków do profesjonalizmu pedagogicznego f Początki farmacji uniwersyteckiej w Krakowie’). Pionierską rolę odegrał krakowianin Jan Andrzej Szaster (XVlllw), którego pisarstwo o gorączkach i ich leczeniu upustami krwi w połączeniu z dietetyką zaprezentował Górski (‚Dietetyka uzupełniająca leczenie upustami krwi w De yenaesectione noctiva in febribus inflammantoriis J. A. Szastera’). Na pograniczu chirurgii i aptekarstwa poruszał się Portas w relacji o ich łączonej pracy w Rzeszowie od XVII wieku (‚Łączenie działalności chirurgicznej i aptekarskiej w dawnym Rzeszowie’). Wnioskowanie, że li tylko względy ekonomiczne do tego skłaniały chirurgów wydaje się godne uzupełnienia o zakres wykonywanych czynności i potrzebnej do tego nauki, względnie przysposobienia zawodowego. Miejskie materiały archiwalne są dobrze zachowane i czekają na przewertowanie. Dymarczyk zajęła się pograniczem ceramiki i aptekarstwa, tj. użyteczności naczyń porcelanowych do przechowywania leków (XVI 11 w.) (‚Porcelana jako tworzywo naczyń aptecznych’). Wspaniałe muzealia i mnóstwo detali, które może znajdą się w następnym referacie o zafałszowaniach tychże naczyń. A to napewno jest najbardziej palący problem dla zbieraczy tej sztuki aptekarskiej, szczególnie przy cenach sięgających do 20 tyś. euro za jedno naczynie.

(Sympozjum XIII)

Formuła corocznych spotkań historyków farmacji sprawdziła się już trzynaście razy pod rząd; w tym roku dzięki majstersztykowi organizacyjnemu Czyż. Wybór tematu wiodącego pozwalał każdemu na dyskusję i uzypełnienia, natomiast varia umożliwiły zaprezentowanie najnowszych trendów badawczych. Poznanie regionalnych dziejów farmaceutów i ich aptek zapewniło corocznie nowe miejsce obrad z udziałem miejscowych historyków. Niebagatelne są również osiągnięcia popularyzacyjne dziedzin zdawałoby się pośrednio związanych z farmacją, jak np. literatury i sztuki. Wydania książkowe ekslibrysów farmaceutów i o lampie naftowej, malarstwie profesjonalnym aptekarzy i lukasiewiczana otrzymali uczestnicy sympozjum w upominku.

——————————————————————————————–
Materiał udostępniany na zasadach licencji
Creative Commons 2.5 Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne

——————————————————————————————–